━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Upiłem łyk świeżo zaparzonej kawy. Boski zapach i smak po tylu godzinach pozbawionych snu. Jak można nie lubić kawy. Jest to przecież jeden z niewielu napojów, którą po tak krótkim czasie mogą postawić zaspanego człowieka na nogi, a do tego jak cudnie smakuje. Gorycz świeżo zmielonych ziaren kawy potęguje jej pobudzające działanie. To jest wręcz afrodyzjak. No dobrze, może już dosyć tego dobrego. Ja tu się rozwodzę nad tym jak to ten ciemno brązowy napój jest wspaniały, a moja rozmówczyni stara się nie uznać mnie za kompletnego wariata. Może i robię to co robię i przypominam potwora Frankenstein'a, to staram się być w miarę normalny.
Jednak myślami musiałem pozostać nieobecny, by zastanowić się nad najnowszym problemem, który niespodziewanie pojawił się na mojej drodze. Nie, nie chodzi o dziewczynę, tylko o napad. Jakim cudem jest to w ogóle możliwe, że ktoś wnikną w nasze szeregi, albo kto jest na tyle głupi, że nas sprzedał. Będę musiał się tym zająć. I to szybko, jeśli nie chcę zostać ukrzyżowany za niedopilnowanie swoich odowiązków głowy gangu. Ehh, to cholernie odpowiedzialna, dobrze płata i niemożliwie niebezpieczna posada.
Spojrzałem na dziewczynę lekko unosząc brew słysząc jej pierwsze słowa. Ktoś tu jest bardzo zdesperowany, pomyślałem i niewiele myśląc odparłem. - Nie - krótka i dosadna odpowiedź i wypowiedziana, jak na mnie dość miłym głosem. - Wybacz nie bawię się w niańkę. Poza tym z tą prośbą powinnaś zgłosić się do naszego Sierżanta. To ona zajmuje się werbowaniem strzelców i szkoleniami. Jak chcesz to mogę ci nawet to załatwić.- ponownie podniosłem już prawie pusty kubek upijając ostatnie łyki. W sumie, to może nie być, aż tak źle. Odłożyłem pusty kubek na blat i ponownie spojrzałem na swoją rozmówczynię, która zdecydowanie posmutniała. Czyżbym dostrzegł w jej oczach zawód? Nie lubię zawodzić swoich ludzi. Z drugiej strony nie chcę by wszyscy dowiedzieli się kim tak naprawdę jest ten "Rocky Hate Montrose".
Westchnąłem głośno opuszczając głowę i przeczesując włosy. Kiedy ponownie ją podniosłem nasze oczy się spotkały. Lustrowaliśmy się spojrzeniami przez dłuższą chwilę, powleczoną ciszą, którą przerywało jedynie tykanie zegara. - Niech będzie - odpowiedziałem w końcu spokojnym głosem przerywając już zbyt długo trwającą ciszę. - Mam nadzieję, że masz chociaż podstawową wiedzę o broni palnej. - mówiąc to sięgnąłem pod blat i nie spuszczając dziewczyny z oka położyłem przed nią Berettę 92. Lufę skierowałem w swoją stronę. - Odbezpiecz, przeładuj i strzel. - powiedziałem z pewnością w głosie. - Jeśli zrobisz choć jedną z tych rzeczy będę cię uczył. Chyba, że wolisz bliżej zapoznać się z moim mieszkaniem i znajdziesz jeszcze siedem takich, karabin snajperski i jeszcze kilka innych zabawek, o którym istnieniu nikt nie może się dowiedzieć. - wzruszyłem ramionami. - Twój wybór, moja droga. - spojrzałem jej głęboko w oczy z lekko łobuzerskim uśmieszkiem czekając, aż wykona swój ruch.
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
