━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Uśmiechnąłem się szerzej, cicho się przy tym śmiejąc. - Śmiem jednak twierdzić, że moja klatka piersiowa nie należy do najwygodniejszego rodzaju poduszki. - zaśmiałem się ponownie i zalałem wrzącą woda kawę i herbatę dla dziewczyny. Postawiłem kubki na stół i usiadłem od razu rozkoszując się smakiem kawki o poranku. Aaa...kofeinka. Spojrzałem na dziewczynę, która zmierzyła mnie wzrokiem. - No co? Dobrze wiesz, że bez kawy rano jestem nietomny. - upiłem jeszcze jeden łyk kawy i zabrałem się za jedzenie. Albo moje kupki smakowe zwariowały, albo Amber nauczyła się gotować. Normalnie stawiałbym na to pierwsze, ale teraz już mnie raczej nic nie zdziwi. - Jestem dumny. Ktoś się w końcu nauczył gotować. - puściłem jej oczko i uśmiechnąłem się. Ktoś ma tu dzisiaj dobry humor. Cieszę się, że znowu mogę ją taką zobaczyć, chociaż doskonale wiem, że to tylko jej maska, pod która chce ukryć wszystko to co ją trapi, wszystkie swoje zmartwienia i negatywne emocje. Wiedziałem też, że prędzej czy później przyjdzie do mnie i się wygada, bo nie będzie już miała sił udawać, że wszystko jest w porządku. Nigdy nie lubiła okazywać wszystkim dookoła tego co czuje, w szczególności smutku, a z wyłączeniem złości. Nie chciała słuchać pustych słów pocieszenia i fałszywych propozycji pomocy. Kolejna rzecz, która się w niej nie zmieniła. Zadając to pytanie znacznie spoważniała, mimo, że na jej twarzy ciągle gościł uśmiech. - Chyba niema w tym niczego złego. - lekko uniosłem kącik ust. - Już chcesz ode mnie uciec? - zaśmiałem się cicho i dopiłem kawę. - Czy ciebie też od rana chcą zagonić do pracy? - kiedy skończyliśmy śniadanie, która zważywszy na godzinę mogłoby być równie dobrze obiadem, włożyłem brudne naczynie do zmywarki i ponownie zająłem swoje miejsce. Teoretycznie, teraz powinienem już siedzieć w aucie i jechać na spotkanie. Pieprzyć to. Niech Ben też ma trochę o roboty w swoim własnym gangu. Ja aktualnie mam ważniejsze rzeczy do roboty.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━