Czując jego ciepło po plecach przeszły mi ciarki jak zawsze gdy za bardzo się czymś ekscytowałam. Ale czy na pewno za bardzo? Czyż nie tak powinno się reagować, gdy Ci na kimś zależy? Kiedy dana osoba staje się dla Ciebie ważniejsza niż ktokolwiek inny. Bardzo chciałam by Theo nią został... Może razem udałoby nam się pokonać koszmary oraz obawy dotyczące przyszłości, a następnie spakować najpotrzebniejsze rzeczy i wyjechać - daleko. Gdzieś gdzie można zacząć nowe życie bez przeszłości, nie martwiąc się, że ktoś rozpozna w nas tych dwóch gangsterów z Rosji. Może Włochy albo któreś z państw śródziemnomorskich? Kiedyś. Na razie liczy się tylko ten wieczór. Tylko osoba siedząca obok. Tylko on. Chwila. Kiedy ja znalazłam się w samochodzie? Zawsze wiedziałam, że pogrążona w myślach zapominam o całym świecie, lecz nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że aż do tego stopnia. Z drugiej strony moje rozkojarzenie czasami dawało się we znaki zarówno mi jak i ludziom w moim otoczeniu - szczególnie kiedy coś do mnie mówili, a ja dopiero po kilku minutach oraz zawołaniu mnie po imieniu potrafiłam lekko zdziwiona zapytać: "Co?".
Spojrzałam na Theo i przez dłuższą chwilę zatrzymałam na nim wzrok. Był wyjątkowy. Nie idealny, lecz miał w sobie coś czego nie potrafiłam się doszukać w nikim innym. Pasję, względną radość z życia... On potrafił walczyć o to czego pragnie subtelnymi sposobami - bo przecież klasyczne mordobicie nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Lubiłam w nim to i jeszcze kilka innych rzeczy, o których wolałam nie myśleć, nie kiedy był tak blisko. - Naprawdę tego chcesz? - zapytałam. W kontekście dużo szerszym niż tylko wyjście do baru. Chodziło mi o całokształt tego co robił. Dla mnie. Dla relacji, którą udało nam się odtworzyć, a przecież to mogło być coś więcej.


