JustPaste.it

103974600_2507677099543506_2058791517284302205_n.jpg

 

Nastia podeszła do okna i spojrzała na widok który rozciągał się za jej mieszkaniem. Uwielbiała to miasto,czuła się z nim związana tak jak z Moskwą. Przez chwilę dziewczyna chciała rzucić to wszystko i uciec. Zabrać swojego synka i wyjechać. Tylko dokąd? Do Moskwy? Nie. Tam ją znają. Wiedzą czyją żoną jest,wiedzą że ma powiązania z rosyjską Bratwą. Kolejny łyk wina sprawił,że dziewczyna wróciła myślami do tego jak się wspinała po szczycie,żeby być tutaj gdzie jest. Twardą ręką rządziła kilkoma klubami w których lał się alkohol strumieniami,dziewczyny które chciały mogły pracować u niej. Owszem tylko tańczyły. Jeżeli chciały coś więcej ze swoimi klientami miały po prostu wyjść. Nastia naprawdę starała się prowadzić wszystko w ryzach,ale w tym świecie kobieta była naprawdę na przegranej pozycji.  I to właśnie dotarło do młodej kobiety.  Od kilku dni miała przeczucie,że ktoś ją obserwuje. I nie pomyliła się. Pewnego dnia gdy przebywała w swoim biurze przyszedł ktoś do niej. Została poinformowana o tym,że ma płacić haracz. Ona? Żona lidera Bratwy? Czy oni żyli na innym świecie? Jak mogli jej grozić? Jednak po tym jak jedna z jej dziewczyn trafiła do szpitala pobita Nastia poprosiła o pomoc Jeona- swojego ochroniarza i najlepszego przyjaciela.  I właśnie w ten letni wieczór czekała na to aż się zjawi. Podskoczyła słysząc kroki a potem głos swojego ochroniarza. Bez szemrania przebrała się w sportowe rzeczy i poszła w miejsce nielegalnych wyścigów.  Gdyby miała iść sama to zostałaby w domu. A tak słuchając paplaniny swojego przyjaciela starała się wszystko przeanalizować. Z całej gadaniny blondynka zrozumiała,że Jeon ją zabiera do jakiegoś swojego znajomego który może jej pomóc. Wspominał coś jeszcze ale Nastia totalnie zatopiła się w swoich myślach. Dlaczego Fiodor ją zostawił? Dlaczego ona sama musiała z tym wszystkim walczyć? Mętlik w głowie młodej dziewczyny był coraz większy. Dopiero,gdy prawie wpadła pod motor wróciła do rzeczywistości. Przez chwilę miała nadzieję,że to jej mąż ale okazało się to być mrzonką. Z ciężkim sercem ruszyła dalej. Nie miała już ochoty na spotkanie ale nie mogła uciec. Zresztą w jakim świetle się wtedy postawi? W jakim świetle postawi całą bratwę?  Gdy w końcu dotarła na miejsce z Jeonem do jej nozdrzy doszedł zapach spalonej gumy. Była w odpowiednim miejscu.  Ruszyła za Jeonem w stronę najciemniejszego miejsca. Nie miała pojęcia kim jest tamten człowiek,ale ufała Jeonowi. Dopiero,gdy jej przyjaciel szturchnął ją wzięła wdech.
Cześć. Jestem Nastia. Nie wiem czy Jeon ci powiedział,ale potrzebuję Twojej pomocy. Cena absolutnie nie gra roli.  —  Nastia utkwiła spojrzenie niebieskich tęczówek w sylwetce mężczyzny. Tylko on był jej deską ratunku. Przynajmniej się tak wydawało kobiecie w tej chwili. Miała cichą nadzieję,że przyjaciel jej ochroniarza pomoże jej.  Owszem mogła tym zając się sama,ale czasem lepiej zbliżyć się do wroga i wtedy zadać mu cios,który będzie bardziej brutalny. Z drugiej strony Nastia nauczyła się,że przyjaciół trzeba mieć blisko ale wrogów jeszcze bliżej.  Może nie traktowała Sehuna jak wroga,ale z paplaniny Jeona wywnioskowała że on zna tamtych ludzi. Nie miała pojęcia czy utrzymuje z nimi jakieś kontakty ale czuła podświadomie,że jego pomoc będzie dla dziewczyny zbawieniem. Może i była blondynką ale potrafiła być też bardzo niebezpieczna. W końcu była Rosjanką.