Zanim bym zdążyła o cokolwiek zapytać - uprzedził mnie. Nieufnie spojrzałam na ciemnowłosego i zmarszczyłam delikatnie brwi. Gdyby chciał mojej śmierci, po prostu zostawiłby mnie na pastwę zombie, prawda? Wzięłam głęboki wdech i zaraz wypuściłam powietrze, nieco się rozluźniając. Dobrze, skoro tylko on może mi udzielić odpowiedzi na pytania, nie zamierzałam próbować działać na własną rękę. Spojrzałam kątem oka na korytarz a potem na mojego towarzysza i stwierdziłam, że musi być kimś ważnym. Nie dlatego, że wcześniej z kimś rozmawiał, ale dlatego jak patrzył na drzwi i odgłosy dobiegające zza nich. Jakby miał zaraz pobiec i sprawdzić co się dzieje z jego ludźmi, co to za zamieszanie, dlaczego słychać takie odgłosy. Uniosłam delikatnie brwi słysząc jego słowa.
- Cody by się mnie pozbył tak jak tych zombiaków nie patrząc na to, że jestem człowiekiem? Przyjemniaczek. - Powiedziałam cicho i opadłam z powrotem na łóżko. Rany jeszcze trochę bolały i nie było przyjemnie je mieć. Ograniczały ruch. A ja nienawidziłam jak coś ograniczało moje ruchy. Podejrzewałam że naszprycowali mnie jakimiś środkami przeciwbólowymi, bo ledwo czułam rozcięcia, a powinny piec jak cholera, tak samo jak gdy byłam w tamtym domu. - Szczęściara ze mnie w takim razie. Dziękuję. - Dodałam, patrząc na niego i posłałam mu słaby uśmiech (tyle, na ile pozwalała mi moja obecna pozycja). Gdy naszą rozmowę przerwało pukanie, z czystej ciekawości podniosłam się na łokciu i spojrzałam na drzwi. Młoda dziewczyna z ciemnymi włosami, nawet ładna i bardzo do niego podobna. Uśmiechnęłam się delikatnie i czekałam grzecznie aż z nią porozmawia. Nightmare wrócił do pokoju i usiadł z powrotem na krześle a ja uniosłam pytająco brwi. O proszę! Nawet zrobili jakieś badania? Tyle też mogłam stwierdzić - gdybym była zarażona już dawno by mnie zabili bo chciałabym ich zjeść. Ale byłam wdzięczna za tak daleko posunięte działania, by upewnić się że nic mi nie jest. Skinęłam głową delikatnie wypuszczając powietrze z płuc ustami po czym z powrotem opadłam na poduszki.
- Zgadzam się. Nie będę sprawiać problemów. Kiedy dokładnie będę mogła wrócić do siebie? Muszę...muszę kogoś znaleźć. - Dodałam nieco ciszej, wbijając wzrok w sufit. - Będę mogła stąd wyjść? Czy do czasu aż zagoją mi się rany będę trzymana tutaj żeby nie zobaczyć twojej ściśle tajnej, super wypasionej kryjówki? - Spytałam, posyłając ciemnowłosemu zadziorny uśmiech. To były jedyne pytania jakie póki co miałam. Wszystko w swoim czasie, nie mogłam przecież od razu wyskoczyć stąd jak gumka z majtek żeby kulejąc i utykając przedrzeć się przez miasta pełne zombie, aby wrócić do domu. Ciekawa byłam, czy ktokolwiek będzie mnie szukał. Max pewnie będzie się starał, ale reszta uzna, że po prostu zjadło mnie zombie.