JustPaste.it

Z małą pomocą Jamesa i Ethana zajęłam miejsce przy stoliku, a obok postawiłam swoje kule. Denerwującym było to, że musiałam je ciągać za sobą, ale wolałam to niż jazdę na wózku. Jeżdżenie na wózku nie tylko było okropne, ale i upokarzające dla mnie. Mimo tego co czułam w głębi siebie, to jak zawsze na mojej twarzy panował spokój i nie znikał z niej szeroki uśmiech. Poza tym byłam niezwykle szczęśliwa z tego, że mogłam być na koncercie takiej gwiazdy jak właśnie tego chłopaka, który siedzi na przeciwko mnie przy owym stoliku. Kiedy podszedł do nas kelner postanowiłam zamówić coś dla siebie, zresztą jestem i tak wiecznie głodna.

- Poproszę kawę z mlekiem i tego rogalika francuskiego z nadzieniem truskawkowym. - oznajmiłam spoglądając wymownie na towarzyszy - A wy? - uśmiechnęłam się.

James swoim grubym głosem zamówił dosłownie to samo, natomiast Ethan dobrał coś innego. Na pewno jest zmęczony po koncercie. Czekając na zamówienie zamieniłam z nim parę słów. Rozmowa naprawdę się kleiła, więc może będziemy dobrymi przyjaciółmi. Kto wie? 

- Naprawdę świetny koncert. - oznajmiłam z wielkim entuzjazmem - To mój dopiero drugi koncert w życiu. - wyznałam trochę zawstydzona - Na pierwszym byłam razem z moim chłopakiem, jeszcze w Londynie. Stare dzieje. - machnęłam ręką - Dla Ciebie pewnie koncerty to codzienność. - spojrzałam na niego - Dużo fanek podrzuca Wam biustonosze na scene? - zachichotałam.

Ciemnowłosy się roześmiał i na chwilę zamyślił. W sumie dzisiaj już kilka biustonoszy wpadło na scene. Zaśmiałam się na samą myśl o nich. Po chwili do stolika przyszedł kelner z naszym zamówieniem. Z zaciekawieniem popijając ciepłą kawę słuchałam kolejnych słów Ethana. Naprawdę miał wiele ciekawych przygód, nie tylko z dziewczynami. Oparłam się na łokciu słuchając i potakując mężczyźnie z wielkim zaciekawieniem. Wiele mówił o swoim przyjacielu, na pewno Ash jest dla niego bardzo ważny. Tak jak dla mnie mój młodszy brat Michiel, co prawda ma 9 lat, ale bardzo mocno jestem z nim związana. 

- Widzę, że Ash to niezłe ziółko. - przyznałam rozbawiona - Macie wiele wspólnych wspomnień, zupełnie jak bracia. - dodałam - Ja sama nie mam wielu przyjaciół tu w Miami, większość została w Londynie, albo w Vegas. Mam tu tylko Jamesa i Tony'ego, oraz Sofię, ale z nią nie mam zbytnio czasu się widzieć. - wzruszyłam ramionami - Zresztą rodziny w sumie też nie mam... - powiedziałam spuszczając wzrok.

Sama nie wiedziałam czy to dobry pomysł, aby się przed nim aż tak otwierać. Zresztą kogo obchodzi  tragedia rodziny Hamiltonów. Każdy ma swoje problemy, na pewno Ethan też. Wzięłam jedną z serwetek i oczyściłam usta z pozostałości kawy. Posłałam mężczyźnie szeroki uśmiech, który chyba wyszedł bardzo mizernie, ponieważ kiedy uniosłam wzrok spotkałam się z jego zaciekawionym spojrzeniem. Westchnęłam cicho.

- To na czym skończyliśmy... Ah tak! - postanowiłam zmienić temat jak najszybciej - Ash i jego wielkie kobiece podboje... - zaśmiałam się - A Ty? Zakochałeś się kiedyś? - zapytałam z wielką ciekawością - Myśle, że każdy kogoś kocha. - westchnęłam dopijając kawę.

b206d56f-5be7-402a-b842-2af66d2b8085_small.gif