⠀⠀⠀Głos Tyger Tiger wybrzmiał w tle, lecz Wanda skuteczne go ignorowała. Nie chciała być tutaj, nie pomiędzy kobietami, które lada moment mogły wbić jej nóż w plecy. Opaska na nodze, choć znacznie mniejsza od poprzedniej, wciąż wypełniała swą powinność i czyniła Wiedźmę żałośnie bezbronną.
⠀⠀⠀Z pewnością zakochałabym się w Madripoorze, gdybym tylko znalazła się tutaj z własnej woli, pomyślała, obserwując jak czerwona szminka kobiety, odbija się na cienkiej krawędzi kieliszka wypełnionego kolorowym drinkiem. Nadludzki wzrok dostrzegł ubytki makijażu powstałe na wargach. Przewróciła oczami w ten sam sposób, gdy Natalia postawiła przed nią pomarańczowy sok, jak gdyby była kilkuletnim dzieckiem.
⠀⠀⠀Tygrysica opuściła Mścicielki i Natalia znalazła okazję do rozmowy. Wanda nie miała ochoty wysłuchiwać nędznych wyjaśnień agentki. Zacisnęła szczęki i odwróciła spojrzenie w stronę baru, gdy ta kontynuowała swój monolog. Uwagę zwróciła dopiero wtedy, kiedy Romanova zacisnęła palce na jej ramieniu. Nie spodziewała się takiego gestu ze strony Rosjanki.
⠀⠀⠀Potrzebuję Cię teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, wyraz twarzy Wiedźmy złagodniał. Denerwowało ją to, ale Natalia miała rację. Jeśli Wanda chciała przetrwać, musiała się podporządkować, nieważne jak bardzo nienawidziła tego robić. Nie zrodziło to jednak owocu zaufania.
⠀⠀⠀Zanim powiedziała cokolwiek, zmierzyła spojrzeniem twarz Wdowy, jakby zastanawiała się, czy uprzednio nie powinna jej przywalić.
⠀━━⠀Straciłam rachubę przy liczeniu Twoich gierek, więc cokolwiek z tego zyskasz, odbiorę Ci to prędzej czy później⠀━━⠀grupka młodych chłopaków przecięła powietrze, wchodząc do środka klubu. Zwrócili uwagę Wandy, nie spodziewała się tutaj osób młodszych niż Jessán czy Romanova.
⠀━━⠀My? Nie ma żadnego "my", Natalio. Podjęłaś decyzję, wtedy... na lotnisku, pamiętasz?⠀━━⠀uniosła jedną z brwi i wlepiła w rozmówczynię pełne wyrzutu spojrzenie⠀━━⠀Jeśli mam skończyć tak jak Tyger Tiger to chyba podziękuję. Zamknęła pysk, by teraz siedzieć na jakiejś popieprzonej wyspie, z której jeśli tylko wystawi palec, to zeżre ją wygłodniała zwierzyna. Polowanie nie ma tutaj końca, mylę się?⠀━━⠀ton głosu Wandy zdążył się wyostrzyć.
⠀━━⠀Ukrywasz coś i czuję ten odór tuż po nosem. Powoli zaczyna gnić, więc może powinnaś wyrzucić to z siebie, Natalio. O ile w ogóle tak się nazywasz⠀━━⠀rzuciła z niesmakiem i podniosła się z miejsca. Była teraz wściekła. Rozdarta pomiędzy potrzebą uzyskania pomocy i współpracy a satysfakcjonującą zemstą.
⠀━━⠀Czegokolwiek chce Strucker, zrobię to, ale na końcu tej drogi to ja odetnę mu łeb⠀━━⠀wskazała na siebie palcem, chciała, aby Romanova wzięła te słowa do serca. ⠀⠀⠀Wanda zamierzała skorzystać z okazji i oferty, którą serwował bar. Poniekąd przeczuwała, że właśnie to zirytuje Natalię. Już miała się oddalić, gdy Rosjanka uchwyciła ją za ramię. Ponownie tego wieczoru zmierzyła postawę kobiety.
⠀━━⠀Chyba mogę pójść do toalety? Czy chcesz podać mi kawałek papieru?
⠀⠀⠀Wanda przekroczyła próg damskiej toalety. Wcale nie czuła potrzeby skorzystania z niej. Stanęła przed lustrem i odkręciła kurek z zimną wodą. Przepłukała nią twarz i wyprostowała się dopiero w momencie, w którym nieznajoma kobieta chwyciła za pozłacaną klamkę. Stukot obcasów przeciął martwość białych kafelek. Wanda przyjrzała się temu jak wyglądała nieznajoma. Mocny makijaż, krótka sukienka i wysokie obcasy. Poczuła się przy niej jak bezdomny pies. I to ten z rodzaju brzydszych okazów.
