I'm tryin' not to forget my words
'Cause when I'm around you I tend to keep changin' my mind
[ ▶ ]
Bycie uroczym Nate miał już chyba w genach, bo wyćwiczone do perfekcji utwierdzało mnie, że jednak nie jestem taka silna i oschła, a jedno słowo wypowiedziane przez odpowiednią osobę może zmienić mój humor w zaledwie sekundę. Uwielbiałam, kiedy zmieniał mi nazwisko, ale nie miałam serca mu tego powiedzieć. Wtedy legła by w gruzach cała jego inicjatywa oraz szczęście z tym związane, a z pewnością ostatnią rzeczą na świecie jakiej bym pragnęła było unieszczęśliwienie bruneta. Jak na ironię robiłam to za każdym razem odwlekając wspólną kolację z moimi rodzicami, którzy nie byliby zdolni zaakceptować kogoś takiego. Snobistyczne myślenie weszło zbyt głęboko w ich przekonania powoli zatruwając od środka i doprowadzając do sytuacji, kiedy są już chodzącym egoizmem. A do takich ludzi nie przyprowadza się ukochanego, nawet jeśli albo i w szczególności, kiedy razem z Tobą należy do gangu.
Pocałunek stający coraz bardziej intymny z każdą ulotną chwilą wywołał u mnie istną chmurę uporczywych motyli urządzających sobie w moim brzuchu wyścigi. Takie reagowanie podchodziło pod szczyt masochizmu, ale nie mogłam poradzić, że akurat ten potworek mimo lat razem w smutku i szczęściu nadal pozostawał obiektem najwyższej wagi, wymagającym uwagi czasem takiej jaką posiadają muzealne dobra. Szkoda, że zakończył tą krótką chwilę romantyzmu, wzbudziła ona bowiem mój apetyt na więcej, a ja lubiłam działać. Idealnie mogła się o tym przekonać pewna kobieta bez żadnych granic podrywająca Nathana sądząc, że od tak uda jej się zaciągnąć go do schowka na miotły i zachęcić do seksu, a przy tym wyjść z tego cało. Kilka godzin później wjechała do rzeki. Ledwo ją odratowali. Podobno wyjechała z miasta, ale pewne jest, że drugi raz już nie kleiła się do mojego chłopaka.
Yhm... Mów dalej tym ponętnym głosem, mężczyzno. Zresztą ja doskonale wiem czego chcesz, a grasz bardzo nie fair. Lubię to. Wtulając się w Nathana dotrwałam do końca filmu zastanawiając się, kiedy właściwie tego typu sceny przestały mnie gorszyć. Po wyprowadzce od rodziców? Dołączeniu do gangu? Nie to chyba nastąpiło jeszcze wcześniej gdzieś w okolicach szkoły średniej w momencie, gdy kolega z klasy stał się odpowednią osobą do flirtów. Już przy napisach końcowych zmieniłam pozycję tak, by siedzieć okrakiem na mężczyźnie, a następnie przez dobre kilka minut po prostu się w niego wpatrywać z dwuznacznym uśmiechem. ─ Chodźmy gdzieś. ─ swawolny ton jednoznacznie sugerował lokal nastawiony na głośną muzykę i serwowanie napojów wysokoalkoholowych, ale przecież nie mieliśmy nic do stracenia.
Bez zmartwień przed jutrem mogliśmy od tak rzucić się w wir szaleństwa i nie wychodzić z niego dopóki nie odejdą wszystkie troski oraz niepokoje dnia doczesnego. Piątek. Aż wstyd byłobu spędzić go przed telewizorem jak jakieś stare małżeństwo niezdolne do wykrzesania z siebie choćby odrobiny energii na wyjście do ludzi. ─ Nie daj się prosić. ─ powiedziałam kładąc ręce na jego umięśnionej klatce piersiowej. Jesteśmy młodzi, trzeba z tego korzystać. Wyspać można się w każdy dowolnie wskazany dzień, a tylko weekend sprzyja prawdziwie nakrapianym imprezom. Tym bardziej w tak cudownym towarzystwie.
