⠀⠀⠀ Męska dłoń dźwignęła ku górze zwiotczałe ciało wiedźmy. Wandzie wydawało się, że stąpa po grząskim gruncie, dlatego kolana ugięły się pod nią i niefortunnie sprowadziły do parteru. Od tygodni nie wstawała z miejsca. Przetrzymywano ją niczym zwierzę w klatce i faszerowano środkami uspokajającymi, byleby wścieklizna nie przejęła nad nią kontroli.
⠀⠀⠀ Cztery ostatnie tygodnie były dla rudowłosej jak sen. Koszmar, którego ścieżkę przecinała bosym krokiem, zbierając za sobą żniwa w postaci szklanych odłamków. Bezlitośnie wpijały się w skórę, lecz ona pozostawała niewzruszoną. Stan odurzenia stanowił dla niej wybawienie, bo choć wydawała się żywą, to w środku emocje gniły w zbiorowej mogile.
⠀⠀⠀ Tym razem delikatniejsze dłonie usadowiły ją w fotelu. Był znacznie wygodniejszy niż twarde, więzienne legowisko. Mruknęła coś pod nosem, gdy wyswobodzono ją z macek kaftana. Momentalnie poczuła jak spięte mięśnie, próbują odnaleźć dawną formę.
⠀⠀⠀ Dopiero gdy Romanova rozsiadła się na swoim miejscu, Wanda uniosła wzrok. Znała barwę jej głosu oraz charakterystyczny, rosyjski akcent. Zielone tęczówki ożywiły się, lecz tylko na krótką chwilę. Utrzymywany w dłoniach Natalii przedmiot, wymalował posępny obraz na obliczu młodszej. Nie tego się spodziewała.
⠀━━⠀Stary znajomy?⠀━━⠀wymamrotała spomiędzy zaschniętych warg, jednocześnie przesunęła spojrzeniem po towarzyszce. Nie miała dobrych przeczuć, co potwierdził nieprzyjemny dreszcz przechodzący po linii kręgosłupa.
⠀⠀⠀ Wysokie wrota samolotu rozchyliły się i pozwoliły załodze na opuszczenie pokładu. Nieznajome ramię popchnęło Wandę, by zaczęła iść. Z pozoru prosta czynność, lecz po takiej ilości spożytej chemii przysparzała jej wystarczających problemów. Dwa czarne samochody oczekiwały na ich przylot. Tuż za nimi rozprzestrzeniała się panorama wyspy. Madripoor mienił się w milionach kolorowych świateł, które zwiastowały narodziny nocnego życia. Wanda skrzywiła się, bowiem intensywne barwy przyprawiły ją jedynie o mdłości. Ileż by dała, aby był to alkohol.
⠀⠀⠀ Gdy pewniejsze, niż jeszcze kilka godzin stopy zetknęły się z ziemią złoczyńców, jedne z drzwi samochodu otworzyły się, wypuszczając wysokiego mężczyznę. Wanda zamarła w miejscu, miała wrażenie, że zakręciło się jej w głowie, a tkwiący przed nią człowiek jest jedynie koszmarnym złudzeniem. Pokręciła nagle głową. W zielonych oczach można było dostrzec ziarna zasianej paniki oraz strachu. Obróciła się nagle, by spojrzeniem odszukać Natalię. Przecież to musiała być pomyłka, pułapka. Niemożliwe, by Rosjanka współpracowała z człowiekiem, który zgotował Wandzie piekło. Była zdolna do wszystkiego, lecz nie do sprzedania Szkarłatnej Wiedźmy w obskurne łapska tego gbura.
⠀━━⠀Nie, proszę, nie!⠀━━⠀krzyknęła w stronę Romanovej. Jednocześnie cofnęła się o kilka kroków, gdy ten zbliżał się do wiedźmy. Zwolennicy Struckera przytrzymali ją w miejscu.
⠀━━⠀Natalia...⠀━━⠀zapłakała żałośnie pod nosem, wciąż liczyła na pomoc. Cała sytuacja była dla niej tak surrealistyczna, że zaczęła zastanawiać się, czy aby na pewno nie jest to jakiś kolejny, popieprzony i zbyt realny sen. Rosjanka stanęła po stronie Barona, właściwie to ukrywała się za jego plecami. Przyprawiało to wiedźmę o ucisk żołądka.
⠀━━⠀Mam nadzieję, że się za mną stęskniłaś, dziecko⠀━━⠀powiedział Strucker i przesunął palcami po policzku Wandy⠀━━⠀Choć już... wydoroślałaś.
⠀⠀⠀ Neonowe banery rozświetlały zatłoczone uliczki, jednocześnie drażniły wilgotny od deszczu asfalt. Wanda przyglądała się przechadzającym pod budynkiem ludziom, bowiem kryjąca się w żaluzji szpara udostępniała widok na jedną z uliczek. Dopiero teraz poczuła, jak bardzo boli ją kark. Metalowa uprzęż wciąż ozdabiała szyję mutantki. Po epizodzie, który miał miejsce w samochodzie, z pewnością nie zdejmą przeklętego naszyjnika w najbliższym czasie.
