Gorzej już być chyba nie mogło. Miała racje, jej ojciec jak sobie coś ustawi w swojej porąbanej główce ciężko będzie mu to wybić. Odwróciłem głowę na bok i zawiesiłem spojrzenie na obrazie wystukując palcami moją ulubioną melodię. Czasami jest mi tak lepiej myśleć. Chwileczkę...obraz? Podniosłem wyżej kącik ust. - Mam pewien pomysł, który może się sprawdzić. - powiedziałem wracając na nią spojrzeniem. - We wszystkich budynkach na terenie uniwersytetu na korytarzach roi się od kamer. Nie tylko na korytarzach. W salach wykładowych i na salce treningowej też są.
Pomysł dobry, tylko będę musiał spytać się swojego prawnika o jedną rzecz, która może mnie prześladować. Kamera jest w sali gdzie Tany zaciągnął Sam jak i na korytarzu, więc zdarzenie pewnie będzie nagrane. Tyle że policja bardziej byłaby pewnie zainteresowana czymś innym. Cóż, w końcu to ja pomogłem Sam, a kiedy ją już zabrali zająłem się gówniarzem. To może być swego rodzaju utrudnieniem.
-Nie powiedziałem, że mam zamiar cie tu zamknąć, albo chodzić za tobą jak cień w słoneczny dzień. Po prostu jak zawszę będę miał cie na oku. - posłałem jej lekki uśmiech - I zawsze będę w pobliżu. - nachyliłem się nad nią i pocałowałem. - Nie mam zamiaru pokazywać mu że się go boję, bo jest nikim bez swojej świty. Pewnie rozpowiada teraz jak to jemu pierwszemu udało się mnie pokonać, więc, zniszczę go jego własną bronią. - powiedziałem z poważną miną. - I nawet nie próbuj mnie powstrzymywać - dodałem już z szerokim uśmiechem.
Za oknami powoli zapadła zmrok. Wstałem i przyklęknąłem przed nią ujmując jej dłoń. Uśmiechnąłem się lekko i spojrzałem w jej oczy. -Nie martw się. Zapłacę twoje czesne, zyskamy trochę czasu i pomyślimy co dolej. Dobrze? - Sam znała miłość wymuszoną, niech teraz pozna taką prawdziwą.