
Wiek: 18 lat
Rasa: połączona
(z księżniczką Cavrin Vorth-Monder)

Chłopak jest przeciętnego wzrostu, mierzy raptem 1.76 metra, jednak jest za to dobrze umięśniony, co dobrze współgra z jego lekko karmelową cerę, niepozbawioną, rzecz jasna, drobnych blizn, po przeżytych walkach w dzieciństwie.
Długie srebrzyste włosy, sięgające mu prawie do pasa są jego elementem rozpoznawczym, i wbrew pozorom nie chodzi o siwiznę, a o srebro. Jego rodzina ma ten kolor włosów od pokoleń, bo wieki temu, jak głoszą legendy, prababka była tak chytra, że najadła się srebra, które nie było w stanie uwolnić się z jej organizmu i doprowadziło do trwałej zmiany w DNA, jako "klątwy". Tym samym tłumaczy się też fakt, że w ich rodzinie oczy są bardzo jasne. On jednak ma szare oczy, pełne bystrości, choć niektórzy mówią, że w pewnym świetle są one "w kolorze zabrudzonej zieleni".

Zbroja Lucyfera

Na co dzień ubiera się w fioletowe, ładne stroje...

lub garnitur.
Lucyfer od najmłodszych lat miał wpajane zasady honoru i wierności, którym pozostaje oddany. Dla niego nie ma nic ważniejszego ponad honor (jeśli nie liczyć jego połączonej, ale cii).
Gdy jest na służbie wszystko w nim zdradza dostojeństwo i siłę, która z niego emanuje, jest bowiem bardzo obowiązkowy. Jednak pod zbroją kryje się miły chłopak, lubiący się śmiać i rozweselać innych.

- Taniec i gra na instrumentach klawiszowych
- Walka bronią białą i miotającą to jego konik. Jest rycerzem z krwi i kości i już jako dziesięciolatek wygrał swój pierwszy turniej ze starszym i silniejszym mężczyzną. Jednak miał coś, czego brakowało przeciwnikowi. Determinację, honor i zwinność.
- Oczywiście czyta i pisze bardzo wprawnie.
- Jego więź z Cavrin kształtowała się i umacniała od dzieciństwa, dzięki czemu jest ona niezwykle silna. Lu jednak bez problemu potrafi ją zablokować, zwłaszcza podczas walki. Nauczył się tego dość szybko, nie chcąc, by dziewczyna odczuwała ból, gdy zostanie zraniony.
Lucyfer od najmłodszych lat ciężko pracował nad swoimi zdolnościami walki, zwłaszcza mieczem. Upodobał go sobie, więc szybko stał się mistrzem we władaniu nim. Miał też to szczęście, że niemal od chwili narodzin przebywał w pobliżu swojej drugiej połówki, gdyż jego ojciec pracował na dworze królewskim, a dokładniej był dowódcą w armii królewskiej. Dlatego Lucek szybko zaczął się uczyć walki, dodatkowo podziwiał ojca i chciał się stać jak on. Nie znaczy to jednak, że nie lubił bawić się, zwłaszcza z księżniczką w której towarzystwie dorastał.
Szybko zauważono, że dzieci świetnie bawią się same ze sobą i często śmieją się jakby z niczego. Nic więc dziwnego, że mieli zaledwie 6 lat, gdy było dla wszystkich wiadome, iż są ze sobą połączeni. Gdy i Lucek zdał sobie sprawę, co ich więź znaczy i że będzie coraz potężniejsza, zrozumiał, że musi stać się silniejszym już nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla dobra dziewczyny. Dlatego przez kolejne lata prócz doskonalenia się w walce, koncentrował się też na tym, by podczas walki nie pozwalać Rin odczuwać jego bólu.
Opłaciło się to w dniu ich dziesiątych urodzin, kiedy to chłopak stoczył swój pierwszy turniej. Wziął w nim udział z dwóch powodów, głównym był fakt, że chciał zaimponować królowi i swojemu ojcu, by udowodnić im, że jest dość dobry, by chronić królewnę. Był najmłodszym uczestnikiem turniejów w historii, co ważniejsze wygrał, a wygraną był zaszczyt zostania osobistym rycerzem Cavrin. Dodatkowo w nagrodę otrzymał piękną różę wyhodowaną przez królewnę. Od tamtej pory kwiat ten skał się jego największym skarbem i symbolem jego możliwości.
Nigdy jednak nie spoczął na laurach, wymagając od siebie więcej i więcej. Chcąc bronić swojej połączonej musiał być lepszy od samego siebie. Dlatego mimo młodego wieku stał się już najlepszym z rycerzy, niezrównanym w szermierce, walce na miecze, czy łucznictwie. A to wszystko po to, by dowieść, że nikt nie ochroni jego ukochanej lepiej niż on sam.


Gdy miał szesnaście lat pokonał w walce osobistą gwardię króla. Nie była to walka na śmierć i życie, jednak jeden z nich wyzwał go na pojedynek, chcąc się z nim zmierzyć, a jako że Lu nigdy nie uchyla się od walki postanowił podnieść poprzeczkę i przyjął wyzwanie, jednak jego warunkiem było, ażeby cała gwardia osobista króla zmierzyła się z nim w owym pojedynku. Dla jasności, walczył z sześcioma uzbrojonymi i wyszkolonymi mężczyznami i wygrał. Wtedy zyskał ostatecznie uznanie całej armii.




