━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
*** Dwa miesiące później ***
Minęło już dużo czasu od naszego pierwszego spotkania po latach. Dużo się też między nami zmieniło. Jednak nie poruszaliśmy już tematu tego co stało się między nami. Ja nie chciałem tego zaczynać, Amber pewnie tak samo. Może to i lepiej. Nie połączył nas już żaden pocałunek. Jedynie przytulaliśmy się jak za dawnych lat. Ciągle jak przyjaciele. Nie mam jej tego za złe. Mam jedynie pretensje do samego siebie, że się jej narzuciłem i powiedziałem co czuję. Teraz tego żałuję, bo dochodzę do wniosku, że sama powinna to we mnie zobaczyć. Nieważne jak długo musiałbym czekać. Przeszłości jednak nie zmienię i muszę się z nią pogodzić.
Amber nie zmieniła się nic pod względem pakowania się w kłopoty i ciągle nie nauczyła się, że spotykanie z przypadkowymi kolesiami nigdy nie wyszło jej na dobre. W dużym skrócie wyglądało to mniej więcej tak. Liderka wysłała Amber na jakąś akcję, gdzie miała się dostać do komputera jakiejś szychy. Dla bezpieczeństwa, mój lider la odmiany, wysłał z nią kilku chłopaków od nas. Jeden z nich nie odstępował jej na krok i chronił, no i tak jakoś wyszło, że się sobie spodobali. A teraz zapytacie, dlaczego to ja nie byłem tym chłopakiem? Odpowiedź jest prosta. Lider stwierdził, że nie będzie się zajmował jakąś nudną papierkową robotą i zwalił to wszystko na mnie. Zdecydowanie próbuje mnie odciąć od Amber.
Z biegiem czasu, już miałem coraz mniej wolnego by spotykać się z moją przyjaciółką. Jej to było raczej na rękę, bo miała więcej czasu dla tego całego Mike'a. Nie znałem go dość dobrze, ale każdy z gangu wiedział o nim jedno, jest sukinsynem i zawsze dostaje to co chce. U nas trochę się ogarną, ale za to wyżywa się na kobietach. Kiedy powiedziałem o tym Amber prawie dostałem w twarz i opieprzyła mnie, że po prostu jestem zazdrosny. Tak jestem zazdrosny, moja droga, i najwyraźniej nie masz pojęcia jak bardzo mnie tym ranisz.
- Amber proszę, chociaż raz mnie posłuchaj. - powiedziałem, kiedy nasz spacer pod jego dom dobiegł już końca. Pokręciłem głowę i cicho westchnąłem widząc wyraz jej twarzy. - Po prostu...uważaj. - powiedziałem i odszedłem. To aż dziwne, że po tym co jej powiedziałem ciągle chce się z nim spotykać. Ech, najwyżej będę miał jeszcze jedną osobę na czarnej liście. Wróciłem do domu i tylko czekałem na jakikolwiek znak od niej, a za trzy minuty byłbym u niego. Na tym czekaniu zeszło mi trochę czasu, ale w końcu się doczekałem.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━