JustPaste.it

Poczułem na sobie spojrzenie tego, na którego i ja patrzę. Młody artysta też mi się się przyglądał wolnym krokiem spacerując wąską uliczką, przy której siedzę i napawam się ciszą. Podążyłem spojrzeniem za chłopakiem, który właśnie przeszedł koło mnie. Kiedy zwróciłem głowę w jego stronę, już siedział na ławce. Cóż, nie prosiłem się o jakiekolwiek towarzystwo dzisiaj, ale póki co mi nie przeszkadza. Może to kolejna okazja żeby poznać kolegę ze studiów. Gdyby tak pomyśleć to ja przez trzy lata przez, które uczęszczam już na uczelnie to nie rozmawiałem praktycznie z nikim. Dziwne, co nie? Jeszcze pomyślą, że ich szpieguję, zaśmiałem się w duchu, nic nie robię tylko zawsze siedzę gdzieś w koncie, nieopodal grupy i słucham co takiego ciekawego mają do powiedzenia. No cóż, tak czasami bywa i nic na to nie poradzimy. Możemy jedynie żyć dalej i próbować coś zmienić, żeby kiedyś było lepiej.
-Zawsze jest tu mało osób przez weekend- nie miałem nastroju na rozmowy, ale wychowano mnie, że jeśli ktoś do mnie coś mówi, należy mu odpowiedzieć, spokojnie i kulturalnie. Tak też zrobiłem. Niby dlaczego miałoby być inaczej.
Rzeczywiście jest dzisiaj wyjątkowo ładny dzień, ale też i niezwykle leniwy, sam przecież z trudem zwlekłem się z łóżka, żeby choć na chwilę przejść się w słońcu i pooddychać świeżym powietrzem, a nie siedzieć cały dzień a to na sali wykładowej, a to w domu i tak w kółko. W końcu jest weekend i trzeba z niego choć trochę skorzystać.
-Coś w tym jest, też niechętnie dzisiaj wstałem. - niechętnie to wręcz mało powiedziane. 
Zdjąłem ciemne okulary i zawiesiłem je na kołnierzyku koszuli spoglądając w stronę siedzącego obok bruneta. Uśmiechnąłem się lekko podając chłopakowi rękę. 
-Miło mi. Jestem Eden.