━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
- Zwrot z grzeczności nie zawsze jest szczery, a tym bardziej rzadziej jest stosowany zgodnie z zaistniałą prawdą. - przesunąłem palcami po gładkim szkle wysokiego kufla ponownie podnosząc go do ust. - Mylę się? - zapytałem zanim nabrałem w usta złotego płynu. Nie oczekiwałem jakiejkolwiek reakcji ze strony mojej rozmówczyni. Lubię być zaskakiwany, oczywiście zależy w jaki sposób.
Szkoła będzie teraz moim ulubionym miejscem na spacery. Wszystkim małolatom odwala, a hormony buzują. Liceum to na prawdę dziwny okres w życiu każdej przyziemnej istoty, która myśli, że jest najsilniejszą i najmądrzejszą na świecie. Yhm, chyba jak umrę i już już nie wstanę. Chęć rywalizacji i chęć zrobienia z siebie prestiżowej dziwki nawet ułatwi mi sprawianie sobie przyjemności z morderstwa. Choć i tak to nie zastąpi mi powolnego śledzenia ofiary i uderzenia w cel w odpowiednim momencie. Na samą myśl oczy zalśniły mi niczym złoto.
-Bież mnie za kogo chcesz, poprawność polityczna do szczęścia w życiu nie jest mi potrzebna nawet w najmniejszym procencie. - odłożyłem na blat pusty kufel. - Z resztą nie ważne, nie przyszedłem tutaj po to. - Nie miałem okazji dokończyć bo oczywiście jakiś pijak musiał się wtrącić. Kiedy moja urocza rozmówczyni nie patrzyła przez chwilę w naszą stronę spokojnie zdążyłem odwrócić się w stronę nieproszonego słuchacza i nieco go nastraszyć. Porwał drinka nie czekając na wydanie reszty. Jedynie opuścił przybytek w popłochu jakby zobaczył ducha swojej teściowej wychodzącego z grobu.
- Demony nie mają czegoś takiego jak dusza. Dlatego, jak się je jakimś dziwnym cudem zabije, nie mogą już zostać wskrzeszone. Po prostu przestają istnieć. - podniosłem wzrok - Mam tu swoje sprawy...powiedźmy, że załatwiam w mieście nie tylko swoje interesy. A tutaj przyszedłem się napić i z kimś pogadać, a że nawinęłaś się ty to...jak widać, rozmawiamy. - A raczej powinienem powiedzieć wymieniamy ledwo pasujące w spójności zdania próbując przy tym nie skoczyć sobie do gardeł.