|
𝕿𝖊𝖆 𝖜𝖎𝖙𝖍 𝕾𝖆𝖙𝖆𝖓
🇨 🇭 🇦 🇵 🇹 🇪 🇷 ⛧ 🇽🇽🇽🇮 ﹙ 🇫🇮🇳🇦🇱 ﹚ |
⛧ ❛ 🇵🇪🇷🇮🇱🇴🇺🇸🇳🇪🇸🇸 🇴🇫 🇧🇪🇮🇳🇬 🇦 🇼🇮🇹🇨🇭 🇼🇭🇴 🇨🇴🇳🇸🇴🇷🇹🇸 🇼🇮🇹🇭 🇲🇴🇷🇹🇦🇱🇸﹕ 🇭🇦🇻🇮🇳🇬 🇰🇳🇴🇼🇱🇪🇩🇬🇪 🇹🇭🇪🇾 🇩🇴🇳·🇹.
|
⠀⠀⠀Wiedziałam, że nie mogę spodziewać się po chłopaku jakiegokolwiek entuzjazmu. Podczas całej naszej felernej przygody dał mi jasno do zrozumienia, że wszelkie koneksje, które niegdyś posiadał z czarownicami poprzez Sabrinę, stały się dla niego nie tylko nieważne, ale wręcz uciążliwe. W pełni to rozumiałam, winą za ten stan rzeczy obarczając zarówno jego, jak i moją bratanicę. Gdyby o mnie chodziło, w życiu nie związałabym się ze śmiertelnikiem. W grę wchodziły wyłączne znajomości, raniące finalnie jedną ze stron - i to nie magiczną. Na słowa Harveya odgarnęłam rude kosmyki, zaczesując je za ucho, co zburzyło nieco mój hardy, elegancki wizerunek, nadając mu więcej swojskości.
━━ W rzeczy samej, nie zaznałam go w ogóle, ale nie narzekam. ━━ odparłam, wzruszając nonszalancko ramionami, po czym sięgnęłam do kieszeni futra, wyciągając z niej srebrną papierośnicę.
⠀⠀⠀Już po chwili wypełniona tytoniem bibułka znalazła się pomiędzy moimi wargami, a krótkie zaklęcie odpaliło jej koniec, wypełniając pokój dymem i charakterystycznym, nieco duszącym zapachem. Podobnie jak mój towarzysz, również sięgnęłam po kawę i unosząc filiżankę do ust, przez krótki moment pozwoliłam sobie na delektowanie się wspaniałą wonią czarnego napoju, nim upiłam kilka jego łyków. Kiedy odstawiałam naczynie na spodeczek, dotarły do mnie słowa nastolatka, które sprawiły, że momentalnie wykrzywiłam się w wyrazie jawnego poirytowania.
━━ Jeśli już musisz wiedzieć, nie zwykłam spożywać czegoś, co nie zostało przygotowane przez moją siostrę. ━━ ton mojego głosu nie był ani trochę przyjazny; przypominał warknięcie psa, któremu ktoś perfidnie nadepnął na ogon. ━━ A nawet i jej dań czasami unikam. Papieros i kawa w zupełności mi wystarczają, niemniej my, czarownice i czarownicy, jemy tak jak Wy, śmiertelniku. Nie jesteśmy przybyszami z kosmosu.
⠀⠀⠀Uniosłam dumne głowę, gwałtownie zaciągając się papierosem, czym ukazałam własne oburzenie. Do tej pory myślałam, że to ja jestem ignorantką względem otaczającej mnie rzeczywistości i innych ras, które stąpały po tej samej ziemi. Ów tytuł musiałam jednak oddać byłemu obiektowi westchnień mojej niesfornej bratanicy. Doprawdy, Sabrino? Jak Ty to wytrzymywałaś? Twój instynkt samozachowawczy zawiódł, czy zostałaś mistrzynią samokontroli, opierając się pokusie zamienienia go w żabę?
⠀⠀⠀Strzepnęłam zebrany na końcu papierosa szary popiół do popielnicy, uważne spojrzenie swoich zielonych oczu wbijając w chłopaka. Doskonale rozumiałam traumę jaką przeżył - najpierw śmierć matki, następnie brata. Na swój sposób odczuwałam pewną dozę empatii w kwestii ostatniej z doświadczonych przez niego strat - mój Edward również odszedł nagle, a okoliczności nie pozwoliły mi na odpowiednie pożegnanie go i pochówek.
