JustPaste.it

I'ᴍ ᴛʜᴇ ʀᴇᴀꜱᴏɴ                         

ᴏғ ʏᴏᴜʀ ᴛʀᴏᴜʙʟᴇꜱ                         

________________________________________________________________________________________ 

Moje tendencje do ładowania się w kłopoty zaczynały mnie powoli przytłaczać. Opuściłam swój azyl jedynie w celu relaksu, który niestety nie był mi dany, gdyż zgraja przestępców postanowiła akurat pozbawić mnie życia, co w gruncie rzeczy było dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Byłam wprawdzie swoistym zagrożeniem dla każdego mieszkańca Londynu trudniącego się robotą kryminalną, jednakże pozostawałam raczej anonimowa i już dawno skończyłam z takimi zabawami.   

Stojąc na wprost czarnowłosego mężczyzny chwilę się wahałam, ostatecznie jednak adrenalina zwyciężyła rozsądek i w pośpiechu zajęłam miejsce za nowym towarzyszem niedoli. Objęłam go więc natychmiast niezbyt szczelnie, a kiedy pomknął w nieznanym dla mnie kierunku obejrzałam się przezornie za siebie, by sprawdzić czy nikt nie puścił się za nami w pościg. Przez długi czas żaden z wrogów nie napatoczył się w pole mojego widzenia, dlatego miałam wystarczająco czasu na to, aby zastanowić się nad dalszym planem działania. Chcąc czy nie chcąc siedziałam na motocyklu obcego faceta, który posługiwał się bronią zbyt dobrze, abym mogła czuć się w jego obecności bezpieczna. Coś przecież pchnęło tych idiotów do tego by rozpętać strzelaninę w samym środku baru, zaś pociski były kierowane nie tylko w moją stronę, ale również i jego, więc sądziłam, że te porachunki dotyczyły znacznie bardziej jego osoby aniżeli mojej.

Wbrew moim oczekiwaniom po kilku krótkich chwilach rozegrała się kolejna niezbyt przyjemna scena. Za naszymi plecami wyrosła cała horda motocyklistów, którzy z wyraźną żądzą krwi pragnęli jedynie dorwać nas w swoje brudne łapska. Nie myśląc więc ani chwili dłużej wykonałam dość niebezpieczny manewr i zmieniłam swoją pozycję w taki sposób, że usiadłam naprzeciw błękitnookiego, tuż przed nim i zarówno tyłem do rzeczywistego kierunku jazdy. Dzięki temu zabiegowi mogłam obserwować co się dzieło na drodze, ale też miałam czystsze pole do oddawania strzałów. Wyciągnęłam więc swojego glocka i kolejnego zza jego paska, nie pytając go wcale o zdanie i poczyniłam dokonywać tego, w czym niestety byłam najlepsza.

Po kolejnych minutach większość z oprawców była już martwa, albo zgubiona przez sprawne zwody mego chwilowego współpracownika. Poszło nam całkiem nieźle, choć nie bez szwanku. Czułam na swym ciele kilka draśnięć, zaś na mych palcach widniała krew. W natłoku zdarzeń nie dotarło do mnie jednak do kogo ona należała, choć odnosiłam nieodzowne wrażenie, że należała właśnie do niego. Mógł przecież zostać postrzelony. Najwidoczniej jednak nie na tyle dotkliwie, by potrzebować natychmiastowej opieki medycznej. 

- Zjedź tu. - posłałam mu znaczące spojrzenie, a kiedy odnalazłam w jego oczach coś w rodzaju oporu od razu dodałam. - JUŻ. - warknęłam przez zaciśnięte zęby, bo wiedziałam przecież, że nikt nas już nie śledził. Nasz ogon skutecznie się odczepił, zaś my mieliśmy chyba trochę do wyjaśnienia.

Kiedy tylko zjechał na pobliską i równie pustą polanę momentalnie wyślizgnęłam się ze skórzanego obicia maszyny i stanęłam nieopodal, zachowując przy tym odpowiedni dystans. Okolica wyglądała raczej na opuszczoną, bo wokół nie było widać żywego ducha, ani choćby jednego budynku w promieniu co najmniej kilkunastu metrów.     

- Co to było za pieprzone przedstawienie do cholery? - wypaliłam w końcu bez ogródek i zawiesiłam na nim swoje piętnujące wręcz spojrzenie, zupełnie tak jakbym właśnie jego obwiniała za to co się stało. Milczenie którym mnie obdarzył wzbudzało we mnie mieszane odczucia, dlatego zdecydowałam sięgnąć po bardziej restrykcyjne metody, tym bardziej, że obecnie byłam w posiadaniu nie tylko swojej spluwy, ale również i jego.   

- Ułatwię Ci to. - przyznałam całkiem szczerze, po czym bez wahania uniosłam dłonie ku górze, dzierżąc po jednym egzemplarzu broni w każdej z nich. - Podaj mi jeden powód dla którego miałabym zostawić Cię przy życiu... 

________________________________________________________________________________________ 

bef7571fc72309a1083878dbefe0b066.gif