JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

              

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

Serafina uśmiechnęła się, gdy usłyszała słowa kucharza; była przekonana, że nie zgodzi się na przygotowanie dań dla sierot, a również miała zazwyczaj pecha, dlatego było to dla niej niemalże nowością. — Oczywiście, że tak! Proszę zrobić wszystko byleby było dla pana wygodniej. Przyznam, że jest pan naszym ostatnim ratunkiem... siostry przygotowały ogród, wygląda fantastycznie, ale bez głównego obiadu to nie będą stuprocentowo perfekcyjne urodziny. Na pewno pan to rozumie! Mam jednak nadzieję, że zaszczyci nas kucharz swoją obecnością?

Serafina wyczuła proroka w kuchni co sprawiło, że wzdrygnęła się, coraz szybciej oddychając, kompletnie nie rozumiejąc dlaczego właśnie teraz musiało pojawić się TO. W myślach wyklęła, obawiając się, że kucharz nie będzie musiał fatygować się z posiłkami, a powód był prosty — być może byt zaplanował sobie, że zniszczy przyjęcie urodzinowe Asmodeusza, choć byłoby to dziwne biorąc pod uwagę, że było to dziecko oddane TEMU. Wsłuchiwała się w odpowiedź mężczyzny, wzrokiem błądząc po blacie kuchennym, a zaraz ścianach, zupełnie jakby próbowała znaleźć namacalne dowody, że prorok faktycznie tutaj jest, a wręcz zostawia po sobie jakieś znaki. Kiedy mała dziewczynka wbiegła do kuchni, Serafina wytrzeszczyła oczy, przysuwając wskazujący palec do ust, by sierota dostrzegła, że jej opiekunka rozmawia i nie wolno jej przeszkadzać.

— Proszę mi wybaczyć, przybiegła właśnie Emma, za chwilę się odezwę!

Przytknęła słuchawkę telefonu do klatki piersiowej, spoglądając na dziewczynkę. Miała zakrwawioną sukieneczkę, a w dłoni kawałek ostrego patyka; blondynka przechyliła głowę na bok, nie dowierzając, że wszystko od samego rana, choć pozornie szło dobrze, to z jej punktu widzenia i egzystencji było koszmarne. Potarła nerwowo czoło, szeptem pytając co zrobiła, a gdy dziecko odpowiedziało smutnym głosem, że przez przypadek dźgnęło nim swoją koleżankę, Pearson wyrwała jej z dłoni patyk, wrzucając go do ogromnego śmietnika i chwytając za rękę podprowadziła pod umywalkę. Przesunęła jedną ręką stolik, każąc kruczowłosej wejść na niego, a następnie odkręciła kran, czekając, aż z dłoni dziewczynki spłynie krew. — Idź się przebierz, powiedz Annie o tym, nie stresuj tylko innych, dobrze? Kogo dźgnęłaś, co ona teraz robi? — gorączkowała się, czując jak kropelki potu zbierają się na jej czole. Była zmęczona spontanicznością i niespodziewanymi sytuacjami tak jak ta, która miała miejsce teraz. — W brzuch, ale pobiegła do innej opiekunki... chciałam umyć dłonie, były całe we krwi. Nie chciałam, ciociu. Coś mnie zmusiło do tego, być może to prorok... — kobieta przymknęła oczy, odganiając ją, przykładając znów do ucha słuchawkę, wpierw biorąc głęboki wdech.

— Najmocniej przepraszam, dzieci bywają takie niegrzeczne... człowiek ma ochotę je czasami ugotować i zjeść!

Niesmaczny żart, a jednak to zrobiła... poczuła jak ze wstydu płoną jej policzki, dlatego usiadła na taboret, przykładając wolną dłoń do czoła, czując zdenerwowanie.

— Przepraszam, to było bardzo złe, nie wiem co we mnie wstąpiło. Sieroty to cudowne dzieci, ale kiedy ciągle coś psują i broją, to człowiek jest zmęczony! Ma pan dzieci? Oh, jeśli nie, to tym bardziej musi pan do nas przyjechać. Claire i Peter uwielbiają gotować. Kto wie, może zdradzi im pan pewne tajemnice kulinarne? Nie przyjmuję odmowy! 

Zaśmiała się, czując nagle napływający spokój i relaks. Za dużo brała na siebie i za wiele oczekiwała od samej siebie, dlatego karciła się za każdą przeszkodę jaką spotykała na swojej drodze, choć przecież nie wszystko było jej winą. Kiedy do kuchni wbiegła gromada dzieci, przepędziła je, wywracając oczami, mając jedynie nadzieję, że kucharz nie przestraszy się całego chaosu jaki towarzyszył jej i dzieciom podczas zwykłej, krótkiej rozmowy telefonicznej.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

54ff6ef647ec097147f8f2c09a47654e.gif          11ad34a6ea397e7c73f013c9e4521287.gif          e0f2b7730f585e7cdd914ee293c7e71b.gif 

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━