━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Cały dzień był dla mnie wyjątkowo spokojny. Nikt nie krzyczał, nie strzelał i nie siał niepotrzebnej paniki. Od dłuższego czasu siedziałem za swoim biurkiem i wsłuchiwałem się w ten chwilowy spokój, który zważywszy na czasy w jakich żyjemy, na pewno nie będzie trwał zbyt długo. Z ciszy panującej wokoło wybijały się jedynie kroki mężczyzn stojących przed drzwiami do pomieszczenia i ich krótkotrwałe wymiany zdań. Czekali. Ja również. W takie spokojne dni jak ten zawsze rozmawiałem ze swoimi ludźmi i często uzgadnialiśmy szczegóły przebiegu nadchodzącej akcji, albo po prostu o tym co dzieje się w strefach, których pilnują. Jednak ten dzień nie należał do tych. Owszem, byłem umówiony na rozmowę, ale tym razem z człowiekiem, który całkiem niedawno postanowił wplątać się w sprawy sekty, a ostatecznie postanowił nam pomóc. Choć byłoby bardziej odpowiednie używanie formy damskiej, bo to właśnie na jedną z przedstawicielek płci pięknej dzisiaj czekam. Czekać długo nie musiałem. Góra dwie minuty po umówionej godzinie usłyszałem za drzwiami charakterystyczny stukot obcasów, a po chwili stłumioną wymianę krótkich zdań. A o to i ona. Selina Erebos właśnie zaszczyciła mnie swoją osobą. Przez dłuższą chwilę jedynie bacznie się sobie przyglądaliśmy, ale w końcu przerwałem ciszę. W końcu ile można mordować się wzrokiem. - Dlaczego Cień? - zapytałem tak jakbyśmy się już znali latami, a tej kwestii, swojego pseudonimu, przez ten czas nie zdążyła mi wytłumaczyć. Cóż za profesjonalna odpowiedz. Na jej słowa jedynie skinąłem nieznacznie głową i podniosłem znacznie wyżej kącik ust. - Właśnie tego oczekuję. - Czym mnie jeszcze dzisiaj zaskoczysz?
»»————- ★ ————-««
Tego dnia wstałem wraz z pierwszymi promieniami słońca. I to dosłownie wstałem. Nie obudziłem, ale wstałem bowiem przez całą noc nie byłem w stanie zmrużyć oka. Mam tak już od dłuższego czasu i to wszystko z bliżej nie znanego mi powodu. Przez pierwsze parę minut byłem prawie nieprzytomny, ale zbiegiem czasu było już coraz lepiej. Jak zawsze w biegu doprowadziłem się do stanu względnej używalności i zaraz po marnym śniadaniu wyruszyłem do swojego punktu obserwacyjnego. Od dłuższego czasu wojsko, jak i inna organizacja zaczęli być nad wyraz aktywni, a to przeszkadzało i mogę z ręka na sercu powiedzieć, że nie tylko mi działało to na nerwy. Cała okolica czuła w powietrzy wisząca wojnę domową. Nie dość, że te cholerne umarlaki grasują po całym kraju, to jeszcze ludzie zamiast połączyć siły, by zwalczyć wroga będą dzielić się jeszcze bardziej. I weź tu znajdź jakiś logiczny argument potwierdzający słuszność tego działania. Brak pomysłów? Tak myślałem. W drodze do mojego punktu obserwacyjnego musiałem więc nie tylko uważać na chodzące trupy, ale też na każdego bardziej, czy mniej żywego człowieka. Na moje szczęście było na tyle wcześnie, że ulice były opustoszone. Kiedy dotarłem na miejsce czekała już tam na mnie moja snajperka. Rzuciłem plecak pod zrujnowaną, ale ciągle stojącą ścianę wcześniej wyjmując z niego latarkę. Czekają mnie długie godziny.
Minęło sporo czasu. Raz obserwowałem interesujące mnie miejsce, raz resztę okolicy. Ta monotonia stawała się być nieznośna. Słyszałem jak ktoś niebezpiecznie się do mnie zbliża, ale po krótkim czasie rozpoznałem kroki Seliny. - Cześć. - odpowiedziałem opuszczają lornetkę i przecierając już trochę zmęczone oczy od ciągłego wysiłku. - Nie - odparłem - Jak na złość wszystko stoi w miejscu. - westchnąłem podając lornetkę dziewczynie. Niech i ona się przekona, że to nie wygląda za ciekawie. - Trzeba będzie wcielić w życie plan 'B'. Bez zachęty spędzimy tutaj jeszcze kilka godzin. A nie mamy tyle czasu. - odparłem i wyciągnąłem paczkę papierosów. W tym świecie papierosy są jednym z najlepszych narkotyków jeśli jest ci w ogóle życie miłe. Po alkoholu nawet nie będziesz wiedział, że nie żyjesz, po narkotykach to już tym bardziej, pomyślisz, że to dziwne łaskotanie w klatce piersiowej jest spowodowane ogonem kota. A papierosy? Nie dość, że w pewnym stopniu pozwalają ci oczyścić umysł, to jeszcze nie dezorientują tak, że nie byłbyś w stanie uciec czy walczyć. Odpaliłem jednego z papierosów od razu się zaciągając dymem. Od razu lepiej. Chowając paczkę wraz z zapalniczką oparłem się o wysoki mur, pozostałość po starym budynku szkoły. - A ty masz jakieś wieści? - zapytałem wypuszczając dym z płuc.



━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━