━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Łamiąc wszystkie możliwe ograniczenia prędkości i ogólnie wszystkie zasady panujące na ulicy mknąłem między samochodami. Moje przypuszczenia co do szybkiego pojawienia się ogona oczywiście sprawdziły się. Niewiele myśląc znacznie przyspieszyłem wykonując coraz to niebezpieczniejsze zwroty, by tylko zgubić niechcianych elikwętów wiszących nam prawie, że ku szyi. Moja towarzyszka też najwyraźniej wolała działać, niż siedzieć i starać się by jej nie trafili, bo w mgnieniu oka znalazła się przede mną i pozbawiła mnie jednej z broni. Sprytnie, nie powiem. Jednak trochę niebezpiecznie dla mnie, bo aktualnie to ja robię jej nie dość, że za kierowce, to jeszcze za ludzką tarczę. Teraz już mniej więcej wiem jak czują się ludzie, gdy robię tak z nimi. Parszywe uczycie. Nie ważne. Przez cały ten czas jechałem uważnie obserwując, czy nikt nie będzie chciał zajechać nas od boku, pilnując przy tym by nie wpakować się w jakiś samochód.
Nie wiem ile ten pseudo pościg mógł trwać, kilka, może kilkanaście minut, ale kiedy już na reszcie się skończył, byliśmy znacznie dalej od miasta niż bym tego sobie życzył. Otaczały nas rzadko rosnące drzewa, a prowadziła jakaś polna droga donikąd. Na słowa kobiety, a raczej rozkaz, nie chciałem reagować ulegle jakby sobie tego do końca życzyła, ale w końcu i tak nie miałem lepszego wyboru. W końcu i tak musielibyśmy się zatrzymać i dokładnie opowiedzieć sobie co nam leży na wątrobie. To zdecydowanie nie był przypadek, że strzelcy akurat pojawili się w tym barze i obrali sobie na swój cel, właśnie nas. Nikogo innego, a mogę się założyć, że za nasze głowy w cale nie dostaliby aż tak dużo. Ostatni raz bardzo gwałtownie skręciłem i już zacząłem zwalniać, aż w końcu zatrzymałem maszynę zupełnie. Kobieta zerwała się niczym poparzona od razu utrzymując między nami dystans. Był związana albo z prawem, albo z bezprawiem. Tak czy owak, umie skutecznie strzelać i zabić. Ja natomiast przyjąłem całą tą sytuację, jak zawsze, na chłodno. Co ma się stać i tak się stanie. Bez znaczenia co zrobimy.
Zsiadłem z motocyklu nie bardzo zwracając uwagę na to co mówi do mnie kobieta. Głupio się pyta, tak jakbym ja wiedział co tu się tak właściwie odpieprzyło. Z resztą nie miałem za bardzo czasu się nad tym zastanawiać, bo jakbyś nie zauważyła droga pani prowadziłem starając uratować nie tylko swój tyłek. Chwyciłem się za obolały barki i poruszałem nim kilkukrotnie. - Wiesz po czym poznać dobrego płatnego zabójcę? - zapytałem nie oczekując odpowiedzi i nie zważając na to, że kobieta mierzy do mnie nie tylko ze swojej spluwy. Zostać zastrzelonym z własnej broni, no po prostu o tym marzyłem. - Że nie cofnie się przed niczym, by wykonać zadanie...- urwałem. Dokończyłem dopiero po paru krótkich chwilach. - Albo, żeby uratować własny tyłek. - odparłem z charakterystycznym dla siebie spokojem. - Wiesz lubię się bawić w kotka i myszkę, ale naprawdę mam dzisiaj bardzo zły dzień. Tylko jeden? Szkoda. - prychnąłem - Do mnie też strzelali. A dwa, jakbym chciał cię zabić już dawno bym to zrobił. Trzy. Kim ty do jasnej cholery jesteś? - mój spokój nie utrzymywał się długo na swoim miejscu. Zdecydowanie górę brała chęć dowiedzenia się kim byli czy ludzie, dla kogo pracowali i dlaczego strzelali nie tylko do mnie, ale i do niej.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━