⠀⠀⠀ Pamiętała jedynie, że po przymusowym wrzuceniu do samochodu, próbowała wszelkich sposobów, by znaleźć drogę ucieczki. Nie potrafiła również wyrzucić z głowy obrazu sprzeciwiającej się Natalii, pomagała Baronowi i była na każde jego zawołanie. Wanda nie dostrzegła nawet nutki wątpliwości ani współczucia na twarzy kobiety.
⠀⠀⠀ Deszcz zaczął padać mocniej. Ludzie pospiesznie skrywali się w najbliższych knajpach i klubach. Dłonie Wandy uwięzione były w dziwacznych, metalowych ochraniaczach. W jej mniemaniu przypominało to bardziej słoiki, jakoby ktoś miał ukisić w nich ogórki. Nie dość, że traktowano ją jak zwierzę, to do kolekcji dochodziły warzywa uprawne. Parsknęła na tę myśl pod nosem, czym zwróciła uwagę jednego ze strażników. Nie zdążył wymierzyć kary. Baron Strucker przeciął powietrze swym oddechem.
⠀━━⠀Wszyscy wyjść⠀━━⠀rozkazał i odprowadził spojrzeniem dwójkę mężczyzn. Czarne kombinezony przez chwilę zalśniły w blasku kolorowych fleszy. Szyld z naprzeciwka nabawił się awarii. Wanda zesztywniała, próbowała nie patrzeć w jego kierunku i powstrzymać niekontrolowane drżenie nóg. Nie sądziła, że ten człowiek w ogóle żyje, nie wspominając już o ich spotkaniu, bądź raczej... uprowadzeniu.
⠀⠀⠀ Zostali sami. Usiadł gdzieś naprzeciwko niej, uprzednio poprawił okrągłe okulary. Że też nie zdążył zakupić nowych oprawek... Przypatrywał się dziewczynie w milczeniu, co sprawiało, że z każdą chwilą czuła się coraz mniej komfortowo. Nie, żeby w ogóle zdążyła się tak poczuć.
⠀━━⠀Pamiętasz jak spotkaliśmy się po raz pierwszy? Byłaś wtedy taka niewinna i bezbronna. Ukrywałaś się za ramieniem brata, a dzisiaj mówią o tobie w telewizji. Niebywałe jak wszystko się zmienia, nieprawdaż?⠀━━⠀poprawił się na siedzisku z zamiarem kontynuowania. Maximoff zastanawiała się, do czego dąży.
⠀━━⠀Nigdy nie powinnaś zapominać, kto wprowadził cię w ten świat, ofiarował ci ten dar. Kto uczynił cię tak potężną. Teraz masz szansę, by się odwdzięczyć i stanąć po właściwiej... mojej stronie.
⠀⠀⠀ Podczas jego przemowy Wanda wyobrażała sobie, w jaki sposób odrywa mu głowę. Gdyby nie przeklęta uprzęż już dawno byłaby daleko stąd. Zwłoki Barona mogłyby jedynie posłużyć jako jej osobiste trofeum. Może nawet zawiesiłaby jego głowę na ścianie, choć najpewniej szpeciłaby pomieszczenie. Rozmarzenie przeminęło z chwilą zetknięcia się skóry jego palców z odkrytą na nodze skórą. Wzdrygnęła się nagle, obdarzając go spojrzeniem pełnym odrazy.
⠀━━⠀Nie pieprz mi tu o sentymentach. Sam mówiłeś, że należy je zostawić daleko za sobą, zapomniałeś?
⠀━━⠀Wyostrzył ci się język, nigdy nie zwracałaś się do mnie w taki sposób. Powinnaś być bardziej posłuszna⠀━━⠀nachylił się w kierunku Maximoff, obracając pomiędzy palcami urządzenie sterujące obrożą. W niewielkim oknie u szczytu drzwi mignęła czarna czupryna. Romanova. Czekała na specjalnie zaproszenie, czy jak?
⠀⠀⠀ Strucker zbliżył usta do ucha dziewczyny i wyszeptał słowa, przez które Wanda zamarła. Nie chciała ponownie przechodzić koszmaru z przeszłości. Już prawie udało się jej pogrzebać wspomnienia głęboko pod ziemią, lecz ta wciąż była zbyt grząska.
⠀━━⠀Od jutra rozpoczniemy trening. Natalia będzie twoją mentorką, lecz nie omieszkam zjawić się na widowni⠀━━⠀z tymi słowami opuścił pokój. Paradoksalnie przypominał salę przesłuchań, choć z pozorów nie różnił się niczym od nowojorskich, staromodnych salonów.
⠀⠀⠀ Dłonie Wandy zostały oswobodzone z ucisku metalowych puszek, a ciało okrywała czysta odzież. Uprzęż pochodząca z więzienia została zamieniona na swoją lepszą, ulepszoną wersję. Gdy wprowadzono ją do sali treningowej, Natalia czekała już w centrum. Wiedźma zdążyła ułożyć w głowie plan ucieczki. Gdy tylko zdejmą szpetny naszyjnik, będzie miała pełne pole do popisu.
