JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

               

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

- Ja tym bardziej, wolę wręcz zapomnieć, że miałem pomysł na czerwone włosy. Z drugiej strony jest to ciągle zabawne. - A przynajmniej takie jest w mojej głowie. Jednak zdjęć z tamtego okresu nie zostało mi zbyt wiele, z różnych powodów. Głos dziewczyny powoli cichł w oszklonym pomieszczeniu a rumieńce na policzkach stawały się bardziej widoczne. Dziewczyny, kiedy się rumienią wyglądają słodko. 

Rozmawiało mi się na prawdę dobrze z Kayle i nawet nie spostrzegłem kiedy na dworze robiło się już powoli szaro. Dość szybko zapadał wieczór i pogrążał miasto w siwej łunie gasnącego światła. Nagle rozbrzmiały dzwoneczek umieszczony nad drzwiami przerwał naszą wymianę zdań. Do studia wpadł mężczyzna zaczynając od tego, że to sprawa życia lub śmierci, czy coś koło tego. Widać było, że mu się spieszy a po fotografce, że walczy aby nie wybuchnąć. - Nic nie szkodzi. - posłałem jej uśmiech zakładając okulary. Choć słońce już tak bardzo nie świeciło ja i tak lubiłem zasłaniać oczy czarnymi szkłami. - Będę czekał na telefon, do zobaczenia. - Pożegnałem się i wyszedłem oszklonymi drzwiami pożegnany przez rozbrzmiały dzwoneczek. 

Wróciłem do domu dość późno przez to, że załatwiałem kilka ważnych spraw i kiedy tylko przekroczyłem próg, wyszedłem na balkon i podpaliłem papierosa. Zaciągałem się co jakiś czas jego dymem ze zwieszonymi oczami, wpatrywałem się w barierkę pod nosem nucąc fragment piosenki dziewczyny. Wyrzucając niedopałek do popielniczki wyszukałem na internecie owej piosenki, którą później słuchałem przez resztę nocy i następnego dnia rano przed próbą. Kiedy wszyscy się zebraliśmy postanowiliśmy tak dla odmiany poćwiczyć nie tylko swoje piosenki, ale też i innych. Tak też robiliśmy. Przez następny tydzień. 

W końcu zbliżający się wielkimi krokami dzień nadszedł. Od rana w studio wszyscy biegali w tę i z powrotem wykrzykując coś, albo rozmawiając przez telefon. A ja? Ja spokojnie siedziałem w swojej garderobie wraz z resztą zespołu rozmawiając i zupełnie nie zważając na to, że za niedługo rozpoczniemy koncert. Dzisiejszy ma trwać od 15 do 19, równe cztery godziny plus jeszcze spotkanie z fanami, które może potrwać jeszcze raz tyle. Po jednym z występów w Las Vegas publika tak domagała się powtórzenia piosenki, że musieliśmy zagrać ją jeszcze cztery razy zanim pozwolili nam zejść ze sceny. 

 Coraz szybciej zbliżała się 15, scena była gotowa a hala pękała w szwach. Ukrywając się za wielkim wzmacniaczem przyglądałem się ludziom już od dłuższego czasu wykrzykujących nasz zespół. Jednak została jeszcze kilka minut...jeszcze pięć...tylko cztery...trzy...dwa...jeden. Pomieszczenie wypełniło się jękiem gitary i potężnymi grzmotami perkusji. Wszystkie oczy zwróciły się na scenę, gdzie brakowało jedynie mnie. Korzystając z tej chwilowej nieuwagi prześlizgnąłem się na sam tył publiki i dopiero tam zacząłem śpiewać w rytm muzyki przechodząc do przodu. - Screm!...Shout!...We are the Fallen Angels! - wspiąłem się na scenę i zaczęła się zabawa. My nie stoimy tutaj tylko po to, żeby ludzie mogli pobawić się słuchając muzyki. Zdarza nam się wspólnie z czegoś śmiać, nawet czasem schodzę i rozmawiam albo wybieram kogoś z publiki i wspólnie śpiewamy kolejną piosenkę. Scena przecież nie należy wyłącznie do nas. 

Podczas śpiewania i oczywiście dobrej zabawy czas biegnie niezwykle szybko, więc nim się spostrzegłem nasz koncert powoli dobiegał końca. Kiedy śpiewam przyglądam się publice i wychwytuję tych ciekawie ubranych. Jeden mężczyzna miał różowy kowbojski kapelusz na przykład. Jednak w oko wpadła mi znajoma twarz należąca do dziewczyny, z którą widziałem się stosunkowo niedawno. Wskazałem na nią i pomachałem. Od zwykły gest, ale publika zaraz zaczęła piszczeć i ktoś porwał dziewczynę popłynęła gdzieś na koniec sali niesiona na rękach. Dokończyliśmy piosenkę a ja się zaśmiałem. Wszyscy umilkli. - No dobrze kochani wy moi - powiedziałem do mikrofonu, miałem zwyczaj coś mówić od tak pomiędzy kolejnymi piosenkami. - Oddajcie mi moją przyjaciółkę. - wyciągnąłem rękę w stronę gdzie zniknęła w cieniu a po chwili pojawiła się znów niesiona na rękach. Pomogłem jej wejść na scenę z szerokim uśmiechem. - Nie spodziewałem się ciebie. - powiedziałem jej na ucho a halę wypełnił pisk dziewczyn...standard. - Mam nadzieję, że pamiętasz jeszcze swoją piosenkę w całości. - podałem jej mikrofon, kiwnąłem głową, a wszyscy zaczęli grać wyuczoną piosenkę. Zacząłem śpiewać, nie do mikrofonu, obejmując dziewczynę w tali delikatnie zachęcając ją do dołączenia. Długo prosić nie musiałem. 

Z uśmiechem wszyscy machaliśmy do ludzi na koniec koncertu, śpiewając In the end a capella. Tak zakończył się nasz koncert i zaczęły prośby fanów. Jedni tak jak podejrzewałem wywoływali bis, jednak najgłośniejszy wydawał się "Kiss!" Domyśliłem się o co chodzi, ale tylko pokręciłem głową ze śmiechem. Jednam moi pozostali koledzy wzięli to zbyt dosłownie. Pocałowali się, basista z perkusistą a gitarzyści ze sobą. Żeby nie zostać z tyłu pocałowałem Kayle w policzek.