━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Odwzajemniłem jej promienny uśmiech i tak jak ona splatając nasze palce. Niby taki prosty gest, a tak dobrze można odczuć, że druga osoba jest tak blisko ciebie i jak na razie nigdzie się nie wybiera. Przeszliśmy te kilka kroków i weszliśmy do domu. Od razu poczułem znajomy zapach jej perfum, które uwielbiała będąc nastolatką. - Jasne - odparłem odprowadzając ją spojrzeniem. Kiedy zniknęła na krętych schodach skierowałem się do salonu. Podszedłem do regału pełnego książek, gdzie na jednej z półek były postawione ramki ze zdjęciami. Już mnie nie zdziwiło, że Am jest na jednym zdjęciu razem z Ben'em i Ivy. Szkoda jednak, że nie wiedziałem o tym wcześniej. Dostrzegając znajomy tytuł książki, sięgnąłem po nią i usiadłem na kanapie. Z doświadczenia wiem, że przygotowanie się kobiet do wyjścia trochę zajmuje. Tak więc jeden rozdział razy kilka na pewno uda mi się przeczytać
Minęło już trochę czasu, a ja ciągle siedziałem na kanapie czytając książkę, co jakiś czas się odrywając i słuchając ci się dzieje na górze. Nagle zadzwonił telefon. Odebrałem. - Tak? - zapytałem wstając z kanapy. - Przepraszam, że niepokoję, ale Mick idzie w waszą stronę. - podszedłem do szafki z książkami - Przyjąłem. - odłożyłem książkę i chciałem się rozłączyć. - Szefie, tylko proszę dać mu mówić. - usłyszałem proszący głos. - Co? Dlaczego? - z opanowaniem w głosie zapytałem. Wiedziałem, że wciąganie w śledzenie Mick'a jego brata tak się skończy, ale liczę się z każdym i zdarza mi się wysłuchać tego o co czasem mnie proszą. - Sam szef zobaczy. - Powiedział i się rozłączył w chwili, gdy rozległ się dźwięk dzwonka. Skierowałem się do przedpokoju by otworzyć drzwi. Po chwili na dół zbiegła też Amber z szerokim uśmiechem. Spojrzałem na nią i zatrzymałem gestem dłoni. Po czym otworzyłem drzwi. - Co ty tutaj robisz? - spytałem powoli sięgając po broń wsuniętą za pasek, aż w końcu chwyciłem jej uchwyt.
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
