JustPaste.it
 
𝕼𝖚𝖊𝖊𝖓𝖘 𝖔𝖋 𝕰𝖛𝖎𝖑
🇨 ​🇭 ​🇦 ​🇵 ​🇹 ​🇪 ​🇷​  ⛧ 🇮​🇻​
⛧ ❛ 🇧​🇪​ 🇨​🇦​🇷​🇪​🇫​🇺​🇱​ 🇼​🇭​🇦​🇹​ 🇾​🇴​🇺​ 🇼​🇮​🇸​🇭​ 🇫​🇴​🇷​﹐
'🇨​🇦​🇺​🇸​🇪​ 🇾​🇴​🇺​ 🇯​🇺​🇸​🇹​ 🇲​🇮​🇬​🇭​🇹​ 🇬​🇪​🇹​ 🇮​🇹​ 🇦​🇱​🇱
 

⠀⠀⠀Czerwone niczym krew usta zacisnęłam w wąską linię, kiedy te należące do Lilith rozciągnęły się w enigmatycznym uśmiechu, a do mych uszu dotarł przymilny tembr jej głosu. Tonem tym zwykła zwracać się za każdym razem do Sabriny, gdy ja lub Hilda byłyśmy w pobliżu. Najczęściej popychał on nastolatkę do czynów, które finalnie prowadziły do katastrofy; głównie dlatego, że w ostatecznym rozrachunku młoda pół wiedźma robiła wszystko podług siebie, wplątując w każdy postępek swój irracjonalny kodeks moralności.

⠀⠀⠀Chociaż to czarnowłosa kobieta stała za plecami dziewczyny, ilekroć ta decydowała się na kolejny nieprzemyślany krok, nie mogłam winić jej za całokształt kłopotów spadających na naszą rodzinę. Wielokrotnie upominałam w tej kwestii samą siebie, nie chcąc pobłażać Sabrinie nawet w myślach. Pragnęłam, aby moja bratanica w końcu przyswoiła ciąg przyczynowo skutkowy, godząc się z efektami swoich działań zawczasu; zanim zacznie je naprawiać, powodując jeszcze większy chaos.

⠀⠀⠀Pomimo tego, że stosunki moje i Lilith były napięte, nie chciałam wyjść na impertynentkę. Bądź co bądź, teraz to ona obejmowała piekielny tron, będąc tym samym jedyną osobą w Pandemonium, na której nasz sabat mógł polegać. Jako Arcykapłanka nie mogłam przedkładać własnych niedomówień nad dobro ogółu.

⠀⠀⠀Skłoniłam więc subtelnie głowę w odpowiedzi na jej powitanie, nawet przez chwilę nie spuszczając jednak wzroku z sylwetki kobiety, która przy akompaniamencie stukotu obcasów zdobiących jej stopy, przechadzała się po naszym domu, beztrosko dywagując na temat Piekła i spoczywającego w jego czeluściach Nicholasa. Na jej odpowiedź odnośnie celu odwiedzin, która padła w formie pytania, uniosłam brwi w nieco aroganckim geście, tym samym podważając prawdziwość owego tłumaczenia. Odwiedza się rodzinę, przyjaciół, kochanków - a Lilith nie była żadną z tych osób.

⠀⠀⠀Najwyraźniej zauważywszy brak przekonania z mojej strony, Królowa Piekła zaczęła ciągnąć swój wywód dalej i o ile nie miał on dla mnie głębszego sensu - zwłaszcza fragment o utracie kogoś ważnego i rzekomej więzi z naszą rodziną - o tyle ostatnie zdanie, które padło z jej ust sprawiło, że w nerwowej manierze zwilżyłam językiem swoje wargi, na chwile uciekając spojrzeniem w bok.

⠀⠀⠀⠀Mroczny Pan nie był całym moim życiem i żaden mężczyzna nie powinien nim być dla kobiety. 

⠀⠀⠀W czeluściach mego umysłu zaczęła rozbrzmiewać upiornie słodka melodia, powodująca spłycenie oddechu i odrętwienie wszystkich kończyn; dźwięk pozytywki, który choć nie miał nade mną już żadnej władzy, powodował bezzasadną panikę. Czując na sobie czujny wzrok Lilith, wyjątkowo soczyście skarciłam się w duchu za taką, a nie inną reakcję; subtelniejszy niż bryza przejaw lęku. Słabości. 

⠀⠀⠀Ostatecznie do porządku przywołało mnie żądanie kobiety oraz groźba, którą  choć uznałam za przejaw wybitnie kiepskiego poczucia humoru, spowodowała gwałtowne przyspieszenie mojego pulsu. Złość. 

Sabrina ━━ tu zwróciłam gniewne spojrzenie swoich zielonych oczu na młodą czarownicę, stojącą u mego boku. ━━ Nie ma prawa nikomu niczego obiecywać zwłaszcza, gdy powinna stawić się w domu dwie godziny temu. ━━ wysyczałam spomiędzy zaciśniętych zębów, czując palącą potrzebę dostarczenia swojemu organizmowi nikotyny.

