JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

                

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

- Nie - usłyszał stanowczą odpowiedź w słuchawce - Wiesz, że nie lubię mówić o sobie. Poproś kogoś innego, na pewno się zgodzi.
- Wystarczy, że będziesz mówił dużo i z sensem a na pewno przypadniesz im do gustu. Z resztą prędzej czy później i tak musiałbyś brać w tym udział. A przypominam, że to wszystko się zaczęło od ciebie. Jeszcze zobaczysz, spodoba ci się i będziesz mi dziękował. Pomyśl też o zespole, jeśli im się spodobasz to jaki będziecie mieli rozgłos. Tak czy owak masz się stawić. -Podyktował mi gdzie i o której mam się stawić po czym odłożył słuchawkę. Tak właśnie zaczął się mój dzień.  Mój menadżer doskonale wiedział, że nam rozgłos i sława nie jest potrzebna. Ba, nie chcieliśmy tego, po prostu tak wyszło i tyle. Cieszymy się z tego i owszem, ale nikt z nas by nawet nie marzył, żeby dość na tak wysoki szczyt sławy i tak dalej. Na szczęście ta sława nie uderzyła nam do głowy i byliśmy dokładnie tacy jak na początku naszej znajomości. Zmieniło się tylko tyle, że zdarza się nam na koncerty nakładać tonę tapety na twarz, ale to już szczegół.  Westchnąłem i od razu skierowałem się na balkon, żeby pooddychać świeżym, miejskim powietrzem i nieco się dotlenić z papierosem między ustami. To prawda, palę i to dość sporo, szczególnie kiedy jestem pod dużą presją. Przed pierwszym występem miałem taką tremę, że gdybym tylko mógł paliłbym cztery papierosy na raz. 

Za niecałe dwie godziny miałem się stawić w hotelu i odszukać odpowiednią osobę, byłem już gotowy o wyjścia, więc jedynie czekałem w fotelu śledząc wskazówki zegara. Ciszę i spokój w pokoju przerwał jednak głośny dzwonek mojego telefonu. Nacisnąłem niewielki przycisk na słuchawce i nie musząc się nigdzie ruszać zacząłem rozmowę. - Ethan Bloodwell, słucham. - powiedziałem do słuchawki opierając czoło o rękę. -Nie musisz od razu tak oficjalnie - zaśmiał się głos po drugiej stronie. A któż by mógł zawracać mi teraz głowę? Oczywiście, że mój zespół. Eech...- Nie oficjalnie a grzecznie. Słucham was panowie. - I tak zaczęła się nasz rozmowa. Mówiliśmy dosłownie o wszystkim i o niczym, śmialiśmy się i tak dalej. 

Zegar już powoli zaczął zbliżać się do wyznaczonej godziny, więc zarzuciłem kurtkę i nie rozłączając się wsiadłem do samochodu. Podróż nie zajęła mi zbyt dużo czasu. Dosłownie po chwili byłem na miejscu. Zaparkowałem kończąc rozmowę i udałem się na portiernie by odebrać klucze od pokoju. Podałem nazwisko, odebrałem klucze i od razu powiadomiono mnie, że oczekuje mnie już w poczekalni. Podziękowałem i nie mając innego wyboru skierowałem się we wskazane miejsce. Siedziała tam jedna dziewczyna, do której od razu podszedłem. Nawet nie zdążyłem się przedstawić i podać ręki, bo zdążyła zrobić to za mnie. - Miło mi cię poznać Panno Hamilton. - powiedziałem z uśmiechem całując wierzch dłoni dziewczyny na przywitanie. - Zapraszam w takim razie na górę. - Wyjechaliśmy windą na ostatnie piętro gdzie znajdował się jeden wielki apartament z nieziemskim widokiem na całe miasto. Wybrałem to miejsce, bo wydawało mi się odpowiednie dla naszej współpracy. Zaprosiłem dziewczynę do środka po czym zamknąłem za nami drzwi. - Może się czegoś napijemy, kawa, herbata, może drink? - zaproponowałem podchodząc do barku gdzie to wszystko miało swoje miejsce. Postawiłem przed nią to co chciała a dla siebie zrobiłem słabego drinka. Usiadłem na przeciw niej z szerokim i bardzo przyjaznym uśmiechem. Pora zaczynać. - Wystarczy Ethan - oznajmiłem ponownie słysząc tytuł "pana", moja kartoteka jest wystarczająca, żeby mnie tak nie tytułować, a poza tym wolę być z kimś na "ty". - Cóż... - zwiesiłem oczy zastanawiając się nad dosadną odpowiedzią odpowiedzią jednocześnie mając nadzieję, że dam sobie radę. W końcu to mój pierwszy raz. - Może zacznę od tego, że odkąd sięgam pamięcią zawsze kochałem śpiewać. To byłą taka moja odskocznia od rzeczywistości, która nigdy nie była zbytnio kolorowa... - mówiłem powoli, żeby na spokojnie mogła wszystko zapisać. - Taką niewielką karierę zrobiłem jednak dopiero w liceum zdobywając pierwsze miejsce na przeglądzie talentów. Później nadszedł dla mnie cięższy okres, z którego ciężko było mi się pozbierać, chyba właśnie w tedy zrozumiałem, że zmarnowałem sobie życie. Jakimś cudem jednak udało mi się wyjść na prostą i po przeprowadzce tutaj i znalezieniu wstępnej pracy zacząłem szukać czegokolwiek związanego ze śpiewem. Cały mój zespół znalazłem dosłownie na ulicy. Połączyła nas wspólna przeszłość, pasja i cel. Nie sądziliśmy, że dotrzemy tak daleko, ale jednak. A największy wpływ? Przypadek i odrobina szczęścia.