JustPaste.it

template1.png

SAMANTHA & EDEN

template2.png

Los lubi płatać figle i w zasadzie to wszyscy to wiedzą, ale uparcie twierdzą, że w cale tak nie jest i starają się ignorować wszelkie znaki, nawet w momencie, kiedy dostają nimi w twarz. I to w cale nie tak, że mówię w tym momencie o sobie, to po prostu taka drobna dygresja na koniec wykładu. Przeciągnąłem się ziewając, a mój kręgosłup przyjemnie strzelił w kilku miejscach, co wywołało drobny uśmiech na mojej twarzy. Zabrałem swoje rzeczy i wyszedłem z sali i ogólnie z budynku uczelni, ale nie zawędrowałem jakoś specjalnie daleko. W końcu obiecałem znajomej dziewczynie, że w końcu zabiorę ją nad ocean. Ale sobie uwidziała wycieczkę. I w sumie sam nie wiem czemu się zgodziłem zważywszy na to, że dziewczynę znam jakieś... kilka dni? No, ale jak już się zgodziłem to nie wypada teraz od tak powiedzieć 'nie' i koniec, nie ma wycieczki. Uśmiechnąłem się do niej lekko, kiedy radośnie wybiegła z budynku, a na przywitanie jak zawsze pocałowała mnie w policzek. No co za kobieta. Nie powiedziałem jej jednak nic na to, już chyba zdołałem przywyknąć. 
- Spróbowałbym nie. - zaśmiałem się cicho i pomogłem wsiąść do swojego samochodu. Jak dobrze, że zdążyłem się przebrać na ostatniej przerwie i miałem pod długimi spodniami, krótkie plażowe. No co? Jakiś trzeba sobie radzić. Podróż przebiegła szybko, bo w końcu wcale tak daleko nie mamy nad wybrzeże. Zaparkowałem i po chwili wchodziliśmy już na plaże.
- Cieszę się. - uśmiechnąłem się lekko i rozłożyłem dla nas koc na uboczu. Nie lubiłem ludzi, więc towarzystwo rozgadanej dziewczyny mi wystarczy. Kiedy rozebrała z siebie wierzchnią warstwę, spojrzałem na nią pytająco jakbym sam nie miał pod spodniami kąpielówek.
- Przecież nic nie mówię. - odparłem rozbierając się tak jak ona, żeby ostatecznie móc położyć się na kocu. Założyłem jeszcze przyciemniane okulary i można zacząć relaks. Początkowo leżałem jedynie na plecach, z drobnym uśmiechem na ustach. Dopiero na brzuch, z głową zwróconą w stronę wody, odwróciłem się kiedy dziewczyna stwierdziła, że chce się trochę pomoczyć. Oczywiście nie chodziło mi o to, żeby się pogapić, ale o to żeby ją pilnować... W końcu ta mała cholera nie umie pływać, a fale nie są dzisiaj jakoś specjalnie małe... No i stało się. Widząc jak podmyła ją jedna z fal momentalnie się zerwałem na równe nogi.
- Samantha! - krzyknąłem i ruszyłem prosto do wody, skacząc pod napływającą falę. Nie było trudno zauważyć tonącej dziewczyny, która jednak bardzo często lądowała całkowicie pod wodą. Zanurkowałem i podpłynąłem pod nią, żeby móc ją jakkolwiek chwycić i pomóc wynurzyć. Tak też zrobiłem, a ta zaczęła się szamotać, jak tylko jej głowa znalazła się nad poziomem wody.
- Już dobrze, jestem. Trzymam cię. - powiedziałem przytrzymując ją, a zarazem unieruchamiając jej ręce, żeby nie zrobiła krzywdy sobie i mi przy okazji. 
- Jeszcze kawałek. - poinformowałem ją zbliżając się do brzegu, gdzie zebrało się kilkoro gapiów. Dopiero czując grunt pod nogami postawiłem i dziewczynę, a gdy tylko bardziej się wynurzyliśmy, wziąłem ją na ręce, tak dla pewności.

    6680a016b16134ddb3ade4b39f8bcde7.gif