━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Właśnie to uwielbiałem w powrotach do domu na czas weekendu. Nie musiałem przejmować się pracą w barze, czy dla gangu, bo jak i do jednej jak i do drugiej rzadko kiedy ściągali mnie właśnie w sobotę bądź niedzielę. Laura też nie wypytywała o szczegóły, nie suszyła mi (za często oczywiście) głowy kiedy wróciłem zmęczony kilka godzin później niż zwykle. Pokochała też moją bratanicę, którą wziąłem pod swoje skrzydła po śmierci jej ojca, a mojego brata. Już nie wspomnę ile razy dostałem patelnią albo deską do krojenia w łeb kiedy wracałem ulany w trupa, albo naćpany. Na szczęście ten najgorszy okres mojego życia dawno miną i dzięki temu umiem doceniać to co mam tu i teraz. Nawet w miarę akceptuje moje uzależnienie od tytoniu, chociaż kątem oka i tak dostrzegam jej spojrzenie dezaprobaty. Ta dziewczyna to skarb. I rzecz jasna najważniejsza osoba w moim życiu. Gdyby nie jej pomoc, nie wiem gdzie byłbym teraz. Ciągle żył? A może witał z bratem gdziekolwiek teraz jest.
Podniosłem kącik ust spoglądając na swoją dziewczynę starającą się powstrzymać śmiech. Widząc to sam uśmiechnąłem się szeroko ukazując szereg białych zębów. Uwielbiałem się z nią droczyć tak samo, jak ona ze mną. Co do wygranej w takich pojedynkach nigdy nie było mowy, głównie dlatego, że albo kończyło się ostrym seksem w miejscu gdzie siedzieliśmy, albo do spektakularnego focha ze strony mojej partnerki, kończący się seksem na zgodę. Nie żeby mi to przeszkadzało. (Musiałem XD) Coś tak czuję, że bez uszczypliwego komentarza z jej strony się nie obejdzie, ale znając życie zaserwuje mi go w bardziej odpowiednim momencie i kiedy nie będę brał jej słów zbyt dosłownie do czego mam niemałą tendencję. Tak dla przykładu zwykłem jeździć jak wariat na motorze gdy jesteśmy razem, albo ze zbyt dużym entuzjazmem wyciągam ją do centrum handlowego, którego szczerze nienawidzi po słowach 'Nath, nie mam się w co ubrać'.
- Od razu Panie Hill, Panno Morin? A może Panno Hill? - uśmiechnąłem się łobuzersko po czym pocałowałem ją namiętnie. Zwykle zmieniałem jej nazwisko na moje by dać jej jasno do zrozumienia, że to właśnie z nią chcę spędzić resztę swojego życia i że będzie na mnie już skazana. Ale aż taki zły nie jestem skoro wytrzymuje ze mną już tyle lat pod rząd. Małżeństwo z nią byłoby spełnieniem moich marzeń. Jednak na wszystko przyjdzie czas. - Może bardziej, taka mała propozycja. - szepnąłem pomiędzy pocałunkami. W końcu oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałem w jej piękne, duże oczy i uśmiechnąłem się po chwili wracając spojrzeniem w ekran telewizora, gdzie akcja filmu chyba już dochodziła do tytułowego miejsca.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━