JustPaste.it

tumblr_p46ddzoqsl1qii97qo4_250_small.gif

Nie sądziłam, że po takim wieczorze i takiej historii na dobranoc będzie mi się tak dobrze spało. Może to ciepło drugiej osoby sprawiło, że kiedy w końcu otwarłam oczy nie byłam zmęczona, a jedyną sprawą uprzykrzającą życie były nieznośne promienie Słońca wpadające przez okno. Przez chwilę patrzyłam na te złote pasma próbując określić, która godzina, ale nic z tego nie wyszło. Jeszcze w lecie byłaby szansa na przypuszczanie jaka jest pora, a tak to mogłam jedynie przypuszczać, że jeszcze nie ma siedemnastej. Trochę zażenowana podniosłam trochę głowę i nareszcie puściłam klatkę piersiową przyjaciela. Był taki uroczy kiedy spał. Nikt by nie przypuszczał, że na codzień aktywnie uczestniczy w sprawach gangu i eliminuje nieprzyjemnych gości. Zabawne. Jeszcze niedawno płakałam, bo zrobili z mojego Theo potwora, ale teraz to było czymś normalnym. Może nie umiałam tego w pełni zaakceptować, ale starałam się to uznawać za pracę. Dilerzy czy nimfetki też nie są idealni, a jednak ich nikt tak krytycznie nie ocenia. Co sprawia, że zabójcy są tak wyjątkowi? To, że potrafią odebrać ludziom życie? Cytując Jamesa Bonda: "Licencja na zabijanie nie zmusza do odbierania życia". Czy jakoś tak. Jeśli nie to, to może niepowtarzalność? Specyficzna aura, ciemna i tajemnicza, która towarzyszy im na każdym kroku. Ale Theo jest dobry. Gdyby tak nie było już dawno kazałby mi się ogarnąć i nareszcie dorosnąć, a on cierpliwie znosił moje kolejne błędy. Mój Theo.

Głodna jestem. Trzeba coś zjeść. Ostrożnie wysunęłam się z objęć mężczyzny i zeszłam z łóżka. Dość wysokie jest. Czy zorientuje się jak znowu podkradnę mu jakieś ubranie? Nie... Nie sądzę. Zresztą jedna jego koszula to jak sukienka - krótkawa, ale zawsze. Zeszłam na dół do kuchnii i... Załamałam się. Typowa męska lodówka właśnie ukazała się moim oczom. Na szczęście można było znaleźć składniki do ugotowania czegokolwiek. Widząc zgrzewkę jajek wybór przyszłego dania został przesądzony. Po koleji wyciągałam kolejne produkty i ustawiłam je na blacie. Następnie udało mi się znaleźć w miarę dobrą patelnię, więc zabrałam się do pracy. O dziwo nie było tak źle. Jedynie szynka nadawała się do wyrzucenia, bo cała zapleśniała. Kiedy właśnie zamierzałam obrócić omlet na drugą stronę do kuchnii wszedł Theo. - Cześć, śpioszku. - powiedziałam i przewróciłm omlet. - Mam nadzieję, że nie rozpychałam się za bardzo. - dodałam i wytarłam dłonie o serwetkę. - Za niedługo będzie gotowy. - wyrzekłam i obróciłam się w stronę mężczyzny opierając się o blat.