JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

 

Ta cholernie głupia istota jaką jest człowiek, prawie zawsze nie zdaje sobie sprawy jak pewne rzeczy, które zrobił w przeszłości, mocno odbijają się na jego teraźniejszości. Weźmy na przykład takiego łosia jakim jestem ja. Mam 28 lat, a od 12 kocham się w mojej przyjaciółce, którą znam od 20. Dopiero teraz miałem nieszczęście jej powiedzieć co czuję i skończyło się to dla mnie jak skończyło. A mogłem siedzieć cicho i tylko czekać aż sama łaskawie do tego dojdzie. Miałem sobie ułożyć życie z kimś innym, ale nie potrafiłem o niej zapomnieć,  a kiedy bardzo powoli mi się to udawało ona się pojawiła i znowu przewróciła mój świat do góry nogami. Jest dla mnie bardzo ważna i ona doskonale o tym wie, choć mam coraz silniejsze wrażenie, że nie chce się do tego przyznać. 

Jechałem spokojnie co jakiś czas zerkając na zmartwioną twarz dziewczyny. - W tedy zostawisz go mnie. - odparłem krótko i miałem zamiar chwycić dłoń dziewczyny w geście wsparcia z mojej strony, jednak w ostatniej chwili się powstrzymałem. Nie chce by odebrała to jako narzucanie. Chce jej jedynie pomóc i obronić jeśli będzie potrzeba. Może i jestem walniętym sukinsymem, ale dla niektórych warto się opanować i uspokoić. - Nie martw się. - posłałem jej lekki uśmiech, a po chwili zaparkowałem samochód na podjeździe pod domem dziewczyny. Zgasiłem silnik i spojrzałem na niepewny wyraz twarzy dziewczyny. Minęło już dobre parę parę minut, a ona ani drgnęła. Postanowiłem ją trochę zachęcić, więc wysiadłem, obszedłem samochód i otworzyłem drzwi od strony dziewczyny wyciągając dłoń w jej kierunku. - Chodźmy - odparłem lekko unosząc kącik ust.

 

50435a01688b2e3a5fa4331f8412fa3a.gif

 

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━