JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

         

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

Razem z jej przyjacielem pomogłem Lou przejść prosto do stolika przy jednym z kafejek. Swoją drogą nie sądziłem, że chodzenie przy pomocy kul może być takie wyczerpujące. Po tylu godzinach stania pod sceną dziewczyna dosłownie opadła na drewnianą ławkę. James zajął miejsce obok nie, ja natomiast na przeciwko. Na przybycie kelnera też nie musieliśmy długo czekać. Podszedł do nas dosłownie po chwili. - Dla mnie to co zwykle. - powiedziałem do mężczyzny gdy pozostała dwójka złożyła swoje zamówienia. Piwo i mięsna sałatka to nie jest raczej zbyt syty posiłek po koncercie, ale czułem, że więcej przez gardło mi nie będzie w stanie przejść. 

Kelner nas opuścił i mogło się zdawać, że towarzysz dziewczyny też jest z nami jedynie fizycznie. Ale nie zważając na to ciągle prowadziliśmy konwersację, która kleiła się dość podobnie jak podczas wywiadu dla gazetki szkolnej. 

- Naprawdę? - spytałem szczerze zdziwiony. - Jak nic trzeba to nadrobić - posłałem jej szeroki uśmiech. - Trochę tak, ale bywa, że ta codzienność jest straszną męczarnią. Uwierz, po takim koncercie ledwo żyjemy, a co dopiero w trasie gdzie takie występy mamy codziennie. Owszem, niepowtarzalne doświadczenie, ale jednak...każdy lubi się wyspać. - zaśmiałem się. Wybuchłem jeszcze większym słysząc jej pytanie. - Oj dużo, zdarza się, że nie tylko biustonosze latają po scenie. - przez głowę przeszło mi wspomnienie jak Nice oberwał kiedyś niebieskimi stringami. - Sam kiedyś dostałem maską Batmana. 

Kelner w końcu przyniósł zamówione przez nas rzeczy. od razu chwyciłem wysoki kufel piwa i wypiłem kilka głębszych łyków. - Jednak nasze fanki nie zachowują się tak tylko pod sceną. Jak są spotkania z nami to czasami na prawdę bywa gorzej. Chcą nas dosłownie rozszarpać. Ja tam się jeszcze trochę bronie, żeby to przeżyć, ale Ash? - zaśmiałem się - Cóż, lubi kobiety i się z tym zupełnie nie kryje, więc nie dziwota, że tam, gdzie jest grupka piszczących dziewczyn on jest w samym jej środku. Dlatego to on dostaje te wszystkie biustonosze. Nie mam pojęcia co potem z nimi robi, ale to chyba lepiej. Wolę nie wnikać. - zaśmiałem się ponownie pod nosem. 

- Tak, Ash jest...specyficzny. - przytaknąłem dziewczynie. - Bo w pewnym sensie nimi jesteśmy. Poznaliśmy się jeszcze w podstawówce i tak jakoś los złączył nasze drogi i znów jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. - zamilkłem, żeby teraz ona mogła coś w spokoju powiedzieć. W pewnym sensie wiedziałem co czuje, bo też musiałem zostawić wszystko w rodzinnym mieście i rozpocząć nowe życie. 

-Cóż, jesteś niezwykle bezpośrednia. Czyżby kolejny wywiad do gazetki? - zapytałem podejrzliwie, rozśmieszając się po chwili - Nie, jeszcze nigdy. I jak na razie moją jedyną miłością pozostaje muzyka i zespół. - odparłem jak gdyby nigdy nic. - Prawda, ale to nie zawsze musi być osoba. - uśmiechnąłem się.