Kilka dni po ostatnim spotkaniu z Ethanem spotkał mnie dość ciężki wypadek samochodowy, było mi ciężko dojść do siebie. Mimo wszystko zawsze ktoś był przy mnie, zazwyczaj James, który jest przyjacielem mojego ukochanego i mieszka z nami. Czasem cieszę się z takiego obiegu sytuacji, jest chociaż z kim porozmawiać, kiedy Tony jest w pracy. Przemieszczanie się na wózku inwalidzkim po domu było dla mnie katorgą każdego dnia i nocy, na szczęście po paru tygodniach ciężkiej rehabilitacji stanęłam na nogi, chociaż tak naprawdę gdyby nie kule, nie dałabym rady. Siedząc na sofie i przeglądając pocztę wśród kilku listów z rachunkami dla Strange, znalazłam jeden dla mnie. Jeden, jedyny zapakowany starannie w kremową kopertę ze znaczkiem na którym była panorama Miami. Zaśmiałam się pod nosem i powoli otworzyłam kopertę tak, aby nie uszkodzić tego co jest w środku. Po chwili wyjęłam zawartość na szklany stolik. W środku były dwa bilety na koncert niedawno poznanego chłopaka, z którym przeprowadzałam wywiad dla szkolnej gazety. Obok była też karteczka, na której Ethan napisał zaproszenie dla mnie i osoby towarzyszącej i kilka słów otuchy po wypadku. Widocznie wieści w Miami bardzo szybko się rozchodzą. Przewróciłam oczyma i schowałam krótki liścik i owe bilety z powrotem do koperty. W sumie czemu miałabym się tam nie wybrać? Zabiorę ze sobą Patricię, albo Jamesa, bo wiem że mój chłopak i tak nie ma czasu. Chociaż nie wiem, może zadzwonie do niego i zapytam. Pośpiesznie wybrałam numer do niego i zadzwoniłam. Po jakiś dwóch sygnałach odebrał. Objaśniłam mu wszystko, a on jedynie westchnął.
- Zabierz ze sobą Jamesa, ja nie mam dzisiaj czasu. - oznajmił spokojnie - Przy nim będziesz się czuła dobrze. - dodał - Do zobaczenia Lou. - powiedział i rozłączył się.
Odłożyłam telefon na stolik i cicho westchnęłam. Tak jak zawsze myślałam, nigdy nie ma go kiedy go tak naprawdę potrzebuję. Poprawiłam włosy i zawołałam Jamesa, który od razu przystał na moją propozycję, widocznie i jemu znudziło się siedzenie w domu. (...)
Wieczorem, kiedy miał zacząć się koncert na jednej z najwspanialszych i największych scen w Ameryce Północnej, razem z przyjacielem przeszliśmy przez barierki okazując bilet ochronie. Po jakiś kilku minutach dotarliśmy prawie pod scenę i z ciekawością czekaliśmy na początek koncertu. Gdy już zaczęli grać i śpiewać z uwagą śledziłam ich poczynania i nieźle się bawiłam mimo, że moje nogi bardzo mnie bolały, a kule przeszkadzały w zabawie. Gdy już wszystko się skończyło ruszyliśmy za kulisy. Widząc Ethana posłałam mu szeroki uśmiech i przybiłam z nim piątkę.
- Cześć Ethan! - uśmiechnęłam się - Świetny koncert, gratuluje Tobie i Twoim przyjaciołom. - zaśmiałam się - Mam coś dla Ciebie. - wyznałam cicho - To wywiad z Tobą, który przeprowadziłam, nie miałam okazji Ci go dać wcześniej. Proszę... - podałam mu.
Z delikatnym uśmiechem podałam mu wydanie naszej szkolnej gazetki. Następnie skierowałam swój wzrok na zaciekawionego wszystkim Jamesa. Oparłam się o kule.
- To mój przyjaciel James. - oznajmiłam - James... To jest Ethan. - uśmiechnęłam się blado - To co tam? Zjemy coś? Jestem głodna jak wilk, ale to jak zwykle. - zaśmiałam się - A... Może dasz mi autograf zanim dopadnie Cie tłum fanek? - zachichotałam wyjmując mój notes.
