JustPaste.it

ptsxdjclwn_small.gif

Teatralnie wzniosłam oczy ku wysokościom, jakby miały mi w czymkolwiek pomóc. Pff... Ja zawsze umiałam gotować tym, że przygotowany posiłek rzadko był zjadliwy, ale cóż - poszłam na swoje i musiałam się nauczyć chociaż podstawowych przepisów, by nie umrzeć z głodu. Niby zawsze zostają fast-foody albo inne śmieciowe jedzenie, lecz... Ile można? W końcu nawet najgorszy leń i nieuk jak jak musi się ogarnąć, zebrać w sobie oraz mieć pod ręką osobę wyszkoloną. Jeśli nie ma tego ostatniego można próbować na wyczucie, ale z własnego doświadczenia wiem, że to na początku nie kończy się zbyt dobrze. Heh. Zaczęłam dłubać widelcem w omlecie jednocześnie zastanawiając się nad stwierdzeniem Theo. - Nie, skądże. - powiedziałam i uśmiechnęłam się. - Jakbym mogła od Ciebie uciekać? Zresztą mną się raczej nikt nie przejmuje. - ciągnęłam trochę smutnym tonem. Pewnie myślą, że się spiłam i mam kaca giganta. A tu taka niespodzianka. - Chodziło mi o to, że Ben i Ivy też wyglądali na szczęśliwych, a wiele razy mieli okresy separacji. - dodałam. - A to bez sensu. Cisza jest gorsza niż najgorsze kłótnie, bo jesteś sama ze swoimi myślami. - westchnęłam i wzięłam do ust kolejny kawałek. Niewiele mi już tego zostało. - Jeśli kiedykolwiek miałabym wyjść za mąż to nie chciałabym takiego życia. - stwierdzam iż moje rozmyślania o poranku zasługują na jakąś nagrodę. Na przykład Nobel albo coś w tym rodzaju. Przecież jak można nie mieć partnera, a już myśleć o życiu po ślubie? Najwidoczniej można.

Kończąc śniadanie sięgnęłam po herbatę, a do głowy wpadł mi świetny pomysł. Ze skupionym wzrokiem wpatrywałam się w szafkę za mężczyzna już układając idealny plan. Napiłam się kilka łyków po czym spojrzałam tajemniczym wzrokiem na Theo. - A co powiesz na to byśmy gdzieś wyskoczyli wieczorem? - zapytałam z uśmiechem. Propozycja wcale nie padła dlatego, że nie miałam siły na gotowanie kolejnego posiłku. Wcale. Po prostu chciałam miło spędzić czas w doborowym towarzystwie. I coś zjeść. I się spić. Fajnie będzie.