JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

- Miło mi cie poznać. - muszę przyznać, że pytanie dziewczyny nawet mnie rozbawiło i przez kilka sekund na moich ustach zagościł blady, bo blady, ale uśmiech. - To jest mój pseudonim. Mały pierwiastek żyjących wie jak naprawdę się nazywam. I wolę, żeby tak pozostało. - odparłem zaplatając przed sobą ręce. - Bardzo cie proszę nie odpowiadaj sobie na pytania, ani nie analizuj sytuacji, bo nic dobrego z tego nie uzyskasz. - dziewczyna była spięta i robiła to samo co każda inna osoba będąca z Miasta. - A prawidłowej odpowiedzi na nurtujące cie pytania, w większości przypadków potrafią udzielić tylko ja. Szczególnie w tym miejscu. - Oni ich tam to wszystko wpajają. Zabijaj wszystko co jest podejrzane, analizuj każdą sytuację, nie zdradzaj nic...długo by wymieniać. Wiem, bo byłem na tych zasadach w pewnym stopniu wychowany.

Słyszałem jak kilka osób biega po drewnianym korytarzu w tę i z powrotem krzycząc na siebie. Może jednak powinienem iść z nimi. Chociaż nie. W końcu nie będę żyć wiecznie i ta banda oszołomów musi sobie dać radę samemu. - Nie mogę powiedzieć ci kim jesteś, ani gdzie konkretnie jesteś. Wiedź tylko, że nie opuściłaś stanu i jesteś w dobrych rękach. Masz szczęście, że trafiłaś na mój oddział. Gdyby znalazł cię Cody, już tak uroczo by nie było. - spojrzała na mnie i mogę przysiądź, że jej oczy zalśniły. Cóż...szybko musiałem zgasić ten promyk nadziei. - Nie jestem z wojska, ale również walczę i tracę ludzi. - Miałem dziwne wrażenie, że już kiedyś spotkałem tę dziewczynę. Jeszcze nie do końca byłem w stanie sobie przypomnieć, w którym momencie konkretnie ją spotkałem, ale byłem pewny - już kiedyś mieliśmy ze sobą do czynienia.

Ktoś przerwał ciszę krótkim pukaniem. - Przepraszam na chwilę - wstałem i wyszedłem z pokoju gdzie czekała na mnie moja siostra. - Masz wyniki? - pokiwała jedynie głową ze smutkiem w oczach i przekazała mi plik kartek, które szybko przeglądnąłem i jej oddałem. - Ej...nie martw się. Znajdą go. Zobaczysz. - posłałem dziewczynce pocieszający uśmiech, choć i sam potrzebowałem dobrego słowa. Ostatnimi czasy tracę zbyt wielu ludzi. - Prześpij się, dobranoc. - pocałowałem dziewczynę w czubek głowy i wróciłem do Suze ponownie zajmując miejsce na krześle przy łóżku. - Mam dobrą wiadomość. Żaden umarły cię, nie zaraził, więc jeśli już poczujesz się lepiej oddam ci twoją broń i odeskortuję do domu. Zgadzasz się, czy masz jeszcze jakieś wątpliwości i pytania?

94c994ac7a999d2b97843722e8e38eb8.gif

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━