JustPaste.it

3d66bfde93c3c17b8c407494180b4cf8.gif

Ranek sądnego dnia zapowiadał się nad wyraz spokojnie.Szaro-niebieskie tęczówki były wbite w jasną ścianę naprzeciwko łóżka gdzie wisiało kilka ramek ze zdjęciami. Gdy była mała chciała mieć całą ścianę gdzie byłaby wielka antyrama, a wokół niej pojedyncze ramki, a w środku zdjęcia osób, które w jej życiu zostały na dłużej niż tylko kilka krótkich chwile.Większość ze zdjęć przedstawiała ją w towarzystwie młodego, jasnowłosego chłopca oraz babci - której zawdzięczała bardzo wiele.
Ostatnie wspomnienia jakie miała związane z domem z pewnością nie było czymś do czego chciałaby powracać i na pewno szybko wyprze je z pamięci, choć… Dlaczego miałaby? Przecież umarła. Wiedziała to boleśnie dobrze.
Na ironię nie mogła pochwalić się nawet brawurową czy godną śmiercią, była z jej punktu tylko komiczna.. Skyler Blackwolf zniknęła z powierzchni ziemi pochłonięta przez taflę wód oceanu, które nigdy nawet nie musnęły jej skóry gdy była nastolatką, a pusta trumna dalej spoczywa w rodzinnym grobowcu który do dnia dzisiejszego zdobi jej imię i dawne nazwisko.Wielki złoty napis pod nazwiskiem informuje wszystkich o tym, że najstarsza pociecha zginęła śmiercią tragiczną. Dla Sky to brzmi absurdalne..Uważała, że umarła już dawno temu; kiedy to jej ojciec podniósł na nich pierwszy raz rękę - co było jedynie wierzchołkiem góry lodowej.Późnej było tylko gorzej.
Kto by pomyślał, że okropne wydarzenia; feralnego wieczora sprawią, że 16- latka upozoruje własną śmierć? Opowiadanie o tym nie było też niczym przyjemny, a bardziej... Wstydliwym? Nie lubiła momentów w których była na tyle słaba, że nie potrafiła poradzić siebie sama ze sobą i własnym ojcem. Poczucie winy dręczyło ją na tyle mocno, że zaczynała się obwiniać co raz częściej o pozostawienie brata w tym piekle
Zajęcia na uniwersytecie minęły jej wyjątkowo szybko i sprawnie.Najpierw wykład z rytmiki, a potem nieco dłuższy; bo niemalże trwający do wieczora wykład z kompozycji oraz teorii muzyki. Potem następowała część dnia, którą Skyler uwielbiała najbardziej. Praca z uczniami.. chociaż może lepszym stwierdzeniem byłoby praca z uczniem? Podczas dodatkowych zajęć Skyler poświęcała niebywale dużo czasu jednemu ze swoich uczniów, który według niej był nad wyraz wyjątkowy, co sprawiało, że po kilku wspólnych zajęciach zbliżyli się do siebie aż za bardzo. Było w nim coś, co sprawiało, że miała wrażenie że znają się od zawsze. Był inny niż wszyscy mężczyźni wokół których spotykała na swojej drodze.Jedno wyróżniało go najbardziej na tle innych - potrafił jej słuchać.Mimo, że nie spędzali ze sobą wiele czasu dawał jej dziwne poczucie bezpieczeństwa; które bardzo polubiła.Jego towarzystwo wywoływało u Skyler uśmiech - nawet w bardzo złe dni..  Właśnie dzisiaj, był jeden z gorszych dla Sky dni i to właśnie on zadecydował o tym, że kobieta zgodziła się pójść na ''mały wypad'' na miasto, który nie miał być niczym zobowiązującym,ot miłe spędzenie czasu z przyjacielem. 
Nim oboje się obejrzeli byli w mieszkaniu mężczyzny. Sky nie do końca wiedziała co nią kierowało.Eden był pierwszym mężczyzną, którego dopuściła do siebie od czasu traumy, którą zafundował jej ojciec. Przed nim wielu próbowało, jednak zwykle odprawiała ich z kwitkiem. W blondynie było coś wyjątkowego, co nie dawało jej spokoju.. Być może potrzebowała bliskości i może właśnie to było głównym powodem dla którego dała się tu zaprowadzić.. a może zbyt duża ilość wina?