⠀⠀⠀Mój umysł zniekształcił pierwsze tygodnie po wypadku. Z tego względu nie byłam w stanie jasno określić co było prawdą, a co jedynie wymysłem, wykreowanym na potrzeby złagodzenia szargającego mną bólu. Dopiero po pewnym czasie, widząc cienie pod oczami umęczonej Hildegardy bujającej w ramionach płaczącą Sabrinę, która za nic nie chciała się uspokoić, zdałam sobie sprawę z własnych postępków.
⠀⠀⠀Byłam do niczego. Jedynie cieniem snującym się po korytarzach, który żywił się na nowo odtwarzanym cierpieniem, poczuciem pustki, od czasu do czasu przepijając je whisky i przepalając papierosem. Smętnym wspomnieniem po Zeldzie Spellman, która wraz ze swoim bratem przepadła w wodach Atlantyku. Ta świadomość pozwoliła mi na odbicie się od dna, które w tym wypadku nie było jedynie przenośnią. Każdy kolejny dzień był niczym reanimacja zwłok, ostatecznie zwieńczona sukcesem. Miałam dla kogo żyć. Musiałam.
⠀⠀⠀Harvey jednak zdawał się być obojętny na wszystko, a jedyną rzeczą, która go napędzała, była niechęć do Sabriny, przelewana na mnie. I Rosalind, o której wspominał wyjątkowo często. Na swój sposób budziło to mój niesmak; zupełnie tak, jakby chciał pokazać mi jak bardzo jest niezależny licząc na to, że przekażę to mojej bratanicy. Nie miałam takiego zamiaru. Nie interesowały mnie jego śmiertelne romanse, powody robienia z siebie wiecznego męczennika oraz żywiona do mnie niechęć. Był zaledwie rozdziałem w życiu nastoletniej pół wiedźmy, za co byłam wdzięczna Szatanowi.
━━ Tak, mam zamiar to zrobić. Również nie jest mi na rękę przebywanie z dala od domu. Od ludzi, których... od mojej rodziny. ━━ dodałam szybko, nieco zbyt energicznie chwytając za filiżankę z kawą, której upiłam kilka kolejnych łyków.
⠀⠀⠀Nie czekając aż skończy, podniosłam się z fotela i zgasiłam papierosa w popielnicy. Udając się do łazienki, w której lustro miało posłużyć mi za naturalny źródło kontaktu z Hildą, nie obejrzałam się za siebie. Odpowiedź, która padła z ust mojej siostry na pytanie o sytuację w Greendale sprawiła, że kamień spadł mi z serca. Wracamy. W końcu.
⥽ ⛧ ⥼
⠀⠀⠀Greendale powitało nas wszechobecną, ponurą szarością i chłodem, niewiele różniącym się od tego, który zaznaliśmy w Londynie, gdy teleportowałam nas przed dom nastolatka. Otulając się szczelniej futrem, zaciągnęłam się odpalonym papierosem, przez krótką chwilę bez słowa przypatrując się ciemnym okiennicom; jego ojciec zapewne nie zdążył wrócić jeszcze z pracy.
━━ Pora się rozejść. Liczę na to, że nasze drogi nieprędko się zejdą, młodzieńcze. ━━ powiedziałam w końcu, przenosząc wzrok z domostwa na Harveya. ━━ Zadzwoń do Rosalind. Mam nadzieję, że nie będzie się boczyła, że wasze wcześniejsze spotkanie nie doszło do skutku.
⠀⠀⠀Odwróciłam się na pięcie, robiąc kilka kroków w kierunku lasu, kiedy nagle przystanęłam, spoglądając przez ramię. W moim wzroku czaiło się coś nienaturalnego, zgoła odmiennego od niechęci i pogardy, który z reguły wypełniał moje zielone oczy.
━━ Chciałabym tylko, żebyś wiedział, że nigdy nie pragnęłam, aby Twojemu bratu przytrafiło się to, co się przytrafiło. Nie mogę Cię winić za odczuwany żal. Sama wyrżnęłabym pół Greendale bez mrugnięcia, gdyby chodziło o moją rodzinę. I to... ━━ urwałam na moment, mrużąc delikatnie powieki. ━━ To też miej na uwadze, dzieciaku. Ty i Twój dziadek.
⠀⠀⠀Zwieńczając swoją wypowiedź subtelną niczym muśnięcie skrzydeł motyla groźbą, zniknęłam pomiędzy ciemnymi drzewami, pozostawiając chłopaka samego. Wiedziałam, że gdy jego ojciec tej nocy przekroczy próg domu, już nigdy nie podniesie na niego ręki. Osobiście o to zadbałam nie chcąc, aby Sabrina raz jeszcze angażowała się w jego problemy. Rzeczy, które robię dla tej rodziny...
━━━━━━━━━━━━━━━ 𝒯𝒽𝑒 ℰ𝓃𝒹 ˚.*