━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
- Co masz taką minę? - zaśmiałem się - Jak bardzo zdziwi cie fakt, że to "prawie" to ja? - ponownie się zaśmiałem pod nosem. No cóż, tak prawda i tyle, nie ma się co nad tym rozwodzić. Widząc wyraz jej twarzy, mój uśmiech też powoli znikał. - Mam czas, ale nie mój jeśli nie chcesz. - Skwitowałem. Wymieniliśmy jeszcze raz spojrzenia i wyszliśmy. Zaraz za drzwiami dosłownie wpadłem na swojego przyjaciela przyklejonego do cienkiej ściany oddzielającej korytarz od pomieszczenia. - I ty Brutusie?! - wymieniliśmy jeszcze dwa słowa pożegnania i udałem się za dziewczyną w stronę wyjścia. Z tego wszystkiego zapomniałem zmyć scenicznego makijażu, więc przez najbliższy czas przyjdzie mi paradować z pomazaną twarzą. Tyle szczęścia, że tym razem się z nim ograniczyliśmy.
Wyszliśmy na zewnątrz i od razu okrążył mnie przyjemny chłód, późnego wieczoru. Księżyc świecił jasno w otoczeniu ledwo widocznych gwiazd przez reflektory ciągle oświetlające scenę. Podobno po nas miała wystąpić jeszcze jedna grupa, jednak nie usłyszałem żadnej muzyki. Może skończyli, albo odwołali występ. Ciszę, która zapadła pomiędzy nami przerwał głos dziewczyny. Odwróciłem nieco gwałtownie głowę w jej stronę wsłuchując w jej słowa. - Spięcia zdarzają się w każdym zespole. Nawet w FL nie jesteśmy w pełni zgodni i czasami się kłócimy. Może spróbuj z nim po prostu porozmawiać, przy kawie chociażby. - zwróciłem głowę w jej stronę sądząc, że ciągle jest krok za mną. Odwróciłem się nie dostrzegając jej. Stała kilka metrów ode mnie z oczami wlepionymi w coś, co kryło się za rogiem. I ja spojrzałem w tamtym kierunku. Stał tam mężczyzna, raczej średniego wzrostu, ubrany prawdopodobnie na czarno. Nie widziałem dokładnie. Kolejne sekundy ciszy mijały, a dziewczyna ciągle nie odrywała wzroku od jego osoby. Dopiero kiedy ciszę przeszył oschły głos podeszła do mnie. Wyszliśmy już z terenu, na którym odbywał się koncert, więc kręciło się tu dużo podejrzanych jegomości.
- Jeszcze kawałek. - podeszliśmy kilka metrów do czarnego samochodu, w którym po chwili się znaleźliśmy. Odpaliłem silnik i wyjechałem z parkingu. - Coś nie tak? - spytałem dostrzegając kontem oka jej niewyraźną minę.