⠀━━⠀Chyba bardziej tego potrzebujesz...⠀━━⠀nieznajoma zaskoczyła ją swym głosem i wyciągnęła w kierunku nastolatki korektor, tusz do rzęs oraz ciemną szminkę. Wiedźma zawahała się, lecz ostatnie posłała jak się okazało - Jasmine uśmiech i odebrała kosmetyki. Gdy nałożyła je na twarz, podziękowała, a wtem kobieta opuściła pomieszczenie. Wanda jeszcze przez chwilę przyglądała się swojemu odbiciu w lustrze. Wyglądała lepiej, atrakcyjniej. Sińce pod oczami zniknęły, a bladoróżowe wargi pokrywał bordowy odcień. Poprawiła jeszcze rude pasma włosów i za pomocą magii podrasowała komplet, który wcześniej otrzymała od Natalii. Bluzka stała się krótszym topem a spodnie bardziej przyległy do ciała. Obroża przypomniała o swej obecności i prąd przeszył ciało mutantki. Przez chwilę zakręciło jej się w głowie, toteż zacisnęła palce na krawędzi szklanego blatu. Z czasem jednak coraz to lepiej znosiła krótkie wstrząsy. Skoro miała się podporządkować to tylko z dbałością o szczegóły.
⠀⠀⠀Kilka minut później zaszczyciła główną salę swą obecnością, zauważyła, że tłum ludzi zgęstniał. Z trudem przecisnęła się w stronę baru, aż wpadła na wysokiego mężczyznę, z którym nadal rozmawiała Jessán. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie przeczucie uciskające klatkę piersiową. Zignorowała to i wymamrotała krótkie przeprosiny, aż w końcu jej dłoń zetknęła się z gładką, marmurową powierzchnią baru.
⠀━━⠀Poproszę... Cosmopolitan.
⠀━━⠀Świetny wybór.⠀━━⠀niski, zachrypły głos rozległ się tuż za uchem dziewczyny. Brunet zajął stojące nieopodal wysokie krzesło. Wypolerowana, ciemna skóra odbijała klubowe, kolorowe światła.
⠀━━⠀Na rozgrzewkę polecam jednak coś znacznie prostszego.⠀━━⠀dodał, przesuwając w stronę Wandy kieliszek z czystą wódką.
⠀━━⠀Podobno nie wypada odmawiać.⠀━━⠀Wanda uniosła w górę niewielkie naczynie, następnie jednym ruchem wypełniła żołądek rozgrzewającą cieczą.
⠀━━⠀Na czyj rachunek?⠀━━⠀dopytał barman.
⠀━━⠀Pozwól, że się tym zajmę.⠀━━⠀zacisnęła dłoń na udzie nieznajomego mężczyzny, by następnie za pomocą magii telekinezy zaopatrzyć się w długopis, chwilę później zmaterializowała kremową serwetkę, którą podpisała imieniem i nazwiskiem Rosjanki. Przesunęła przedmiot w stronę pracownika baru. Uśmiechnęła się dumnie pod nosem, dostrzegając zaintrygowane spojrzenie mężczyzny, który pozbył się obecności Tygrysicy. Wanda zamierzała kontynuować nową, ulubioną grę, której zasady dodawała z każdą mijaną minutą.
⠀⠀⠀Nigdy wcześniej nie miała okazji do uczestniczenia w tego typu wydarzeniach a napotkanie zainteresowanego nią mężczyzny wzbudziło tylko dalszą chęć zabawy. Nie trwała ona jednak długo, gdy Natalia tuż po kilku minutach zjawiła się u boku mutantki.
⠀━━⠀Coś sposępniałaś. Może powinnaś wrócić do domu?⠀━━⠀Wanda posłała Mścicielce pełne politowania spojrzenie. Perfekcyjnie odnajdywała się w nowej roli, alkohol bowiem podsycił ją do pójścia za ciosem.
⠀━━⠀Biedaczka, ostatnio choruje i nie powinna wychodzić...
⠀⠀⠀Minęło kilka długich dni odkąd Wanda wraz z Natalią odwiedziły Princess Bar. Mimo okoliczności Wiedźma miło wspominała tamtą noc. Udało jej się zirytować Natalię na swój własny, nastoletni sposób.
