━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Czy to bardzo źle zabrzmi, kiedy powiem, że wolałbym pracować z mężczyzną? To mi się zdecydowanie bardzie opłaca, większe profity i tak dalej. Poza pieniędzmi miałbym może jakieś fajne widoczki, potem macanko, gdzieś w krzaczkach i jestem szczęśliwy, w tak to najwyżej mogę zwiesić gromiące spojrzenie na przyjacielu. A moja homoseksualna dupa ciężko znosi kontakt z kobietą, której charakter jest bliższy demona niż czegokolwiek innego bardziej ludzkiego. - Wiem kim jesteś. - poprawka. Wiem kto jest kim z całym tym parszywym mieście, może właśnie dlatego taki dobry ze mnie informator. Nie mógłbym zaprzeczyć, bo jakoś tak wychodzi, że ja i kłopoty to dwaj nieodłączni kompani, a wymigać mi się udawała w zasadzie dzięki skrzętnie gromadzonym informacją w odpowiedniej szufladzie w głowie, gdzieś pod tekstami piosenek, numerami do facetów, fajnych filmów i seks wspomnień. No to właśnie gdzieś tam na dnie, jak dobrze pokopie to znajdę informacje dotyczące kogokolwiek się chce. Od taka mała umiejętność bardzo przydatna w tym świecie. Tak jakby to delikatnie ująć, ignorowałem kobietę, bez pośpiechu wyciągnąłem papierosa, który znalazł się między moimi ustami. Odpaliłem go i mocno zaciągnąłem dymem. - Ah, Jeol ma zdecydowanie za długi język. - specjalnie powiedziałem to głośniej, żeby później przypadkiem nie chciał się wymigać, że nie słyszał. - Ale miał rację, znam go. Mało szkodliwy jak dla mnie, ale mogę go namierzyć na jutro. Jak na razie dysponuję wiedzą, gdzie ewentualnie się może znajdować. - wzruszyłem ramionami jakby to było takie nic, od zwykła rozmowa o wspólnym znajomym, kiedy w rzeczywistości to było skazanie jakiegoś faceta na śmierć, ale co mi tam. I tak nikt nie będzie w stanie do mnie dotrzeć, choćby nie wiem jak bardzo by chcieli. - Bardzo lubię stwierdzenie, że cena nie gra roli. Z jednej strony to jest kpina, że ktoś ma sobie sam wyznaczyć wynagrodzenie, ale z drugiej wielki akt desperacji. - rzuciłem niezobowiązująco. Jak normalnie jestem kłębkiem chodzącej ironii, sarkazmu i ogólnego niezrównoważenia, to jak czasem coś mądrego powiem, to aż sam potrafię się zdziwić. - To żeś dojebał. - usłyszałem zza pleców kobiety głos Jeol'a. - Morda, nie z tobą rozmawiam. - burknąłem w dalszym ciągu niezadowolony, że znajduje mi pracodawców. Z drugiej strony... - Zachowam w razie potrzeby, ale odpowiedzieć mogę ci już teraz. Pomogę. O zapłatę się nie martw, dopiero po wykonanej robocie, nie? Jak znajdziesz tego kogo szukasz i zrobisz to co potrzebujesz to się zastanowię co chce w zamian. - wzruszyłem ramionami kończąc papierosa. Rzuciłem go na asfalt i zdeptałem czubkiem buta. - Najlepszy? Szkoda, ci z gangów są niedoścignieni, a tu taka niespodzianka. - odparłem nieco prześmiewczo. - Wygrać z nim to była czysta przyjemność i mam nadzieję, że współpraca z tobą też się taka okaże. - podszedłem o krok do kobiety i podałem jej dłoń. - Taka rada od cwanego lisa. Jak się będziesz chciała spotkać to na bardziej neutralnym terenie. Tutaj zbyt łatwo na zasadzkę. - puściłem jej oczko.



━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━