JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

Czasami są takie dni gdzie wszystko jest przeciwko człowiekowi. Poczynając od pogody, idąc przez codzienne zajęcia, a kończąc na drugim człowieku. Zdarza się też, że jakaś jednostka chce mieć święty spokój od samego otworzenia oczu rankiem, aż po je zamkniecie późnym wieczorem. Ja jednak jestem osobą, która głównie należy do tej drugiej grupy, nic nie było by w tym złego, gdyby to "zdarza się" nie było "zawsze". Chociaż już powoli przez ostatnie lata, szczególnie gdy narażam życie nie tylko swoje, ale również innych ludzi, nieco się zmieniłem, tym razem, zdarza się znaczyło czasami a nie zawsze, co mnie cieszyło. 

Jednak pozostawało jakieś "ale". Pozbyłem się reguły drugiej nadeszła pierwsza razem z dość delikatnym zadaniem. Jeśli chodzi o sprawy gangu człowiek musi być niezwykle ostrożny i mieć czy dookoła głowy. Szczególnie, kiedy trzeba w to wszystko wplątać niewinnego cywila. Konkretniej kobietę. A sprawa już zupełnie się komplikuje kiedy owa kobieta jest partnerką gangstera. Istnieje bardzo male prawdopodobieństwo, że w takim przypadku chłopak pozostawi swoją dziewczynę od tak na pastwę losu. Pewnie wysyła za nią kogoś nawet gdy ona idzie na zakupy. To takie małe zwichnięcie zawodowe u gangsterów. Czasami ratuje im to życie.

Niestety trzeba czasami zaryzykować i postawić zbyt wiele na jedną słabą kartę. Kilkukrotnie przeanalizowany plan przedstawiłem garstce zaufanych mi ludzi. - Wszystko jasne? - zapytałem na sam koniec. Jam miło, że odpowiedziała mi jedynie cisza i ostrożne kiwanie głowami. - Świetnie. Zostało kilka godzin, więc prześpijcie się jeszcze. Będzie nas czekać długa noc. - powiedziałem, żegnając ich spojrzeniem. Po czym usiadłem na fotelu zabierając się w końcu za zalegające na biurku sterty papierów. Niby taki niewinny gang, a papierkowej roboty tyle co w biurowcu dobrze prosperującej firmy.

⋆  ⋆  ⋆

Oczekiwanie na powrót moich ludzi nigdy nie było przyjemne. Nigdy się nie wiedziało czy wrócą wszyscy, w jakim stanie, z kim i najważniejsze jakie wieści mi przyniosą. W takich chwilach zawsze musiałem znaleźć sobie jakieś zajęcie, które pochłonie mnie na czas ich nieobecności, jednak tej nocy nie byłem w stanie skupić się na jednej konkretnej rzeczy, Sam już nawet nie wiem dlaczego. Siedziałem jedynie przy biurku z założonymi rękami, a myśli błądziły gdzieś w najgłębszych otchłaniach mojej spaczonej świadomości dopóki ktoś lub coś nie będzie łaskaw ich stamtąd wyrwać. 

Po jakimś czasie z głębokiego stanu zamyślenia wyrwało mnie głośne pukanie. - Wejść. - powiedziałem przecierając pulsujące z wycieńczenia oczy. Do środka wszedł Milo, chłopak na posyłki. - Mamy ją. - oznajmił, a ja szybko wstałem wbijając spojrzenie w chłopca. - Prowadź. - obszedłem masywne biurko i udałem się za nim do jednego z pokoi na piętrze. Skinąłem głową w podziękowaniu - Możesz iść. - Wszedłem do ciemnego pokoju bez okien oświetlonego jedynie lampką stojącą na rogu stolika. Panował półmrok. Najwyraźniej nie przeszkadzało to moim ludziom trochę się poznęcać nad przechwyconą dziewczyną. Ruchem głowy kazałem im opuścić pomieszczenie.

Chciałem skomentować tekst na odchodne jednego z nich, jednak porzuciłem ten pomysł. Jeszcze się z nimi rozliczę. Obszedłem biurko zaplatając ręce za plecami i mierząc dziewczynę spojrzeniem. Wyglądem nie odbiega on przeciętnej dziewczyny z miasta. Jednak charakter... Teraz rozumiem skąd wzięła się ulga w oczach osób, którzy ją pilnowali. Gadatliwa cholera. Ciekawe, czy będzie mówić na temat. Odarłem się o ścianę kierując spojrzenie na Blain'a stojącego przy drzwiach. - Rozwiąż ją i wyjdź. - powiedziałem, a chłopak zrobił to w milczeniu i zostawił nas samych. Nastała jeszcze chwila ciszy podczas, której mierzyliśmy się nawzajem wzrokiem.

Wyprostowałem się i podszedłem kilka kroków w jej kierunku nie śpiesząc się ani trochę. Ostatecznie mamy całą noc dopóki odpowiednia osoba się nie zorientuje. Oparłem ręce o krzesło i utkwiłem spojrzenie w oczach dziewczyny. Ona też mi się przyglądała. - Twoje obawy są niepotrzebne. - zacząłem - Przynajmniej do momentu, w którym będziesz współpracować. Więc... - przerwałem na chwilę. - Potrzebuję kilku informacji. Paul Lassalle, wiem, że jesteście ze sobą blisko. Powiedz mi w takim razie ile wiesz na jego temat. - wydałem ostrożnie polecenie. Wolałem od razu nie wystawiać na stół wszystkich swoich kart.

 

0279263526577cef85b4625152a3992e.jpg      f738d4fb9abca8d5c40f800dbdd6269f.jpg      8f686458e527a244e30635ef769c2542.jpg

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━