━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Ze śmiechem opuściliśmy scenę i udaliśmy się do pokoju za nią, który robił nam za coś w rodzaju salonu. - Czy ktoś to nagrał? - zapytałem wyciągając z uszu słuchawki nie przestając śmiać się pod nosem. - Wyszło wam - prawie zacząłem płakać ze śmiechu i pewnego rodzaju szczęścia. - Dla ciebie mogę nawet pozować dożywotnio - stwierdziłem siadając na fotelu nie przestając się śmiać. Ewidentnie coś mi odwalało. " Ma dziś dobry dzień, wykorzystaj to" usłyszałem głos jednego z przyjaciół, ale trudno było mi powiedzieć, który powiedział to dokładnie i do kogo było to kierowane. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że któryś pociągnął Kayle za nami. - Ja nie wiem, co dodaliście mi o fajek, ale to jest dobre. - prawie wiłem się tłumiąc śmiech. Po dosłownie sekundzie wstałem jak gdyby nigdy nic ciągle nieco chichocząc pod nosem. Sięgnąłem po paczkę swoich czerwonych Mallboro i wyjąłem jednego skręta ...czekaj czekaj. Z czego oni się tak śmieją? - No co? - zapytałem odkładając paczkę na miejsce...chwileczkę...skręta? Spojrzałem na małą rurkę i przełamałem ją lekkim ruchem. Znowu wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Moi przyjaciele nie lubią kiedy palę, mówią, że tylko sobie szkodzę. Mają rację ale to jest mój nałóg. Trochę potrwa zanim odzwyczaję się sięgać po papierosy, a oni często mi pomagają robiąc takie właśnie kawały. Tym razem zamienili je zawinięte w rulony zwyczajne arkusze białego papieru. Wyrzuciłem cała paczkę. - Zostawcie nas - wtrąciłem kiedy się uspokoiliśmy.
-Mam nadzieję, że mi to wybaczysz. - posłałem jej szeroki uśmiech przysiadając na podłokietniku fotela i zaplatając ręce na klatce piersiowej. - A jeśli nie wybaczysz to co mam zrobić, żebyś się nad tym zastanowiła? - spytałem śmiejąc się cicho. Mieli rację, dzisiaj mam wyjątkowo dobry humor na dosłownie wszystko.