3402b9ce13a9d5dc55195a6a366b5877.gifZamarła w bezruchu gdy student nazwał ją siostrą. Zamrugała kilkukrotnie, jakby chciała upewnić się czy aby na pewno się nie przesłyszała.
- Jak mnie nazwałeś? -spytała dla pewności, jednak blondyn nie odpowiedział. Uważnie powędrowała wzrokiem na miejsce w którym wskazywał i w momencie poczuła jak ściska jej żołądek. Przełknęła cicho ślinę odruchowo zagryzając lekko dolną wargę. Zawsze to robiła gdy się denerwowała. Był okres gdzie zupełnie zapomniała, że taką czynność w ogólne można wykonywać, a gdy sobie o tym przypomniała weszło jej to w nawyk. Tak bardzo, że nie raz zdarzało się, że kończyła z pogryzionymi ustami. Dopiero po chwili wszystko zaczęło układać się w logiczną całość.. To czemu wydawał jej się znajomy i dlaczego tak dobrze czuła się w jego towarzystwie. Cała zagadka rozwiązała się w mniej niż sekundę.
- To jakiś żart, tak? - dodała, schodząc z chłopaka. Szybko również zeszła z łóżka i zaczęła poszukiwania swojej koszulki którą rzucił gdzieś w kąt.Chyba nie było trudno wyobrazić sobie jakie uczucia targały w tym momencie drobną dziewczyną. Złość. Niewyobrażalna złość. Ręce trzęsły jej się nie miłosiernie.
- Twojej siostry nie ma. - syknęła podkreślając każde słowo po kolei.- Nie ma. Zginęła. Nie żyje. - powtórzyła głośniej gdy tylko udało jej się znaleźć koszulkę i wciągnąć ją na swoje ciało. Westchnęła cicho i zacisnęła mocno powieki przeczesując nerwowo dłonią włosy.
- Powinnam Ci to przeliterować? - dodała oschle. Sama, nie wiedziała co zaczęło nią kierować.
- To była jedna wielka pomyłka.Wiedziałam, że jest coś z Tobą nie tak..Teraz już przynajmniej wiem co. - syknęła, gdy dotarło do niej, to co mogłoby się stać gdyby jej nie rozpoznał. Wypuściła głośno powietrze z ust, krzyżując dłonie na piersiach. Mruknęła coś niezrozumiale pod nosem, nawet dla samej siebie, po czym ruszyła w stronę przedpokoju zbierając po drodze swoje buty. Nie zamierzała zostać tu dłużej.. To wszystko brzmiało jak jakiś koszmar; z którego chciała się jak najszybciej obudzić.
Była bliska wybuchu.. nie tylko złości ale co raz bliżej płaczu. Złe wspomnienia w momencie zalały cały jej umysł nie pozwalając trzeźwo myśleć.
Zatrzymała się na moment aby wciągnąć na nogi buty, co okazało się wielkim błędem, bowiem młody mężczyzna zagrodził jej jedyne wyjście. 
- Nie jestem Twoją siostrą.. Nie chcę Cię więcej widzieć na oczy. Wypisz się z moich zajęć i zniknij raz na zawsze z mojego życia. Nie powinniśmy się byli nigdy spotkać.- wszystkie słowa z ledwością przechodziły jej przez gardło, w którym rosła już gula. Skyler wcale tak nie myślała. Chciała spotkać swojego brata, jednak nie w takich okolicznościach. To wszytko miało wyglądać inaczej.
- Zejdź mi z drogi..- wycedziła, nagle urywając zdanie. Podniosła wzrok wprost w jasne tęczówki swojego brata.Gdy tylko chłopak otworzył buzię żeby coś powiedzieć od razu wtrąciła: 
- To też do Ciebie nie dotarło? Jeśli mnie nie wypuścisz, zacznę krzyczeć. Ktoś z Twoich sąsiadów na pewno mnie usłyszy i zrobi się niemiło.-
zacisnęła usta w wąską linijkę, łapiąc za swoją skórzaną kurtkę.Chłopak nie wyglądał na skorego do współpracy. Miała wrażenie że w jego oczach dostrzegła coś dziwnego, co budziło w niej niemały niepokój.Postawa chłopaka mówiła wiele, w tym także to, że nie zamierza się ruszyć z miejsca. Dziewczyna niewiele myśląc zaczęła uderzać brata pięściami na oślep - raz w żebra, raz w klatkę piersiową.. nie potrzebowała zbyt wiele czasu aby przestać zwracać uwagę na to gdzie uderza; jedno było pewne z każdą sekundą kolejny cios stawał się słabszy. Nie zwróciła nawet uwagi kiedy z jej zaszklonych oczu zaczęły spływać łzy wielkością przypominając ziarna grochu.