⠀⠀⠀Dnia dzisiejszego miała zwieńczyć przebyte szkolenia. Nie znała jednak formy ani przeznaczenia finału. Wiedziała, że na zadane pytania nigdy nie otrzyma odpowiedzi, toteż nadaremne były próby odczytywania myśli. Użycie nawet najmniejszych pokładów magii kosztowało ją sporo wysiłku. Nieraz strużka krwi wypływała z nozdrzy a żyła na czole pulsowała niebezpiecznie w kroplach potu.
⠀⠀⠀Wandę nasycała nieświadomość Struckera. Nie miał on pojęcia, że ulepsza własną, śmiertelną broń, która niebawem pozbawi go życia. Baron samodzielnie wykopywał cmentarny dół, lecz Wiedźma zamierzała zadbać o to, by ze spokojnym spoczynkiem nie miał on nic wspólnego.
⠀⠀⠀Noce na Madripoorze należały do bezsennych. Niemoc popadnięcia w ramiona snu przywoływała Wandzie wizje oraz scenariusze wydarzeń z przyszłości. Wyobrażała sobie jak ciepłe, bijące serce Struckera ląduje w jej bladej dłoni, niemal czuła spływającą po palcach krew. Wyobrażała sobie jak obserwuje on swe złote dziecko oczyma pełnymi przerażenia, witającymi nadchodzący koniec. Myśl o spłaceniu wyrządzonych przez niego krzywd napawała Wandę tajemniczymi pokładami siły, bowiem wiedziała, że koniec piekła jest bliski.
⠀⠀⠀Oszklone pomieszczenie w kształcie prostokąta niechętnie zapraszało do środka. Przypominało Wiedźmie o więzieniu, było pozbawione jakichkolwiek przedmiotów a sterylność raziła zielone tęczówki. Z pozoru lekkie drzwi zamknęły się za plecami dziewczyny, wtem z zamontowanych u szczytu głośników rozległ się ludzki głos.
⠀━━⠀Wando, przed Tobą pojawi się próbka gazowej substancji, rozprzestrzeń ją na całe wnętrze z tą samą gęstością.
⠀⠀⠀Maximoff przelotnie zmarszczyła brwi, nie potrafiła zrozumieć przyświecającemu temu zadaniowi celu. Było zbyt łatwe. Podejrzliwie łatwe. Choć Strucker nie chlubił się człowieczeństwem to geniuszu nie sposób było mu odmówić.
⠀⠀⠀Z wyćwiczoną już ignorancją bólu i przeszywających prądów rozbiła cienkie szkiełko, następnie wzburzyła substancję. Kombinacja kłębów zawirowała pomiędzy cząsteczkami powietrza. Kolorem przypominała burzowe chmury nadciągające po parnym, letnim dniu. Gdy zetknęły się z powierzchnią bocznych, szklanych ścian, poczęły unosić się ku sufitowi. Smród przedostał się do nozdrzy Wandy. Miała wrażenie, że pochłonął on zapach jeszcze tak niedawno pachnących włosów i ubrań.
⠀⠀⠀Wiedźma zakasłała ochryple, czerwone pęcherze zrodziły się na powierzchni skóry. Zdezorientowana, upadła na kolana. Miała wrażenie, że z pozoru delikatny obłok pozbawia jej tlenu i wysysa pozostałości życia.
⠀━━⠀Wyciągnąć ją! PRĘDKO!⠀━━⠀wrzasnął Strucker, gdy przed oczyma naukowca jawiła się wizja utraty najdoskonalszej z broni. Nikt poza nim, oraz wbiegającą do pokoju Natalią nie mieli pojęcia, że dym oddziałuje tylko i wyłącznie na gen X.
⠀⠀⠀Czysty tlen pozwolił Wandzie odzyskać oddech. Łapczywie pochłaniała jego zasoby, wtem zorientowała się, że nieznana substancja dotknęła tylko ją. Zdezorientowanym spojrzeniem przemknęła po twarzach zebranych.
⠀━━⠀Co to do cholery jest?!⠀━━⠀odepchnęła od siebie pomocną dłoń kobiety, by zaraz samodzielnie stanąć na nogi. Skóra na odkrytych przedramionach niemiłosiernie piekła.
⠀━━⠀To działa... To naprawdę działa.⠀━━⠀wymamrotał Baron, gdy niepoczytalność malowała się na jego twarzy. W tle wybrzmiewał rażący dźwięk alarmu, malujący się czerwonością na białym sklepieniu ścian.
⠀━━⠀Udało Ci się, dziecko. Niebawem całe miasto napotka sroga mgła.

