Yᴏᴜ ᴅᴏɴ'ᴛ ᴇᴠᴇɴ ᴋɴᴏᴡ ᴍᴇ ᴀɴʏᴡᴀʏ
Tʜᴀᴛ'ꜱ ʜᴏᴡ ɪ ʟɪᴋᴇ ɪᴛ
________________________________________________________________________________________
Słowa młodego mężczyzny wywołały we mnie dość specyficzny rodzaj reakcji. Moją odpowiedzią na jego słowa był gromki śmiech, który z pewnością rozniósłby się echem po otoczeniu, gdyby tylko była tak możliwość.
- Wiesz po czym naprawdę można poznać dobrego, ale i doświadczonego zabójcę? - zerknęłam na niego z wyraźnym rozbawieniem malującym się na mojej twarzy. - Po jego milczeniu. - stwierdziłam pewnie z zadziornym uśmiechem zdobiącym moje usta. Młodzieniec miał rację tylko w jednej kwestii. Jego również próbowali zamordować, więc musieliśmy mieć coś wspólnego, jakiś czynnik, który działał na naszą niekorzyść, chociaż w obecnej sytuacji nie byłam pewna co mogło być owym elementem. Dzieliła nas zarówno grupa wiekowa, jak i rejon działania, skoro nigdy nie weszliśmy sobie w drogę. Co więc mogło być łącznikiem? To pytanie krążyło uparcie w mojej głowie, choć nie wydawało mi się, by odpowiedź pojawiła się równie szybko.
- Och naprawdę uważasz, że dałabym Ci się zabić? - zapytałam rozbawiona, choć nie czekałam przecież na informację zwrotną. W chwilę potem grymas powagi zastąpił wcześniejsze pozornie przyjemne odczucia, zaś ja przeszłam do meritum. - Zadajesz błędne pytania młody. - przyznałam szczerze, następnie zabezpieczając jego broń i rzucając ją lekkim ruchem w jego kierunku, aby mógł poczuć się dużo pewniej. Jego śmierć wydawała mi się w tamtym momencie całkowicie bezcelowa. Nie znałam go, nie wiedziałam nawet kim był, ale skoro mieliśmy wspólnych wrogów, to chcąc czy nie chcąc staliśmy się w ten sposób potencjalnymi przyjaciółmi po fachu.
Nim zdecydowałam się na objaśnienie jakichkolwiek informacji dotyczących mojej osoby, zastanowiłam się dokładnie nad tym co rzeczywiście powinnam była mu zdradzić. Nie praktykowałam raczej przedstawiania siebie i swoich zajęć, jednakże sytuacja zmusiła mnie do zmiany swoich postanowień.
- Problem mojej osoby polega na tym, że mogłam zajść za skórę całej masie gangów, prywaciarzy, pojedynczych gangusów, a nawet rządu. - orzekłam zgodnie z prawdą, choć i tak była to informacja zbyt ogólna. - Pracuję sama dla siebie, wykonuję bardzo różne zajęcia. Można powiedzieć, że jestem kimś w rodzaju najemnika. - wzruszyłam nieznacznie ramionami, gdyż sama dokładnie nie wiedziałam, jak powinnam określić swój rodzaj działalności. Wtedy na jego kurtce dostrzegłam pewną naszywkę. Z charakterystycznym logo dla jednego z londyńskich gangów. Takiego dla którego miałam okazję pracować.
- Dla Was też pracowałam. - skomentowałam tuż po swoim odkryciu. - To znaczy dla The Crips. - posłałam mu znaczące spojrzenie, co sugerowało, że najwyraźniej wiedział dużo mniej o działaniach swej rodzimej watahy, niż można było się tego wcześniej spodziewać.
- Powiedz więc co robisz dla swoich gangusów i zastanów się komu się naraziłeś, bo skoro ścigają naszą dwójkę, to musieliśmy nacisnąć na odcisk tej samej osobie. Po nitce dojdziemy do kłębka, a wtedy... wtedy już się tym zajmę. - skwitowałam całkowicie niewzruszona, jak gdyby wizja rychłej śmierci naszego przeciwnika nie robiła na mnie najmniejszego wrażenia. Niestety wbrew pozorom nie szczyciłam się raczej zbyt przychylną opinią. Byłam znana jako rzeźnik, który cechował się głównie bezwzględnością i obojętnością. To wszystko skłaniało się ku temu, że w bardzo szybkim tempie robiłam sobie wrogów, którzy byli w stanie wydać wielkie kwoty finansowe za moją głowę.
Pytanie tylko jaki udział miał w tym wszystkim czarnowłosy facet? Gołym okiem było widać, że w stosunku do mojej persony był kompletnym gówniarzem. Normalnie rozzłościłoby mnie nawet, że dzieciak mógł obrać taki kierunek, tak chory rodzaj drogi, gdyż ja nie miałam takiego wyboru. Ktoś podjął tą decyzję za mnie, bardzo dawno temu. On z pewnością miał możliwości, a mimo to wkroczył na niebezpieczną ścieżkę. Miałam to już nawet skomentować, ale uznałam, że moje powitanie było już i tak wystarczająco nieprzyjazne, dlatego zdecydowałam się na zwykły, ludzki odruch. Ostatni, który mi jeszcze pozostał.
- Mam na imię Scarlet, a Ty to...?
________________________________________________________________________________________
