━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Przez okna zaczęły wkradać się pojedyncze promienie słońca. Na zewnątrz bardzo powoli się rozjaśniało, jednak w pokoju ciągle panował przyjemny mrok. - A już myślałem, że będziesz wolała czekoladę. - uśmiechnąłem się tym razem w pełni nie udawanie i pokręciłem głową. - No wiesz, jak możesz posądzać mnie o takie rzeczy. - zaśmiałem się krótko. Odkąd pamiętam wystarczyła jej odrobina śmiechu ze mnie i jakoś zdołała zapomnieć o tym co przeżyła tego dnia, albo o koszmarze, który nawiedził ją poprzedniej nocy. Z tego co jeszcze pamiętam wcale nie aż tak trudno ją rozbawić. Gorzej już z opanowaniem. Na to jednak też znam sposoby. Lekko zdziwiony jej propozycją jedynie pokiwałem głową i obszedłem łóżko, ciesząc się, że jest wystarczająco duże. Położyłem się obok dziewczyny i objąłem ją ramieniem. - Dobrze wiesz, że nie znam wielu historii. - spojrzałem na dziewczynę i widząc wyraz jej twarzy jedynie wywróciłem oczami z uśmiechem. - Niech ci będzie. - przez chwilę zastanowiłem się i zacząłem opowiadać. - Usłyszałem kiedyś tą opowieść od jeden matki, która tuliła swoją córkę do snu. - pominę fakt, że była ona zakładniczką naszej drużyny. - Kiedyś żyli trzej bracia, którzy zawsze podróżowali razem. Pewnej nocy kiedy natknęli się na rwącą rzekę, chcąc przez nią przejść, wyczarowali most. Byli czarodziejami. Zanim jednak zdołali dotrzeć na drugi brzeg drogę zastąpiła im wściekła Śmierć, która zwykle czekała tam na swoje ofiary. Postanowiła udawać, że podziwia braci za ich umiejętności i w zamian za jej oszukanie, podaruje im po jednej rzeczy, o którą poproszą. Pierwszy brat poprosił o najpotężniejszą różdżkę. Śmierć zerwała z pobliskiej wierzby gałązkę i wystrugała z niej owy przedmiot. Brat poszedł w świat by odszukać swych wrogów. Zabił ich, a którejś nocy gdy się chwalił jej mocą upił się, ktoś poderżną mu gardło i zabrał Czarną Różdżkę, bo taką nazwę nosiła. Drugi z braci, by jeszcze bardziej upokorzyć Śmierć, poprosił o moc wzywania ukochanych zza grobu. Zakapturzona postać sięgnęła w tedy po płaski kamień z dna rzeki i podała mu go. Mężczyzna wrócił do domu, obrócił trzykrotnie kamień w dłoni, a przed nim stanęła ta, z którą chciał się ożenić, jednak przedwcześnie zmarła. Brat powiesił się z tęsknoty za nią, bo była jedynie iluzją. Ostatni z braci, najmłodszy i najskromniejszy nie ufał Śmierci. Poprosił, więc jedynie o rzecz, która pozwoli mu odejść nie będąc już przez nią ściganym. Śmierć niechętnie ofiarowała mu swoją Pelerynę Niewidkę. Gdy Kostucha zabrała pozostałych braci, tego szukała latami. Dopiero gdy ten, dożył w spokoju do sędziwego wieku, zdjął z siebie Pelerynę i podarował ją swemu synowi. Wówczas pozdrowił Śmierć jak starego przyjaciela, po czym oboje odeszli z tego świata. Jak równy z równym. - zamilkłem patrząc na dziewczynę, której powieki zdążyły już opaść.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━