━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
Dzień jak co dzień w powierzchownie spokojnym miasteczku jakim jest Beacon Hills. Tutaj kogoś zabiją, tam postraszą w innym miejscu natomiast znowu przebiegnie zbłąkany wilk i znowu lament, że wilkołak, który zaraz kogoś zabije. Jakby wilkołaki czerpały przyjemność z zabijania już dawno nie ostałaby się w tym mieście żadna racjonalnie myśląca osoba, bo albo wąchałaby już od dawna kwiatki od spodu, albo szybko wzięła nogi za pas uchodząc jakimś cudem z życiem. Z drugiej jednak strony są istoty, które nie mogą powstrzymać się od zabijania. Peter tak na przykład, albo od dawna ścigana przez wielu, Pustynna Wilczyca. Niestety kiedy ta zawitała w moim rodzinnym mieście, ja załatwiałem swoje sprawy w Brazylii. Nawet szybko ściągnięty nie zdążyłem pomóc przyjaciołom, bowiem już ktoś zdążył nas w tym wyprzedzić. Moje przeczucie nawet podpowiadało mi kto to zrobił. Nie miałem wątpliwości, że ciemnowłosa dziewczyna nareszcie dopięła swego i wykonała zadanie, które spędzało sen z jej powiek od dobrych paru lat.
Po nieprzespanej nocy postanowiłem w końcu wrócić do domu. Pierwsze co poczułem po wkroczeniu przez metalowe drzwi to wyraźny zapach, świeżej krwi maskujący zupełnie inne zapachy. Zrzuciłem torbę z ramienia na podłogę i wolnym krokiem udałem się za eterycznym śladem czerwonej substancji. Będąc kilka kroków od łazienki wręcz mnie zamurowało, kiedy Breaden wyskoczyła zza rogu na dzień dobry mierząc we mnie ze swojego ulubionego pistoletu, całą poranioną i zakrwawioną. Z drugiej strony nie mam co liczyć na przyjemne powitanie z uśmiechem bez mierzenia w moje serce z broni. A już tak po prostu przytulić to nie łaska? - Breaden... - odparłem szczerze zdziwiony jej przybyciem. Zwykle po akcji znikała na parę dni, by po tym czasie pojawić się nie wiadomo skąd. Jednak i tak się cieszę, że ją tu widzę. - Za dobrze mnie już znasz. - odparłem w odpowiedzi na jej słowa lekko się przy tym uśmiechając. Kiedy dziewczyna mnie objęła położyłem dłonie na jej talii i przyciągnąłem bliżej siebie. - Takie będzie wystarczająco miłe? - podniosłem kącik ust i pocałowałem ją. - Dobrze cie widzieć z powrotem. - powiedziałem, kiedy się od siebie oderwaliśmy.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━