JustPaste.it

5cc89f9934e0a7afdc6e387497882ab7.jpg⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀5cc89f9934e0a7afdc6e387497882ab7.jpg

eec910f53e398d6195a2a83110f2535c.jpg

                           Sal widział, że dana sytuacja, a właściwie bardziej sama obecność ducha małej dziewczynki, jest dla Zeldy dość niekomfortową sytuacją, ale na dobrą sprawę niewiele mógł na to poradzić. Wierzył, że czarownica, obyta w końcu z wieloma nieznanymi nawet mu rzeczami i doświadczeniami, na pewno sobie poradzi, a obecność w tym miejscu ducha wróżyła całkiem nieźle dla ich planu, a przynajmniej jeśli chodziło o sam jego początek i zebranie informacji. W końcu, kto jak nie dusze, będące świadkiem dziejących się tutaj wydarzeń, wiedział co się działo i mógł pomóc? Wątpił, by ktokolwiek inny chciał z nimi porozmawiać, przede wszystkim wątpił w to, by ktokolwiek zauważył, że dzieje się tutaj coś dziwnego. Wiedział, że sekta potrafiła działać po cichu, w końcu przez naprawdę wiele lat zostali nieodkryci w Nockfell, nie wzbudzając swoją obecnością żadnych podejrzeń, a teraz, nauczeni poprzednim doświadczeniem, na pewno działali jeszcze ostrożniej. W końcu gdyby nie Sally i jego wrodzona ciekawość, która pchała go coraz bardziej w sidła zagadki, to być może już wtedy udałoby im się osiągnąć swój cel, a demon byłby na wolności. Co prawda, Sal nigdy nie odkrył dokładnych planów sekty, nie miał pojęcia, co takiego chcieli osiągnąć wypuszczając w świat demoniczny byt, ale na dobrą sprawę wolał się nawet nie dowiadywać. Podejrzewał jednak, że cokolwiek się za tym kryło, nie przyniosłoby nic dobrego, szczególnie jeśli nie był to pomysł samej sekty, a owego demona, czym przecież nawet sama Zelda zdawała się być zaniepokojona.
                            Oczywiście, że chcemy pomóc. Penny jest tutaj uwięziona i podejrzewam, że nie może opuścić nawet tego mieszkania, a to całkiem łatwy sposób, by czerpać siłę powiedział, mimo wszystko starając się uważać na słowa, bo nawet jeśli dziewczynka była już duchem, to wcale nie oznaczało tego, że nie mógł jej przestraszyć. A gdyby tak się stało, to na pewno zniknęłaby, nim zdążyliby się dowiedzieć czegokolwiek; na ten moment Penny mogła być ich jedynym źródłem informacji.
                           Podążył za spojrzeniem Zeldy, również rozglądając się po pomieszczeniu, po czym spojrzał na kobietę i delikatnie zaprzeczył ruchem głowy. Co prawda, nie wykluczał tego, że w budynku nie znajdowało się więcej duchów, bo prawdopodobnie tak właśnie było, jednak wiedział, że niektóre mogą zwyczajnie nie chcieć się pokazać. Penny, jako dziecko, zapewne była o wiele bardziej ciekawa nowych przybyszów, poza tym mogła nawet nie wiedzieć o tym, że nie żyje, stąd bez problemu im się pokazała. A jeśli chodziło o demona, to Sal nie dostrzegł, ani tym bardziej nie wyczuł jego obecności, choć nie oznaczało to tego, że go tu nie ma. Pamiętał, że i poprzednim razem zajęło mu trochę czasu, nim zorientował się, że w Apartamentach przebywa coś więcej, niż tylko uwięzione w nich dusze, coś znacznie groźniejszego. Wiedział też, że tym razem demon może być znacznie ostrożniejszy ze swoim ujawnieniem się, czy jakąkolwiek manifestacją, świadczącą o jego obecności, oczywiście zakładając, że rzeczywiście był zdolny do podobnych rzeczy, choć Sal miał niemal co do tego pewność. Skoro potrafił zawładnąć sektą i rozporządzać nią, to umiał również wyciągać konsekwencje ze swoich błędów i uczyć się na nich. A to oznaczało, że ich zadanie stawało się na pewno o wiele trudniejsze. Choć wtedy błądził po omacku, nie mając u swego boku kogoś takiego, jak Zelda, to w pewnym momencie demon zaczął działać coraz bardziej otwarcie, jednocześnie robiąc z siebie o wiele łatwiejszy do wyeliminowania cel, okraszony jednak wielką tragedią, z którą Sal nadal nie potrafił się pogodzić, tak teraz, nawet z pomocą kogoś tak potężnego, jak czarownica, podejrzewał, że nie pójdzie tak łatwo. Znał co prawda schemat jego działań, nie mógł powiedzieć, że tak kompletnie byli bez szans, a demon, tak jak poprzednim razem, potrzebował wpierw nabrać sił za pomocą kolejnych dusz, ale nie miał pewności, czy nie zaskoczy ich czymś zupełnie nowym. Musieli być przygotowani na każdą ewentualność; wiedza Zeldy na pewno ogromnie przyda się w tym aspekcie, tak samo, jak i jego, jednak byt oraz jego działania wciąż pozostawały zagadką.
