JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

- Śmiało, strzelaj. - uśmiechnąłem się zachęcająco. - Doskonale wiemy, że najgłośniej szczekasz i tyle z ciebie jest. - dodałem po chwili i strąciłem broń ze swojej skroni. To jest jakaś wariatka. Który mądry inaczej dał jej w ogóle broń do ręki. Ostatni raz decyduję się na misję z kobietą. Mam już szczerze dość użerania się z nimi i ratowania im tyłka. Sięgnąłem po swoją broń i chcąc nie chcąc poszedłem za dziewczyną, która z takim podejściem zaraz zapłaci najwyższą cenę tylko po to by zabić osobę z legend i bajek dla małych dzieci. 

Louisa przeszła przez gęste zarośla i kierowała się dalej prosto przed siebie w kierunku zrujnowanego, małego domu. - Czy ciebie pogrzało, kobieto? - powiedziałem za nią, ale ona najwyraźniej pisała doktorat z ignorowania wszystkiego i wszystkich dookoła. Widząc jak wchodzi do środka, szybko przedarłem się przez zarośla i poszedłem w jej ślady. - Louisa, stój do cholery. - przyspieszyłem kroku, żeby nie wchodziła sama. Dostrzegając w środku mężczyznę umazanego we krwi, od razu uniosłem broń i wycelowałem prosto w jego głowę. Kto to niby jest? Bo na Red Killera mi nie wygląda i to za nic. 

- Ani się waż. - powiedziałem dostrzegając jak dziewczyna podchodzi do stołu z chęcią odkładając na niego swoją broń. Boże z kim ja żyję. Gość ma ściany ozdobione kośćmi i różnym sprzętem, a ona odkłada broń, bo "ładnie poprosił". Boże...powiedz mi, że to się nie dzieje...Ahh...jeszcze tego pożałuję. Przewracając oczami podniosłem ręce i podszedłem do stolika. Odłożyłem broń na blat i gniewnym wzrokiem spojrzałem na dziewczynę, która zdawała się być zafascynowana stojącym przed nami mężczyzną. 

644dd94c1caafc033b259cf2f1cf6755.gif

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━