━━ Ciociu Zee...!

━━ Sabrina ━━ ciągnęłam dalej nieznoszącym sprzeciwu tonem, kompletnie ignorując oburzenie nastolatki. ━━ Powinna kłaść się spać, a jeżeli jest tak bardzo rozbudzona - przysiąść nad swoim referatem z zielarstwa...

━━ To nie fair...!

━━ Na górę. Bez dyskusji. ━━ warknęłam, mrużąc oczy niczym kocica przypatrująca się swojej ofierze.

━━ Ciociu...

━━ Już! ━━ ton mojego głosu uniósł się o kilka oktaw, a otaczające nas meble zadrżały niebezpiecznie; nigdy nie byłam dobra w kontrolowaniu swojego daru telekinezy, zwłaszcza gdy targały mną silne emocje.

⠀⠀⠀Dziewczyna westchnęła z oburzeniem i czym prędzej mnie wyminęła, dając upust swoim nerwom w kolejnych ciężkich krokach, stawianych najpierw na schodach, a następnie na drodze do pokoju. Czekałam przez krótką chwilę na ten jeden, kluczowy dźwięk - trzaśnięcie drzwi - zanim zwróciłam się ponownie w kierunku nieoczekiwanego gościa.

━━ Wybacz jej ten wybuch... nie mam pojęcia po kim odziedziczyła taki temperament. ━━ mruknęłam z wyraźnym niezadowoleniem, gestem zapraszając Królową Piekła do salonu.

⠀⠀⠀⠀⠀Skinąwszy dłonią, przywołałam z kuchni czajniczek z herbatą, którą Hilda zdążyła zaparzyć zawczasu i rzucić nań jakieś wymyślne zaklęcie, dzięki któremu temperatura napoju pozostawała idealna oraz jedną filiżankę, która napełniła się w trakcie lotu. Naczynia wylądowały z gracją na mahoniowym stoliku stojącym naprzeciw sofy. Skierowałam swoje kroki w kierunku barku i ponownie wypełniwszy szklankę bursztynowym trunkiem, wróciłam do Lilith, zajmując jeden z dwóch fotelów.

⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Założyłam nogę na nogę i sięgnęłam w kierunku leżącej na stoliku paczki papierosów, z której wyciągnęłam jedną fajkę i wsunęłam ją w swoje usta, odpalając końcówkę wyczarowanym płomieniem. Zaciągnęłam się gorzkim dymem i po chwili wypuściłam z płuc szary obłok, pozwalając aby zawisł w powietrzu, tuż obok panującej w pomieszczeniu ciszy.

━━ Nie interesuje mnie gdzie spoczywa Nicholas ━━ powiedziałam w końcu, nawiązując do jej wcześniejszej wypowiedzi. ━━ Sam zadecydował o swoim losie. Teraz jego miejsce jest w Piekle, gdzie ma spełniać swoją funkcję jako naczynie dla Lucyfera.

⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀W moich słowach nie czaiła się nawet znikoma ilość litości czy zrozumienia wobec ukochanego Sabriny. Chociaż wiedziałam, że dziewczyna będzie się na mnie boczyć za wcześniejsze bezpardonowe wygonienie jej z salonu, wolałam to niż zaszczepienie w jej umyśle świadomości, że nie mam zamiaru ratować chłopaka. Uniosłam szklankę z whisky do ust, upijając z niej kilka łyków. Alkohol przyjemnie palił moje gardło.

━━ Bardziej martwi mnie w tej chwili mój małżonek. Faustus Blackwood. ━━ nazwisko, które pośrednio dzieliliśmy na mocy łączącej nas przysięgi, pozostawiało na mym języku gorzki posmak, niemający nic wspólnego z palonym przeze mnie papierosem. ━━ Nie wiemy gdzie jest. Nie wiemy co planuje. Może być sporym zagrożeniem dla naszego Kościoła Lilith.

⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀Ostatnie zdanie wypowiedziałam wlepiając swój wzrok w szalejące w kominku płomienie; czaił się w nim wstyd, związany z niechlubnym związkiem i jego konsekwencjami. Nie chciałam, aby moje słowa zabrzmiały jak desperacka prośba o pomoc. Bądź co bądź, radzenie sobie z mężem - nawet, jeżeli w rzeczywistości był mizoginistycznym psychopatą, nieliczącym się z kimkolwiek - należało do jednego z wielu niechlubnych obowiązków małżonki.

━━ Mówiłaś, że straciłaś kogoś, na kim Ci zależało i jednocześnie twierdzisz, że piekielna harmonia jest zachowana... ━━ ton mojego głosu diametralnie zmienił się na bardziej rzeczowy, a jadowicie zielone tęczówki skupiły się wyłącznie na bladym, majestatycznym licu kobiety. ━━ Nie jestem naiwną szesnastolatką. Jaki jest prawdziwy powód Twojej wizyty, Lilith?