JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

c1f836e28909aa1e7b185d3c4f8ea95f.gif

Czując silną dłoń, która mnie objęła poczułam się pewniej, a ciepły ton głosu sprawił, że poczułam się jak dawniej - jak mała zagubiona nastolatka będąca w ciąży i nie mająca na tyle odwagi by powiedzieć o tym rodzicom. Wtedy to właśnie Will był dla mnie podporą i pierwszą osobą czekającą na pojawienie się na świecie maluszka. Pamiętam, że wtedy też mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie w porządku. Uwielbiałam, kiedy mnie pocieszał. Uwielbiałam, kiedy mnie przytulał. Uwielbiałam naszą różnicę wzrostu pozwalającą mi w każdym rodzaju obuwia wtulić się w umięśniony tors chłopaka. Nie oszukujmy się - nadal uwielbiam wszystko co jest z nim związane, a już najbardziej jego. Chociaż zdawałam sobie sprawę, że jest to tylko młodzieńcze zauroczenie nie mające większych szans na przetrwanie to samo myślenie o nas, o tym jak przyjemnie było mieć kogoś na kim można się zeprzeć w ciężkich chwilach, było miłe i mimi upływu czasu potrafiło wywołać u mnie niewyraźny uśmiech.

Dopiero po chwili dotarło do mnie co usiłował przekazać mi William. Na ułamek sekundy zapomniałam nawet, że muszę oddychać, po czym odsunęłam się od chłopaka biorąc głęboki oddech i ocierając twarz dłońmi. ━ Jak to za kilka dni? ━ zapytałam nie mogąc wręcz uwierzyć w to wszystko. Mój malutki Alexander... Tak szybko wyrzynały mu się ząbki i od razu chciał zacząć chodzić, był taki niewinny, taki uroczy. Dorastał, a mnie przy nim nie było, zrujnowałam sobie życie nie myśląc nawet o osobach, na których mi zależy. A może i ja jestem dla kogoś ważna? ━ Kiedy dokładnie? I może lepiej będzie by nie widział tego wszystkiego... ━ na te słowa wskazałam budynki wokół. Nie chciałam by maluch był smutny albo miał złe wspomnienia, a ośrodek raczej nie dostarczyłby mu tych dobrych. Przejmowałam się, cholernie zależało mi na tym małym człowieczku i nie chciałam by zapamiętał ponowne spotkanie ze mną jak pobyt u lekarza czy inne równie mniej przyjazne dla dziecka miejsce.

Uniosłam ręce do twarzy odgarniając włosy i wysilając umysł do jeszcze intensywniejszej pracy. Jak stąd uciec? Teoretycznie moglibyśmy przejść przez obszar, w którym mur jest w bardzo złym stanie, ale tam jest więcej strażników. Ugh... Dlaczego wszystko musiało iść nie tak? Kiedy tylko choćby drobna iskierka szczęścia przewijała się przez moje marne istnienie to i tak za niedługo była gaszona przez ciemność i niepowodzenia wokół. "To także twój syn" - słowa chłopaka, a może już mężczyzny stojącego zaledwie kilka kroków ode mnie dudniły mi w głowie przypominając o najważniejszym. Nieważne, że będzie ciężko, zawsze kiedy nam zależy to trzeba się starać by to zdobyć. ━ Dobrze. To plan jest taki. Uciekniemy zaraz po kolacji. Potem nikt już nie sprawdza co się dzieje w pokojach, więc można spokojnie skręcić nie tma gdzie trzeba. Potem jakoś wyjdziemy z budynku... i przy odrobinie szczęścia uda się przejść przez te dziury w murze... Co myślisz? ━ plan miał za dużo niewiadomych i byłam tego w pełni świadoma, ale w tym momencie nie byłam w stanie wymyślić niczego innego. Zrezygnowana usiadłam wystawiając twarz do Słońca i oparłam twarz na dłoniach. Musiało się udać. Nie dla mnie, dla Alexandra.