___________________________________________________________________
W głębi serca żywiłam niezachwiane, optymistyczne przekonanie, że tym razem będzie inaczej. Że my jesteśmy inny. Przeprowadzka była najlepszym co mnie w życiu spotkało. Nie musiałam już widywać Carla. Od zawsze nie czuliśmy sympatii a przez niego moja rodzina się rozpadła, przynajmniej tak sądzę. Tata odszedł od nas gdy miałam 2 lata, a zaraz po tym na jego miejscu pojawił się mężczyzna i jedyne co zostało mi po ojcu to nazwisko, nawet całkiem znośne. Nasza przeszłość, a właściwie moja była strasznie paskudna i pokręcona, najpierw choroba,wypadek, potem młodzieńczy bunt. Swoją drogą całkiem lubiłam fioletowe włosy, ale była pora żeby z nich wyrosnąć. Fioletowe włosy i dość złe towarzystwo szybko wymieniłam na aparat. Trudno było się z jej wyrwać, niezależnie od tego jak bardzo chciałam. Otworzyłam swoje studio fotograficzne, które szybko stało się jedne z najpopularniejszych.Oddawałam w nim całe swoje serce, co było według mnie piękne. Dobrze jest robić to co się lubi i wstawać z uśmiechem do pracy. Z tym wstawaniem bywa u mnie różnie, na szczęście studiu mieści się w moim domu, co znacznie ułatwia mi pracę.
Dzisiejszego dnia wstałam wcześnie rano. Wykonałam szybko poranne czynności i założyłam szary t-shirt i lekko rozkloszowaną bordową spódniczkę.Zeszłam na dół i zjadłam szybko jakieś śniadanie, w między czasie szybko zaplatając długiego warkocza.Posprzątałam po sobie i przeszłam do pomieszczenia w którym było studio pozostawiając za sobą uchylone drzwi dzięki czemu Pirat mógł swobodnie poruszać się po całym domu. Weście do studia było oddzielne więc przekręciłam w szklanych drzwiach tabliczkę z napisem '' otwarte'' , zapaliłam światło po czym wypełniłam kilka papierów. Około 10 rano zaczął się jeden wielki młyn, jednak im bliżej południa wszystko na szczęście zaczęło się uspokajać. Usiadłam za białym biurkiem ze szklanym blatem razem z laptopem i zaczęłam obrabiać zdjęcia z sesji które dzisiaj wykonałam. Podniosłam wzrok znad laptopa kiedy usłyszałam rozlegający się dźwięk dzwoneczka który znajdował się nad drzwiami. Do środka wszedł dość wysoki, ciemnowłosy blady mężczyzna. Kiedy podszedł do biurka wstałam, ostrożnie poprawiając przy tym swoją spódniczkę.
- Dzień dobry - postanowiłam przywitać się jako pierwsza. Odgarnęłam kosmyk niesfornych włosów za ucho, mrużąc lekko powieki, po czym splotłam ze sobą palce swoich dłoni opierając je na swoim brzuchu.
- W czym mogę pomóc?- zapytałam przyjaźnie się uśmiechając. Spojrzałam na chłopaka spod wachlarza długich rzęs. Odeszłam trochę od biurka i złapałam za aparat wsadzając do niego kartę.Odłożyłam go miejsce w którym leżał przed chwilą i oparłam się biodrem o kant biurka, wyczekując odpowiedzi ciemnowłosego.
