Pomieszczenie wyglądało... nie wyglądało. Było ciemno, więc zakładałam że albo zapadła noc, albo zwyczajnie wszystkie okna pozabijane są deskami. Zamrugałam kilkakrotnie, przechylając głowę lekko. Pierwsze - analiza sytuacji. Nie byłam sama, dwa męskie głosy, mówiące coś o jakiejś walce. Drugie - rany były opatrzone, jedna na udzie druga w ramieniu. Trzy - gdy wstanę na pewno wyrżnę orła jak długa, więc leżenie było w tej sytuacji bardziej opłacalne. Słysząc, że ktoś mi odpowiada, delikatnie i powoli podparłam się na zdrowym łokciu. Czy mogłam zdradzić swoje imię i nazwisko? Suze, w tym momencie i tak nikt, ale to NIKT cię nie zna. Wybuchła pieprzona epidemia więc to cholernie bardzo mało prawdopodobne by twoje nazwisko coś mówiło nieznajomemu. Zmrużyłam oczy, patrząc na młodego mężczyznę z (jak stwierdziłam po panującej ciemności) czarnymi włosami.
- Susannah. Ale wolę Suze. - Mruknęłam cicho, może nieco nieufnym głosem, ale hej! W końcu byłam w nieznanym mi miejscu, z nieznanymi mi ludźmi, którym nie miałam pojęcia czy nie są jakimiś ocalałymi psychopatami, którzy zaraz mnie nie zeżrą jak dobrą pieczeń. Jednak po jego wcześniejszych słowach mogłam stwierdzić, że kogoś chcą ratować, więc to raczej mało prawdopodobne żeby chcieli zrobić ze mnie obiad. - Rodzice nie mieli pomysłu na imię? Czy to jakiś pseudonim sceniczny? - Dodałam ciszej ale chcąc się zaśmiać, od razu tego pożałowałam. Opadłam na...łóżko? Biorąc głęboki wdech i trzymając się za ramię.
- Gdzie ja jestem? I kim ty DOKŁADNIE jesteś? - Spytałam, podkreślając przedostatnie słowo. Wiedziałam jak się nazywa, ale kim był? Czy był dobry? Może. Czy mogłam mu zaufać? Nie mam pojęcia. Czy mi pomoże? Pewnie nie. Czy zostanę tu uwięziona? Zapewne. Powoli spróbowałam się podnieść i udało mi się nawet oprzeć o jakieś oparcie, gdy zawiesiłam swój wzrok na Night'cie. Był przystojny, jednak miał nieco dziwny sposób ubioru i wyglądał tak...Cóż, jego ksywka pasowała do jego ubioru - wyglądał jak noc. Najzwyczajniej w świecie. W porównaniu ze mną i moimi blond włosami był cały na czarno.