
Nie liczyło się dla mnie w tej chwili nić oprócz Edena. Może to było trochę szalone, że zamierzaliśmy się kochać właśnie dzisiaj zamiast poczekać z tym przynajmniej do weekendu, ale chyba nie potrafiłabym teraz go zatrzymać. Najwyżej zaśpimy rano na wykłady i w ostateczności zrobimy sobie wolne. Czy oczekuję od niego jakichś deklaracji rano, gdy się obudzimy? Nie. Oczywiście miło byłoby usłyszeć z jego ust, że jestem tą na którą czekał całe swoje życie i chce je spędzić ze mną do końca, ale jeśli nie powie tego, to przecież świat się nie zawali. Najważniejsze, żebym mogła cieszyć się jego obecnością jak najdłużej. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka, gdy jego palce muskały moją skórę. Koszulka, którą miałam na sobie wylądowała gdzieś na dywanie koło łóżka za sprawą Edena, więc nie mogłam być mu dłużna i również pozbawiłam go górnej części garderoby. Boże jakie on miał ciało, a przynajmniej ta klatkę piersiową. Przejechałam palcami wzdłuż jego pleców i mruknęłam cicho. Każdy gest Edena sprawiał, że moje serce wariowało a oddech coraz bardziej przyspieszał. Z racji, że to miał być mój pierwszy raz poddałam się całkowicie chłopakowi. W końcu on na pewno jest w tym wprawiony. Odchyliłam bardziej głowę, aby dać mu lepszy dostęp do mojej szyi, gdy tylko poczułam na niej jego usta. Moje spodnie chwilę później wylądowały obok koszuli. Czułam przyjemne ciepło w okolicach podbrzusza, którego wcześniej nie doświadczyłam. Próbowałam delikatnie wbijać swoje paznokcie w jego plecy, ale chyba mi się to nie udawało. Rano na pewno będzie miał na nich ślady, które łatwo mogą zdradzić co się między nami wydarzyło, gdyby ktoś je dostrzegł. Odwzajemniłam jego pocałunek pozwalając, aby nasze języki rozpoczęły swój własny taniec namiętności. Byłam coraz bardziej podniecona i to dziwne, ale miałam wrażenie, że za moment dojdę a przecież jeszcze niewiele się wydarzyło. Eden z łatwością pozbawił mnie stanika tym samym sprawiając, że moje piersi zostały uwolnione i dotykały teraz jego torsu. Sutki zdążyły już stwardnieć z podniecenia. Wstrzymałam oddech, gdy poczułam dłonie chłopaka na mojej łechtaczce. To było uczucie nie do opisania. Za jego sprawą powoli się rozluźniłam, więc chwilę później poczułam jego palce w środku. Kilkukrotnie się wzdrygnęłam, gdyż to było coś nowego, ale zaczynało mi się to podobać. - Eden - wyszeptałam jego imię, gdy przeniósł swoje usta na jedną z moich piersi. Znowu mocniej wbiłam paznokcie w jego nagie plecy, gdy poruszał swoimi palcami szybciej we mnie a jego język drażnił mój sutek. Instynktownie zaczęłam się wyginać w łuk pragnąć jeszcze więcej doznań. Jedyne co mi się nie podobało to to, że Eden nadal miał na sobie spodnie, więc przeniosłam dłonie na jego dolną część, po czym rozpięłam spodnie i z niemałym trudem zaczęłam je zsuwać tak, że sam musiał mi pomóc, ale za moment powrócił do przerwanej czynności. Uśmiechnęłam się lubieżnie, gdy zauważyłam, że jego członek jest nabrzmiały co dość mocno odznaczało się na bokserkach, które nadal miał na sobie. Pragnęłam już coraz bardziej, aby Eden uczynił mnie prawdziwą kobietą. Nie chciałam dłużej być dziewicą. Wsunęłam dłoń w jego bokserki i nieśmiało zaczęłam opuszkami palców wodzić wzdłuż jego członka.