JustPaste.it

You're dripping like a saturated sunrise.
You're spilling like an overflowing sink.

f944c821-1b2d-40c1-82ce-4d7eb8c8a33f_small.gif

 

Była godzina może 17:35 i skończyłam lekcje. Ciężki dzień i zdecydowanie nie mój. Kilka godzin słuchania teorii, którą omawialiśmy już od tygodnia, pomieszanej z randkową relacją dziewczyny, która siedziała za mną. Potem nieudane zaloty nauczyciela od historii do wuefistki, ich późniejsza kłótnia, apel dyrektora i tak w kółko. Pakowałam do plecaka książki, byłam niesamowicie skupiona oraz śpieszyłam się. Wyleciałam ze szkoły w mgnieniu oka, po czym zapomniałam, że cholera, zostawiłam telefon w sali fizycznej. Odwróciłam się na pięcie i w pewnym momencie wpadłam na jakiegoś chłopaka. Rzuciłam w jego stronę opryskliwym komentarzem, ale kiedy mnie ominął to... Kurwa, to demon. Nie w stu procentach, ale jest demonem. Stałam tak w miejscu przez jakieś dwie minuty, obserwując gdzie idzie. Nie byłam pewna czy też udaje licealistę, a jeśli nie — to co tu robił? Takie osoby jak my, i nietylko my, nie powinny się kręcić w miejscach takich jak szkoła, gdzie było dużo czynników, które mogły wywołać impulsywne reakcje. Cicho, wcale właśnie tego nie robię.
Dzisiaj wcześniej musiałam zacząć pracę w Zone 001, bo jedna z dziewczyn się pochorowała. Wciąż strzelałam sobie policzki za tę dobroduszność, ale ten pub to praktycznie było moje życie. Robiłam tam jako barmanka od dawna. Czułam się po prostu jak w domu. Poza tym oprócz straszenia idiotów miałam też inne zajęcia. No ale nieważne.
I nagle przypomniałam sobie, że znam chłopaka na, którego wpadłam. Z n a m  g o. Miał moc zmiany wyglądu i spotykałam go już kilka razy, tylko teraz złożyłam wszystko w całość. Jakim sposobem? Tak więc do baru zawitał właśnie on. Stanął przy blacie, akurat naprzeciw mnie i przesunął banknot w moją stronę. Wzięłam z półki kufel, po czym zabrałam się do roboty, jednocześnie obserwując każdy jego, nawet najmniejszy, ruch. Nie rozmawiałam z większością demonów, bo demon zna słabości innego demona, więc nie sądziłam, że to będzie dobra rozmowa. Do tego mój mózg krzyczał 'I tak wszystko spierdolisz'.

Ciebie to ja chyba skądś kojarzę — powiedziałam z uśmiechem życzliwej pracownicy, kładąc przed jego twarzą kufel z piwem. — Zresztą, pieprzyć to gadanie. Wiem kim jesteś i Ty też wiesz, kim ja jestem, Maddox. Od jakiego czasu kręcisz się blisko liceum? — spytałam przenikliwie i po dokładnej analizie jego twarzy, położyłam dłonie na blacie, stukając w niego niecierpliwie paznokciami.