━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Miałeś kiedyś wrażenie, że twój własny cień zaczyna cię śledzić? Ja właśnie czegoś takiego uświadczyłem. Tyle, że mój cień stał się klonem samego siebie i zmienił płeć, chyba tylko dla niepoznaki. Tak. Znowu stałem się celem nauki młodych adeptów należących do któregoś z gangu. Najpewniej spełznie to z ich strony na niczym, ale raczej mało mnie to interesuje. Tak samo jak nie za bardzo przejmowało mnie to, że mam ogon, który z dnia na dzień, jednak, stawał się coraz bardziej uciążliwy. Dawał o sobie znać zdecydowanie za często. I jak nigdy wcześniej tego nie robiłem, to tak wyjątkowo zacząłem zbierać informacje o swoim ogonie. I w tym momencie zaczęła się zabawa w kotka i myszkę.
»»————- ★ Po kilku tygodniach podchodów ★ ————-««
Wszedłem do jej domu bez większego problemu, co mnie dość zdziwiło, bo od ostatniego razu jak musiałem się włamać trochę wody w Tamizie upłynęło. Ale nic to. Idąc najciszej jak potrafiłem stawiałem krok za krokiem nasłuchując przy tym jakichkolwiek dźwięków z wnętrza domu. Nic. Zupełna cisza jakbym chodził po cmentarzu. No, prawie zupełna. Tykał zegar, z kranu co jakiś czas spadała kropla wody i rozbijała się dno zlewu. Nic poza tymi dźwiękami nie przerywało ciszy panującej w budynku. Nie robiąc sobie kompletnie nic z tego, że jestem w cudzym domu, w środku nocy i gospodarz może w każdej chwili się obudzić i mnie przyłapać, rozglądnąłem się trochę. Oglądnąłem też kilka zdjęć stojących na kominku. Wziąłem jedną z ramek i przyglądnąłem się osobie będącej na obrazku w towarzystwie owej dziewczyny, która stała się dla mnie istnym wrzodem na tyłku. Znałem tą twarz, nie tylko z widzenia. Kiedy dotarło do mnie kim jest ta osoba ze zdjęcia, ramka prawie wypadła mi z ręki. W odpowiednim momencie się jednak opanowałem i odłożyłem ją na swoje miejsce. Znałem tego chłopaka zbyt dobrze, świat, do którego należą ludzie tacy jak ja też go znali. Na całe szczęście mało kto pamięta tą historię i niech tak pozostanie. Wyciągnąłem broń za paska i cicho wysunąłem magazynek. Lepiej by było bym nie zostawiał śladów swojej obecności tutaj, ale w tedy nie byłoby zabawy. Wyjąłem z magazynka jeden nabój i postawiłem go tuż przy zdjęciu. Myśląc nad dawną sytuacją wsunąłem magazynek i schowałem ponownie broń. Więcej w tym domu się nie pokażę. Bardziej przez wzgląd na chłopaka niż na tą dziewczynę. Ona trochę sobie nagrabiła.
»»————- ★ Po kilku dniach ★ ————-««
Dobrze mieć duże doświadczenie w szpiegowaniu, ale jeszcze lepiej mieć ludzi równie dobrych w terenie, którzy robią w kilku miejscach jednocześnie za moje uszy i oczy. To właśnie dzięki tym ludziom zawdzięczam sporą dawkę wiedzy o swoich przyszłych, obecnych i już świętej pamięci ofiarach. Szkoda, że ci starzy, którzy uczyli mnie wszystkiego co umiem są już w stanie spoczynku, mówiąc językiem wojskowym...albo w jeszcze głębszym spoczynku, bo i takie sytuacje czasami miały miejsce. Niestety, funkcja informatora i infiltratora jest może i dobrze płatna, ale też cholernie niebezpieczna. W tedy to sam nie wiesz czy obudzisz się ze swoją głową na karku. Na całe szczęście większość moich jest w pełni sprawna i dzisiejszego, w cale nie tak późnego popołudnia dostałem informację, że dziewczyna, którą obserwuję już od dłuższego czasu, i która równie długo uprzykrza mi życie, będzie dzisiaj spędzać czas z baratem w klubie. Idealne miejsce. Klub neutralny, tam nie jest ważne kto jest, z którego gangu, jakiej jest rasy czy wyznania. Wszyscy są równi. Spotkanie na takim gruncie powinno przebiec bez większych komplikacji z żadnej ze stron naszego konfliktu. Chociaż kto nas tam wie. Ja nie należę do opanowanych osób, jeśli ktoś tyle czasu się za mną ugania i prawie, że dręczy, a co dopiero wściekła dziewczyna. W dalszym ciągu jednak bardziej obawiam się o dziewczynę, bo jak rzeczywiście wyprowadzi mnie z równowagi to nie ręczę za siebie. Mogę się nawet przez to pozbyć przepustki do tego klubu, dla pieprzyć. Niech się dzieje co się chce.
