━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
- Nie muszę myśleć - przewróciłem oczami - Ja to wiem moja droga. - Powiedziałem drwiącym głosem. - Wszyscy to wiedzą. - Nie mam pojęcia, ale moją domeną na tym pieprzonym świecie jest denerwowanie innych i zmuszanie ich do popełnienia błędu tylko po to, bym skutecznie mógł ukrócić ich marny żywot na tej planecie. Jednak ona należała do tych inteligentniejszych i moje zaczepki raczej po niej spływały jakby miała jakąś niewidzialną tarczę. Równie dobrze to ja mogłem wypaść z wiecznej wprawy, w co, rzecz jasna, szczerze wątpię.
Obserwowałem ją dokładnie. Dokładnie tak samo obserwowałem innych będących w tym, jakże przyziemnym przybytku. Przynajmniej piwo mają jako takie. Kiedy strąciła szklankę, niby przypadkiem, nawet nie zadrżała mi powieka. Jedynie dokończyłem to co miałem w wysokim kuflu i odłożyłem go na blat uśmiechając się z ogromną rządzą mordu w oczach. - Jeszcze się zobaczymy...moja droga. - Powiedziałem posyłając innym demonom kpiący uśmiech i wyszedłem. Kiedy tylko to zrobiłem rozłożyłem zmieniłem się w Maddox'a i odleciałem prosto do swojej kryjówki.