⠀⠀⠀ Tak się jednak nie stało. Strucker siedział na jednej z drewnianych ławek. Przypominały te przeznaczone dla rezerwy licealnych futbolistów, marzących o sportowej sławie, która koniec końców i tak nie nadeszła. Barona czekał podobny los. Prędzej czy później zapłaci za wszystko, co zrobił. Wanda obiecała sobie, że zginie z jej własnych rąk, wpatrując się wprost szkarłatnych tęczówek. Pragnęła wyrwać mu serce.
⠀⠀⠀ Obracał w dłoniach znienawidzony przez mutantkę przedmiot. Ruchem głowy polecił Natalii rozpoczęcie walki. Więc teraz była rasowym zwierzęciem w cyrku?
⠀━━⠀Nie do wiary, że nawet się nie przywitasz⠀━━⠀rzuciła beznamiętnie w kierunku Czarnej Wdowy. Nie miała nawet ochoty na nią patrzeć. Wanda pokładała w niej nadzieje. Przez chwilę naprawdę jej zaufała i wierzyła, że nawet pomimo Porozumienia Sokowii prędzej czy później stanęłaby po słusznej stronie. Tamtego dnia, gdy walczyły, czuła czyhające w niej wątpliwości. Jako jedyna widziała w wiedźmie człowieka, nie wynik eksperymentu. Jak widać była genialną aktorką.
⠀⠀⠀ Na początku wymieniały się ciosami, nie trwało to jednak długo. Każdy popełniony przez dziewczynę błąd podkreślany był naciśnięciem przycisku. Prąd bezlitośnie przepływał przez ciało Wandy, dociskając niemal do parteru. Pot prędko zaświecił na czole i skleił kilka rudych kosmyków.
⠀━━⠀Nie mam już siły⠀━━⠀wymamrotała pod nosem, gdy Natalia nachyliła się nad nią. Próbowała pomóc i unieść podopieczną ku górze, lecz ta odtrąciła dłoń agentki.
⠀━━⠀Możesz ją ewentualnie podać staremu znajomemu⠀━━⠀wysyczała, jakoby ogarnął ją nagły przypływ energii.
⠀⠀⠀ Dźwignęła się ku górze. Nogi wciąż drżały z wysiłku, lecz mimo to skierowała się w stronę Barona. Przyspieszony oddech unosił niespokojnie klatkę piersiową.
⠀━━⠀Oczekujesz pieprzonego show i fajerwerków?⠀━━⠀powiedziała, a zacięcie wymalowało się na zaczerwienionej od wysiłku twarzy. Jad niemal sączył się z ust nastolatki. Szkarłat oplótł drewniane ławki i wolno unosił je ku górze. Sala treningowa poczęła drżeć. Wanda czuła narastające działanie obroży, lecz emocje były znacznie silniejsze. Cała drżała, podczas gdy wściekłość wrzała w jej żyłach. Przestała, wraz z upadkiem jednej z płaskich lamp. Iskry zaświeciły w popołudniowym słońcu.
⠀━━⠀Obędzie się bez braw⠀━━⠀wykonała nieporadny ukłon. Nie zauważyła nawet kiedy została wyprowadzona z sali, lecz czuła na sobie spojrzenie Romanovej.
⠀⠀⠀Nadchodził wieczór i odgłosy tłumów znów zaszczycały pobliskie alejki. Wanda zdążyła przeanalizować wydarzenia z ostatnich dni. Wciąż nie rozumiała dlaczego Strukcer pragnął jej powrotu, nie znała prawdziwego powodu. Najcięższą z myśli okazała się jednak współpraca Natalii z Baronem. Na samo wspomnienie żołądek przeobrażał się w ciasny węzeł.
⠀⠀⠀Oparła głowę o chłodną ścianę. Trafiła z jednego więzienia, do drugiego i już sama nie wiedziała, które było tym gorszym. Dzięki środkom odurzającym nie odbierała przykrej rzeczywistości w ten sam, bolesny sposób. Tutaj było inaczej. Była w pełni świadoma i każda z sytuacji przyprawiała ją o chęć wymiotów. Przysunęła kolana bliżej siebie i palce zacisnęła na materiale spodni. Oczy zaszkliły się łzami, bowiem po raz pierwszy w życiu nie miała pojęcia, co powinna uczynić. Była samotna pośród wrogów. Bardziej samotna, niż kiedykolwiek wcześniej.
⠀⠀⠀Pociągnęła nosem, gdy nagle drzwi pokoju rozwarły się i zauważyła w nich Natalię z tacą w dłoniach. W innym wypadku najpewniej ulżyłoby Maximoff na widok znajomej twarzy, lecz teraz była dla niej nikim więcej, niż zdrajczynią.
⠀━━⠀Nie zamierzam z tobą rozmawiać⠀━━⠀pokręciła energicznie głową i odwróciła spojrzenie na rozchylone okno, które zabezpieczały metalowe pręty.