Na miejscu wolałem być nieco wcześniej niż dziewczyna, dlatego niedługo po tym jak dostałem informacje o tym gdzie będzie tego wieczora, ubrałem kurtkę, wziąłem kluczyki od samochodu i wyszedłem z domu. Pod klubie byłem niecałe piętnaście minut później. Zaparkowałem na swoim stałym miejscu, a zanim skierowałem się do wejścia, rozglądnąłem jeszcze na wszelki wypadek upewniając się, że samochodu dziewczyny nigdzie nie ma. Nie było, wiec udałem się do wejścia dla VIP'ów. Nawet nie musiałem okazywać przepustki, bo w zasadzie to byłem tutaj częstym bywalcem i wszyscy ochroniarze mnie tu znają. Muzyka jak zawsze grała głośno, ale wystarczająco cicho, żeby można było rozmawiać bez konieczności pisania wiadomości na serwetce. Szczególnie cicho muzykę było słychać najbliżej baru. Tam też zająłem miejsce i zamówiłem słabego drinka, w końcu jestem tutaj jednośladowcem. Upiłem jeden łyk i na tym można w sumie zakończyć mój wywód na temat trunków, bo dość mocno popchnął mnie ktoś w stronę baru. Kiedy się odwróciłem dostrzegłem owy wrzód na tyłku właśnie postanowił znowu dać o sobie znać. Z bliżej nieznanego mi powodu zaczęła się na mnie wydzierać, aż w końcu rzuciła się na mnie z paznokciami i pięściami.
Gdybym chciał, tak nawet tylko troszkę, to już wyciągałaby z tyłka resztki szkła ze stolika, który rozwaliłaby lądując. Ja taki jednak nie jestem i jak ten skończony idiota dawałem się jej tak okładać tylko co jakiś czas markując ciosy, ewentualnie je unikałem, by ta blondyna nie zrobiła sobie jeszcze krzywdy. Z tego wszystkiego nawet udało się jej rozwalić mój łuk brwiowy, pewnie pierścionkiem, ale to raczej żaden wyczyn zważywszy na fakt, że po wczorajszej akcji wyglądałem jakbym pływał w basenie krwi, a jeśli chodzi o głowę, to miałem wrażenie, że zostawiłem ją u kumpla pod maską samochodu. W końcu jednak, tak jak mówiłem nerwy mi puściły i wykonałem zamach. Moją rękę zatrzymał jednak mężczyzna. Musiał znać tę dziewczynę. Bardzo możliwe, ze to jej brat. - Jest mi winna jedynie wyjaśnienia. I ona wie o co mi chodzi. - prychnąłem w stronę mężczyzny opuszczając rękę. Na jego komentarz początkowo przewróciłem oczami, jednak po chwili dodałem. - Bo do klubu to się chodzi tylko po sex... - przeniosłem spojrzenie na dziewczynę, po chwili znów patrzyłem na mężczyznę. - Owszem, nie mogła. - skwitowałem. Po krótkiej wymianie zdań wyjaśniliśmy sobie, że ja chciałem tylko porozmawiać z dziewczyną, która okazała się być siostrą mężczyzny, i wyjaśnić całą tą sytuację, bez wszczynania wojny. Może po niecałym kwadrancie brat wyprowadził siostrę z klubu, a po kolejnych piętnastu był już z powrotem. Ponownie spotkaliśmy się tym razem przed wejściem do budynku, gdzie właśnie dopalałem papierosa.



━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━