                           Kiwnął głową na słowa kobiety, dając jej znać, że zrozumiał. Spodziewał się, że prędzej, czy później nie będą sami i ktoś namiesza w ich planach, ale mimo wszystko wolałby, żeby jednak było to trochę później, zważając na to, że na dobrą sprawę wciąż niczego się nie dowiedzieli. Musiał więc działać szybko i wynieść z tego spotkania chociaż cokolwiek, co będzie im w stanie pomóc, żeby później mogli zastanowić się nad kolejnym krokiem.
                           Ukucnął przed dziewczynką i delikatnie przechylił głowę w bok, zastanawiając się, jak najlepiej zapytać o to, czego musiał się dowiedzieć. Nie wątpił, że najlepszą informacją będzie to, czy w budynku w ogóle znajduje się demon, którego szukali, resztą mogli zająć się później.
                            Penny, ja mógłbym się z tobą pobawić powiedział, mając nadzieję, że to zadziała oraz że Zelda zaufa mu na tyle, by pozwolić mu pójść w tym dość nieoczekiwanym kierunku. Dziewczynka momentalnie spojrzała na niego i uśmiechnęła się szeroko. Założę się, że jesteś mistrzynią w chowanego, co?
                            Oh, no pewnie, mój tato nigdy nie mógł mnie znaleźć, gdy się schowałam odpowiedziała, dumnie unosząc główkę, a Sally przytaknął, uznając, że całkiem nieźle się zaczyna.
                            A jest ktoś, przed kim jeszcze umiesz się tak dobrze schować? zapytał po chwili. Nauczony poprzednimi doświadczeniami, że duchy przeważnie unikają tematu demona i znikają, gdy tylko się o nim wspomni, nie chciał pytać wprost.
                            Tak, jest taki ktoś odpowiedziała Penny ostrożnie, marszcząc czoło i rozejrzała się. Spojrzała na Zeldę, a później z powrotem na Sala, po czym dodała konspiracyjnym szeptem: Ale to nie jest do końca zabawa, a przynajmniej ja nie lubię się z nim bawić.
                           Sally drgnął delikatnie, czując przebiegający wzdłuż kręgosłupa dreszcz. Co prawda, nie poczuł nagle żadnej innej obecności, ale teraz był niemal pewny, że Penny mówi dokładnie o tym, co chciał usłyszeć. Choć już wcześniej oczywiście zakładał taką opcję, a wręcz miał nadzieję, że byt znajduje się dokładnie w tym budynku, tak mimo wszystko, gdy był o krok od potwierdzenia tego, ogarnął go niepokój.
                            Też się go boisz? zapytała nagle Penny, jakimś sposobem najwyraźniej doskonale widząc targające chłopakiem emocje, a Sal momentalnie przytaknął.
                            Szczególnie jego czerwonych oczu. Na te słowa Penny momentalnie cofnęła się, wyraźnie przestraszona i próbowała schować się za Zeldą, ale chwilę później po prostu zniknęła. I choć nie potwierdziła jego słów, tak jej reakcja była wręcz jednoznaczna i w zupełności wystarczyła mu za jakąkolwiek odpowiedź.
                           Wyprostował się i spojrzał na Zeldę. Sal nigdy nie był szczególnie mściwy, właściwie ignorując wszelkie zaczepki i nie reagując na nie, ewentualnie od czasu do czasu coś odszczekując, jednak na tym przeważnie się kończyło. Nawet teraz, po tym, co się stało, po tym, do czego owy demon doprowadził, co Sal musiał przez niego zrobić, wciąż nie potrafił rozniecić w sobie jakiejkolwiek chęci zemsty, wiedział, że w żaden sposób nie przywróci to życia jego bliskim, tak samo nie ukoi bólu po ich stracie, a nawet jeśli, to jedynie na chwilę. Kierował się jednak poczuciem obowiązku, zwyczajnie wiedział, że demon nie może osiągnąć swojego celu, niezależnie od tego, z czym by się to wiązało, poza tym, czuł że jest to zwyczajnie winny tym wszystkim osobom, które musiały się poświęcić poprzednim razem. Być może chciał też po prostu zamknąć ten rozdział w swoim życiu, już ostatecznie i nigdy do niego nie wracać, spróbować rzeczywiście zacząć od nowa, nawet jeśli droga do tego zdawała się niewiarygodnie długa i trudna.
                            Możemy iść.

45f6da80f17d3baa95da4a24970a4696.jpg


5cc89f9934e0a7afdc6e387497882ab7.jpg⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀
5cc89f9934e0a7afdc6e387497882ab7.jpg