You're dripping like a saturated sunrise.
You're spilling like an overflowing sink.
Była godzina może 17:35 i skończyłam lekcje. Ciężki dzień i zdecydowanie nie mój. Kilka godzin słuchania teorii, którą omawialiśmy już od tygodnia, pomieszanej z randkową relacją dziewczyny, która siedziała za mną. Potem nieudane zaloty nauczyciela od historii do wuefistki, ich późniejsza kłótnia, apel dyrektora i tak w kółko. Pakowałam do plecaka książki, byłam niesamowicie skupiona oraz śpieszyłam się. Wyleciałam ze szkoły w mgnieniu oka, po czym zapomniałam, że cholera, zostawiłam telefon w sali fizycznej. Odwróciłam się na pięcie i w pewnym momencie wpadłam na jakiegoś chłopaka. Rzuciłam w jego stronę opryskliwym komentarzem, ale kiedy mnie ominął to... Kurwa, to demon. Nie w stu procentach, ale jest demonem. Stałam tak w miejscu przez jakieś dwie minuty, obserwując gdzie idzie. Nie byłam pewna czy też udaje licealistę, a jeśli nie — to co tu robił? Takie osoby jak my, i nietylko my, nie powinny się kręcić w miejscach takich jak szkoła, gdzie było dużo czynników, które mogły wywołać impulsywne reakcje. Cicho, wcale właśnie tego nie robię.
Dzisiaj wcześniej musiałam zacząć pracę w Zone 001, bo jedna z dziewczyn się pochorowała. Wciąż strzelałam sobie policzki za tę dobroduszność, ale ten pub to praktycznie było moje życie. Robiłam tam jako barmanka od dawna. Czułam się po prostu jak w domu. Poza tym oprócz straszenia idiotów miałam też inne zajęcia. No ale nieważne.
I nagle przypomniałam sobie, że znam chłopaka na, którego wpadłam. Z n a m g o. Miał moc zmiany wyglądu i spotykałam go już kilka razy, tylko teraz złożyłam wszystko w całość. Jakim sposobem? Tak więc do baru zawitał właśnie on. Stanął przy blacie, akurat naprzeciw mnie i przesunął banknot w moją stronę. Wzięłam z półki kufel, po czym zabrałam się do roboty, jednocześnie obserwując każdy jego, nawet najmniejszy, ruch. Nie rozmawiałam z większością demonów, bo demon zna słabości innego demona, więc nie sądziłam, że to będzie dobra rozmowa. Do tego mój mózg krzyczał 'I tak wszystko spierdolisz'.
— Ciebie to ja chyba skądś kojarzę — powiedziałam z uśmiechem życzliwej pracownicy, kładąc przed jego twarzą kufel z piwem. — Zresztą, pieprzyć to gadanie. Wiem kim jesteś i Ty też wiesz, kim ja jestem, Maddox. Od jakiego czasu kręcisz się blisko liceum? — spytałam przenikliwie i po dokładnej analizie jego twarzy, położyłam dłonie na blacie, stukając w niego niecierpliwie paznokciami.
