***
Kolejne kilka dni minęły mi na siedzeniu na wykładach i w wolnych chwilach tańczeniu na salce. Czasami dostrzegałam Edena, gdy mi się przyglądał, ale nie dawałam nic po sobie poznać. Nie miałam okazji, aby z nim rozmawiać i jedynie mijaliśmy się na korytarzu no i pisaliśmy smsy. Dzisiaj miałam mieć pierwszą sesję, więc już od samego ranka byłam na nogach. Stresowałam się tak bardzo, że ledwo byłam w stanie przełknąć śniadanie. Ubrałam się, uczesałam i do tego umalowałam. Akurat, gdy kończyłam się malować usłyszałam dźwięk telefonu, więc zerknęłam na niego, a potem odczytałam wiadomość. Uśmiechnęłam się szeroko, po czym dokończyłam makijaż. Szybko złapałam jakąś kurtkę, torebkę, po czym opuściłam mieszkanie uprzednio je zamykając. Na widok Edena opartego o samochód jakoś tak dziwnie zrobiło mi się na sercu. - Przepraszam, że musiałeś czekać - powiedziałam, po czym pocałowałam go w policzek na powitanie, a następnie wsiadłam do samochodu. Tym razem było to zdecydowanie wygodniejsze autko. - Trochę... nie.. Bardzo się denerwuję, Eden. Co, jeśli fotograf uzna, że się nie nadaję? - w końcu wypowiedziałam na głos obawy, które męczyły mnie od kilku dni.