━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Krzyki były słyszalne w każdym zakamarku tego przeklętego domu, który rzecz jasna musiałem dzielić ze swoim cholernym ojcem. Po wyprowadzce Jonathan'a z rodzinnego domu ojciec co wieczór znajdywał sobie tematy by tylko się na mnie wyżyć za to, że zabiłem mu żonę. Oczywiście całe zło dnia, które mu się przytrafiło i całe zło tego świata powstało przeze mnie. Według niego jestem odpowiedzialny za wszystko. Gdyby tylko śmierć pojawiła się po moich narodzinach też by mnie ten chuj o nią oskarżał.
Nie wiem co on w tym widzi, albo co mu dają kłótnie ze mną. Ostatecznie i tak to on przeprasza, a tak dla odmiany ja mam go wtedy w głębokim poszanowaniu. On chyba jeszcze tego nie pojął. Za niedługo skończę siedemnaście lat. Może to niedużo, ale taki był warunek postawiony przez mojego starszego brata. Jeśli skończę siedemnaście lat i do tego czasu przeżyję z naszym ojcem będę mógł się do niego wprowadzić. Jak ja się cieszę, że moje urodziny zbliżają się już wielkimi krokami.
Skrzyżowałem ręce przed sobą piorunując ponad dwukrotnie starszego ode mnie mężczyznę. - Skończyłeś już? - burknąłem kiedy zrobił przerwę w swoim wywodzie. - Nie! - ryknął - I radzę ci nie tym tonem. - zacisnąłem pięści żeby mu nie przyłożyć. Jeszcze ze mnie łebek, ale charakter mam potworny. Niestety po nim. - Jakim kurwa tonem?! - wybuchłem. Nie dałem już rady się z nim przekrzykiwać. W końcu należy do tego typu ludzi, których nawet logiczne argumenty nie przekonują, wiec nie mam nawet co z nim rozmawiać. - Jak śmiesz..?! - zamachnął się i chciał uderzyć, lecz byłem szybszy przez co skutecznie odbiłem jego rękę na bok. Zatoczył się.
- Wychodzę. - oznajmiłem. Zabrałem w przedpokoju kluczyki do swojego motoru i kask. Wisiało mi zupełnie, że jest prawie środek nocy, a mi teoretycznie nie wolno jeździć. Jednak miałem na to totalnie wywalone. Równie dobrze mógłby mnie rozjechać pociąg. Jednego gnoja mniej na tym parszywym świecie. Wsiadłem na zaparkowany przy garażu motor i ruszyłem przed siebie sprawdzając co jakiś czas, czy nie przydałoby się zrobić krótkiego postoju by uzupełnić bak. Po ponad dwóch godzinach zjechałem na pobocze i opierając się o maszynę wyciągnąłem papierosa. Odpaliłem go nareszcie mogąc się nacieszyć nikotyną.
Spokój jednak nie trwał zbyt długo. Zdołałem jedynie wypalić jednego kiedy z mojej kieszeni wydobył się dźwięk połączenia. Wyciągnąłem telefon i spojrzałem na wyświetlacz. Odebrałem bez zastanowienia. - Słucham - powiedziałem słysząc jak po drugiej stronie gra muzyka, a ludzie dobrze się pawią. - Uua. Znam ten głos. - przerwał na chwilę. - Do rzeczy proszę. - przetarłem zmęczone oczy. - A tak jasne. Zrobiłem imprezę u siebie w domu. Myślałem, że zawitasz bez zaproszenia, ale ciebie nie ma. To co, zjawisz się i rozbawisz trochę towarzystwo? - sądząc po dźwiękach dochodzących z drugiej strony telefonu nikt nie potrzebował dodatkowego rozbawienia. - Będę.
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Tak jak się spodziewałem. Towarzystwo było już dość porządnie wstawione. Niektórzy nawet nie zaczaili, że trochę zbłądzili w drodze do pokoi na piętrze i zaczęli się kochać w basenie. W sumie...nie wnikam co kto lubi. Na wejście dostałem karnego od chłopaków, którzy zwykle się mnie trzymają. Postanowiłem dzisiaj spuścić się z silnie napiętej smyczy i się raz, a porządnie zabawić i nawalić. Wypiłem duszkiem. W mgnieniu oka w moim kubku znalazła się dolewka. Pora rozpocząć zabawę.
Było już grubo po drugiej. Całe słabe towarzystwo albo udało się do domów albo zaliczyło spektakularny zgon pod stołem. Ja stałem rozmawiając z gospodarzem imprezy, aż w pewnym momencie zaczęły otaczać mnie naprawdę wstawione dziewczyny. Nie ma chyba nic gorszego od narąbanej w trzy dupy dziewczyny, która udaje, że doskonale wie co się z nią dzieje, a od dobrej godziny nosi majtki w zębach. Dość dosadny znak, jestem łatwa, więc jak chcesz mnie puknąć to daj piwo. Nie lubię takich. Na szczęście przez lata opanowałem skuteczny sposób na spławianie chętnych na numerek panienek.
Na moje nieszczęście bardziej to było wstawione niż rozumne więc sugestia nie zadziałała. Musiałem jakoś znosić ich towarzystwo, więc rozglądnąłem się po pomieszczeniu, by zorientować się kto w ogóle jeszcze pozostał w miarę trzeźwy. Ostatecznie w oko wpadła mi rudowłosa dziewczyna przyglądająca się również mi. Posłałem jej lekki uśmiech, a ona wstała z kanapy i podeszła do mnie. - Cześć piękna. - podniosłem kącik ust. To był raczej mój błąd bo dziewczyny stojące naokoło mnie postanowiły pokazać nowej, że należę do nich. Koniec. Odepchnąłem je, oczywiście z umiarem, ale i tak ze dwie zaliczyły glebę, albo bliskie spotkanie z osobą za nimi. Podszedłem do pięknej rudowłosej dziewczyny. Dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów, a wystarczyłoby żeby dziewczyna stanęła na palcach, a nasze usta by się spotkały. Nie mówię, że nie chciałbym poznać ich smaku. Wręcz przeciwnie. Pociągała mnie w taki sposób jak jeszcze żadna inna. - Zdradzisz mi swoje imię, piękna? - zapytałem lekko łobuzerskim tonem zakładając za ucho kosmyk jej niesfornych włosów.
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

